Wysokie zużycie paliwa? Uwaga. Awaria tych elementów ma na to duży wpływ

W kuluarowych rozmowach motoryzacyjnych, temat zużycia paliwa zajmuje zazwyczaj wysoką pozycję. Nic dziwnego. Wystarczy popatrzeć na ceny na najbliższej stacji. Im mniej, tym lepiej, ale nie zawsze się udaje. Tym bardziej, jeśli auto ma już kilka lat, a poszczególne podzespoły wykazują objawy eksploatacyjnego wyczerpania.

Kupując auto, bardzo często zerkamy na fabryczną rubrykę ze średnim zapotrzebowaniem na paliwo. Kierujemy się ekonomią, bo użytkowanie samochodu należy do najdroższych pozycji w domowym budżecie. Zwłaszcza w sytuacji, gdy za litr płacimy niespełna 7 złotych, a na posesji stoją dwa lub trzy pojazdy. Samar szacuje, że realna liczba samochodów w Polsce przekracza 20 milionów, a średnia ich wieku przekracza już 14 lat. Mamy jeden z najstarszych parków maszynowych w Unii Europejskiej.

Zobacz wideo Policjanci z Archiwum X rozwikłali zbrodnię sprzed 26 lat

Nie dziwi zatem, że większość z nas szuka możliwie tanich sposobów na codzienne relokacje. Samochodem najłatwiej i najprzyjemniej. Niestety, ryzyko awarii rośnie wraz z wiekiem danego modelu. Często bagatelizujemy te usterki, które nie wpływają zauważalnie na komfort bieżącej jazdy. To jednak ślepa uliczka, która potrafi zaprowadzić na skraj przepaści. Kolejne usterki mogą pojawiać się lawinowo, a finał będzie bardzo kosztowny. Pamiętajmy też, że usługi warsztatowe zdrożały o 50-100 procent na przestrzeni ostatnich dwóch lat.

Wystarczy litr, by portfel poczuł różnicę

Wracamy jednak do samej konsumpcji paliwa. W sytuacji, gdy tylko jeden z podzespołów przestanie poprawnie funkcjonować, komputer pokładowy może zacząć wskazywać wyższe wartości zużycia. Wystarczy litr więcej, by użytkownik pokonujący 20 tysięcy kilometrów rocznie stracił na awarii około 1300-1400 złotych. Im większy silnik, tym różnice będą się pogłębiać, a straty rosnąć. Wobec tego, warto regularnie kontrolować następujące elementy.

Sonda lambda

Odczyty sondy lambda na bieżąco wpływają na skład mieszanki paliwowej. Optymalnie powinien być stechiometryczny, gdzie 1 kg spalonego paliwa odpowiada 14,7 kg spalonego powietrza. Zbyt duży udział paliwa w składzie mieszanki oznacza, że jest zbyt bogata, natomiast za duża porcja powietrza oznacza, że jest zbyt uboga. Każde z odchyleń przekłada się na wyraźny spadek mocy generowanej przez silnik jak i zwiększenie zużycia paliwa. Dodatkowo, pojawiają się trudności z równomierną pracą motoru na obrotach biegu jałowego. Zależnie od składu spalanej mieszanki, zmianie ulega również skład wydalanych spalin i ich temperatura.

Ze względu na umiejscowienie, sonda lambda jest mocno narażona zarówno na uszkodzenia mechaniczne, jak i warunki atmosferyczne. Uderzenie o kamień lub inną przeszkodę, szybko może doprowadzić do jej zniszczenia. Podobny efekt z czasem przynosi praca w skrajnych temperaturach, kontakt z solą, błotem lub wodą. Tylko niektórzy producenci stosują skuteczne osłony, chroniące choć częściowo ten element przez degradacją.

Niesprawna sonda może generować wzrost zużycia paliwa nawet o 50 procent. Przy normalnej konsumpcji na poziomie 10 litrów, 5 oznacza dodatkowe 33-35 złotych na każde 100 kilometrów. Przy założeniu, że przejeżdżamy 20 tysięcy rocznie, z kieszeni ubędzie ponad 6,5 tys. zł. Równowartość dobrego urlopu nad Adriatykiem dla dwóch osób.

Ewentualna cena wymiany uszkodzonej sondy mocno się różni w zależności od modelu. Zastosowanie zamiennika w popularnych autach zamknie się kwotą rzędu 300-500 złotych. W niektórych przypadkach obejmujących montaż oryginalnego komponentu i wizytę w ASO, kwota na fakturze może przekroczyć 3 tysiące złotych. Warto pamiętać, że sondę stosuje się w silnikach benzynowych, jak i wysokoprężnych.

Filtr cząstek stałych

DPF (w benzyniakach GPF) ma za zadanie wyłapywać i znacznie redukować rakotwórcze cząsteczki sadzy zawarte w spalinach. W teorii, jego działanie powinno być niewyczuwalne. Widocznym efektem pracy filtra jest też brak czarnego dymu wydobywającego się z układu wydechowego. Ograniczona emisja szkodliwych substancji przekłada się na mniejsze zanieczyszczenie powietrza.

Według założeń wielu producentów, filtr DPF powinien być sprawny do przebiegu ok. 200-250 tysięcy kilometrów. Niestety, praktyka pokazuje, że w wielu przypadkach już po przejechaniu około 50 tysięcy, jego działanie pozostawia wiele do życzenia.

W przypadku jego awarii, należy udać się do serwisu. Zatkany element może powodować nawet 30-40-procentowy wzrost zużycia paliwa. Najmniej odczuwalne dla kieszeni właściciela pojazdów będzie czyszczenie, które kosztuje od 500 do 800 złotych – w zależności od marki i modelu samochodu.

