Kierowca F1 obrabowany. Z jego ręki zgarnęli zegarek wart dwa miliony dolarów. Cztery osoby zatrzymane

Włoscy karabinierzy poinformowali o aresztowaniu czterech osób podejrzanych o kradzież luksusowego zegarka należącego do kierowcy Formuły 1 Charlesa Leclerca. Monakijczyk został obrabowany w kwietniu zeszłego roku, tuż przed Grand Prix Emilii-Romanii.

Kierowca został okradziony 18 kwietnia 2022 roku we włoskim mieście Viareggio (Toskania), kilka dni przed Grand Prix Emilii-Romanii, rozgrywanym na torze Imola. Leclerc wraz se swoimi znajomymi wybrał się wieczorem na kolację. Ok. godz. 22.00 został poproszony przez dwóch złodziei o pamiątkowe zdjęcie. Nie wiadomo, czy kierowca był wcześniej obserwowany, czy też przestępcy natknęli się na niego przypadkiem.

Zobacz wideo [MATERIAŁ SPONSOROWANY] Toyota Mirai samochodem przyszłości? Tomasz Korniejew z Robertem Mularczykiem sprawdzili to dla was

Dwa miliony dolarów na nadgarstku

W trakcie wykonywania fotografii z nadgarstka kierowcy zniknął jego zegarek - unikat marki Richard Mille. Na początku Leclerc nawet nie zwrócił uwagi na jego brak. Gdy jednak zdał sobie sprawę z kradzieży, spróbował jeszcze wytropić przestępców zza kierownicy swojego Ferrari 488 Pista. Widać to zresztą na nagraniu z monitoringu, które udostępnili karabinierzy. Na materiale uwieczniono również samych przestępców. Po kradzieży odjechali na skuterze, po czym przekazali łup swoim wspólnikom podróżującym wypożyczonym SUV-em.

Wkrótce jednak Leclerc zgłosił kradzież na policję. Co ciekawe, podczas zgłoszenia miał się nieco pomylić przy określaniu wartości skradzionego czasomierza, szacując ją na ok. 300 tys. euro. Wielu ekspertów stwierdza jednak, że kwota ta w rzeczywistości jest bliższa dwóm milionom euro.

Złodzieje aresztowani

Karabinierzy po prawie rocznym śledztwie aresztowali cztery osoby podejrzane o przeprowadzenie kradzieży. Złodziejska szajka przeprowadziła jeszcze kilka podobnych kradzieży. W domu jednego z zatrzymanych znaleziono jeszcze dwa zegarki o wartości parudziesięciu tysięcy euro. Niestety, nadal nie udało się ustalić, jaki los spotkał czasomierz prawowicie należący do gwiazdy F1.

Pozostaje życzyć Leclercowi oraz włoskim służbom rychłego odnalezienia zguby. Może to poprawi humor kierowcy, który ostatnio nie ma szczęścia na polu zawodowym. Aktualnie stoi na dziesiątej pozycji w klasyfikacji generalnej z sześcioma punktami na koncie. Jak przyznał stacji Sky Sports po ostatnim wyścigu - "Jestem sfrustrowany. To najgorszy początek sezonu w mojej karierze. Mam tylko sześć punktów, co jest frustrujące".

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Agora SA