"Zakręt idiotów" na S1 w Bielsku-Białej. Dlaczego tylu kierowców pada jego ofiarą?

"Zakręt idiotów" na drodze ekspresowej S1 w Bielsku-Białej to jeden z najniebezpieczniejszych punktów na drogowej mapie Polski. Nie ma miesiąca, w którym nie doszłoby tam do jakiejś kolizji czy też wypadku. W czym więc tkwi problem?

"Zakręt idiotów", czyli część ekspresówki niebędąca ekspresówką

"Zakręt idiotów" jest zlokalizowany na drodze ekspresowej S1 w Bielsku-Białej, tuż przed węzłem drogowym w Lipniku. Problem w tym, że ten newralgiczny fragment ze względu na swoją charakterystykę został wyłączony ze standardu drogi ekspresowej. Obowiązuje na nim ograniczenie prędkości do 60 km/h, którego przestrzeganie w tym miejscu jest szczególnie ważne. W pułapkę wpadają kierowcy, którzy już z czystej rutyny lubią mocniej docisnąć gaz. Ci, którzy nie zważają na licznie ustawione znaki drogowe i przekraczają tam prędkość, najczęściej lądują na barierkach — właśnie od takich zmotoryzowanych wzięła się jego zabawna, ale również bardzo adekwatna nazwa.

Zobacz wideo

Ze względu na duże ryzyko wypadków, łuk ten jest szczególnie dobrze oznakowany. W pierwszej kolejności natkniemy się na znak informujący o zbliżającym się końcu drogi ekspresowej. Następnie zobaczymy znak ostrzegawczy A-30 „inne niebezpieczeństwo" i ustawiony pod nim T-15, wskazujący na miejsce wypadków spowodowanych śliską nawierzchnią wskutek opadów deszczu. Dalej ustawiono znak ostrzegający o niebezpiecznym zakręcie (znaki A1 i A2, zależnie, czy jedziemy od strony Cieszyna czy Żywca). Już w tym momencie należy redukować prędkość - za chwilę zobaczymy znak D-8 "koniec drogi ekspresowej" a za nim znaki ograniczenia prędkości do 80 km/h, a następnie 60 km/h. Jakby tego było mało, zamontowano tu także dodatkowe żółte światła ostrzegawcze. Trzeba się więc niesamowicie natrudzić, by zlekceważyć tak dobrze oznakowane zagrożenie.

Dlaczego "zakręt idiotów" w ogóle istnieje?

Niektórzy kierowcy, którzy pierwszy raz przejeżdżają przez ten zakręt, zapewne podejrzewają, że jego obiegowa nazwa wzięła się od projektantów trasy. W końcu - "kto normalny mógłby coś takiego zaplanować?!". Taki układ nie wynika jednak ze złośliwości architektów, ale pierwotnych planów jego rozbudowy. Newralgiczny łuk zostanie kompletnie przekonstruowany, stając się częścią węzła drogowego "Suchy potok", który połączy istniejącą trasę S1 z mającymi dopiero powstać odcinkami prowadzącymi do Mysłowic oraz Dankowic. Obecnie wszystkie odcinki S1 od Mysłowic do Bielska-Białej, o łącznej długości ponad 40 km, są już w budowie, a wartość umów to prawie 2,3 mld zł. Z kolei długość odcinka do Dankowic to prawie 12 km, a wartość kontraktu opiewa na niecałe 590 mln zł.

Plany te oznaczają niechybny koniec jednej z wizytówek stolicy Podbeskidzia. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji wybrać się w te malownicze tereny, polecamy zahaczyć o ekspresówkę S1 i przejechać się przez owiany złą sławą zakręt. Oczywiście przestrzegajcie przy tym ograniczeń prędkości, bo w innym wypadku na własnej skórze przekonacie się dlaczego "zakręt idiotów" został ochrzczony przez miejscowych właśnie taką nazwą.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.