Gdy nieprawidłowa praca filtra DPF jest spowodowana jego uszkodzeniem, operacja usuwania usterki będzie droższa. W przypadku części regenerowanej koszt naprawy powinien się zamknąć w 1000-1200 złotych. Z kolei kupno nowego elementu do wymiany wiąże się z dużą większym wydatkiem. W popularnych modelach samochodów, DPF kosztuje od 2000 do 4000 zł. Niestety, w niektórych przypadkach konieczny będzie zakup oryginalnego elementu w ASO (z powodu braku zamienników). W takim przypadku, koszt wymiany może sięgnąć ponad 10 tysięcy złotych.

Filtr powietrza

Specjaliści szczególnie uczulają kierowców do częstego wymieniania filtra powietrza. Kosztująca kilkadziesiąt złotych i wykonana z papieru lub z materiałów syntetycznych część, gwarantuje dostęp do czystego powietrza jednostce napędowej.

Szczególnie szybko dochodzi do jej zużycia lub zabrudzenia w warunkach typowo miejskiej lub chociażby budowlanej eksploatacji. Zadaniem filtra jest wyłapywanie wszystkich zanieczyszczeń na drodze układu dolotowego, zapobiegając przedostawaniu się do komór spalania drobinek piasku, kurzu czy innych zanieczyszczeń. W efekcie, nawet po kilkumiesięcznej eksploatacji w miejskich warunkach filtr może wymagać wymiany. Mocno zabrudzony zauważalnie obniża przepływ powietrza w układzie, co może prowadzić do obniżenia mocy silnika i wzrostu zużycia paliwa.

Do cylindrów dostarczana będzie zbyt mała ilość tlenu, by proces spalania przebiegał prawidłowo. Zaburzony zostaje skład mieszanki paliwowej, co w skrajnym przypadku jednostka sterująca pracą silnika może odczytać jako błąd, uruchamiając tryb awaryjny. Niską efektywność filtra powietrza dosyć często mogą potęgować chociażby liście dostające się do układu dolotowego i blokujące przepływ powietrza.

Filtry ze średniej półki kosztują 70-80 złotych. Za wymianę, mechanik wystawi rachunek na kwotę 30-50 złotych. Co ciekawe, zabrudzony, nieefektywny filtr spowoduje wzrost zużycia paliwa nawet o 1,5 litra na setkę.

Sezonowa wymiana oponSezonowa wymiana opon Fot. Rafał Mądry

Układ hamulcowy, sprężarka klimatyzacji, sterownik silnika, ciśnienie w oponach

Usterek wpływających na zwiększone zużycie paliwa jest znacznie więcej. W starszych autach dość często dochodzi do awarii sterownika silnika. Rozszczelniona obudowa powoduje powstawanie śniedzi na wewnętrznych połączeniach i wpływa na nieprawidłową pracę motoru. Jednostka może nierównomiernie pracować, tracić moc i funkcjonować na wyższych obrotach. Konsumpcja paliwa wzrasta w wielu przypadkach o 3-4 litry.

Podobne wartości uzyskamy, gdy zapchaniu ulegnie katalizator. Ograniczony przepływ spalin ogranicza sprawność silnika i wywołuje nierówną pracę na biegu jałowym. O około połowę mniejszy wzrost zużycia paliwa generują zapieczone prowadniki zacisków hamulcowych lub uszkodzona linka hamulca ręcznego. Stałe przyleganie klocków do tarczy oznacza grzanie się felg, większy opór podczas swobodnego toczenia pojazdu, a także specyficzny zapach metalu w okolicy koła. Tę usterkę można na szczęście usunąć kosztem rzędu 150 złotych.

Warto też pamiętać, że wpływ na konsumpcję ma zbyt niskie ciśnienie w oponach. W tym przypadku komputer pokładowy będzie wskazywać o 0,2-0,4 litra na 100 kilometrów więcej. Co ciekawe, jednym z czynników wpływających na zwiększone zużycia paliwa jest przepracowany olej silnikowy. Wraz z upływem czasu i gromadzeniem się zanieczyszczeń, zwiększa się jego lepkość i opory wewnętrzne w jednostce napędowej. Siły tarcia zwiększa również zatarta sprężarka klimatyzacji połączona z usterką sprzęgła na kole pasowym.

Nie możemy zapominać, że również uszkodzony zawór recyrkulacji spalin oznacza wzrost zużycia paliwa od 1,5 do 2 litrów. Wobec tego, nie należy odwlekać naprawy, która w wielu popularnych modelach sprzed lat nie powinna zrujnować domowego budżetu. Gorzej ze stosunkowo nowymi samochodami, gdzie nowy EGR może kosztować nawet 3 tysiące złotych.

Lepsza profilaktyka niż generalny remont

Warto co jakiś czas wyciszyć radio i posłuchać odgłosów wydawanych przez podzespoły mechaniczne. Jakiekolwiek niepokojące dźwięki powinny wzbudzić czujność i skierować nasze kroki do mechanika. Długie bagatelizowanie usterki to nie tylko ryzyko zwiększonego zużycia paliwa, lecz również widmo unieruchomienia lub nawet zatarcia silnika. Wtedy koszty mogą sięgać nawet kilkunastu tysięcy złotych. Tak jak w przypadków zębów, krwi czy płuc, tak i samochód potrzebuje stałej, troskliwej opieki. Regularna kontrola stanowi klucz do szczęśliwej eksploatacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.