Ten Ford Mustang ma ciężarowego turbodiesla o mocy 1500 KM. Powinni tego zabronić

Amerykanin z Kansas spełnił swoje marzenie. Połączył dwie ulubione motoryzacyjne rzeczy: Mustanga i diesla firmy Cummins. Teraz ma "smokestanga", wdycha sadzę i jest szczęśliwy.

Ford Mustang to bez wątpienia samochód legendarny i ikoniczny. Wszyscy to wiedzą. To samo można powiedzieć o turbodieslach Cumminsa. Jeden i drugi motoryzacyjny klasyk jest otoczony w Ameryce wyjątkowym kultem.

Więcej motoryzacyjnych wiadomości przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Westen Champlin stworzył "smokestanga". Jest idolem wielu Amerykanów

Westen Champlin jest mieszkańcem USA o w miarę konserwatywnych upodobaniach. Lubi zapach czarnego dymu, palonych opon i proste rozrywki, takie jak stawianie zasłony dymnej swoim pojazdem. Tak zwane "rolling coal" to celowe zadymianie okolicy specjalnie zmodyfikowanym silnikiem diesla. Fani tej rozrywki usuwają filtry cząstek stałych, zaślepiają zawory EGR i modyfikują pracę układu wtryskowego tak, aby silnik nie do końca spalał olej napędowy.

W USA dwa motoryzacyjne bieguny reprezentuje Tesla i Cummins

Amerykańscy przeciwnicy elektryfikacji organizują takie przymusowe komory gazowe innym uczestnikom ruchu. Czasem biorą na celownik bezbronnych kierowców Tesli, których spotkają na drodze. Samochody firmy Elona Muska są w USA symbolem motoryzacyjnego postępu, a niektórzy Amerykanie tego bardzo nie lubią. Westen Champlin jest dla nich bogiem.

Wesoły obywatel Kansas bez zażenowania chwali się swoimi osiągnięciami na YouTube. Wręcz przeciwnie, jest dumny z bycia "redneckiem". Pierwszego ikonicznego Mustanga z kultowym dieslem Cumminsa pod maską znajomi mechanicy skonstruowali dla niego już 2020 roku. Był odpowiedzią na żartobliwy komentarz fana, która z czasem zmieniła się w życiową misję. Pierwsza generacja "smokestanga" miała silnik o mocy zaledwie 230 KM. Od tego czasu pojazd Champlina osiągnął zupełnie inny poziom.

 

Cummins musi dymić, nawet jeśli jest pod maską Forda Mustanga

Amerykanie uwielbiają diesle Cumminsa głównie ze względu na ich trwałość. Ford Mustang z takim silnikiem również był długo bezawaryjny, ale z czasem efekty tuningu dały o sobie znać i zaczął zostawiać za sobą coraz wyraźniejszy ślad z oleju. Wtedy Westen Champlin uznał, że czas na kolejne zmiany.

Najnowsze wydanie Forda Mustanga z dieslem pod maską dla sporej części Amerykanów to prawdziwy motoryzacyjny fetysz. Ma sześciocylindrowy wysokoprężny rzędowy silnik Cummins o poj. 6,1 l, który dzięki dwóm olbrzymim turbosprężarkom osiąga niebotyczną moc 1500 KM. Tyle wychodzi z pomiaru na wale korbowym. Do tylnych kół dociera nieco mniej, bo 1264 KM, ale to i tak wystarczy, żeby zmienić opony w chmurę dymu w ciągu kilkunastu sekund. I po co komu benzynowe V8?

"Coal rolling" jest zakazany w USA, ale właściciel Forda Mustanga się tym nie przejmuje

Teraz jego właściciel gdziekolwiek się uda, może zostawić za sobą zasłonę dymną. W takich chwilach z lubością wdycha połączone wyziewy z silnika oraz opon, a na jego twarzy maluje się niczym niezmącona radość. Osiągnięcia Champlina cieszą się dużym powodzeniem. Jego kanał na YouTube obserwują prawie trzy miliony osób, a debiut najnowszej wersji "smokestanga" w ciągu dwóch obejrzały już dwa miliony widzów.

Już po kilku sekundach oglądania filmu "I Installed a 1500HP Diesel Engine In My Mustang" łatwo zdać sobie sprawę, że Westen Champlin z Kansas jest twarzą Ameryki w takim samym stopniu, jak szwedzka aktywistka Greta Thunberg ambasadorką Europy. Ona stara się zawstydzić ludzi, przez których świat zmierza ku zagładzie klimatycznej. On pozdrawia ją środkowym palcem. Moim zdaniem powinni mu tego zabronić. Tak naprawdę już dawno zabronili. "Rolling coal" jest w USA nielegalne, ale ani Champlin, ani YouTube się tym nie przejmuje.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.