Kiedy zadasz policjantowi to pytanie, przestanie się uśmiechać

Złośliwy policjant może przeszukać samochód. Ma do tego prawo. Złośliwy kierowca przed wykonaniem czynności przez funkcjonariusza, zada mu jednak pewne pytanie. To z pewnością może nieco zagęścić atmosferę. Funkcjonariusze go nie lubią.

O przepisach, ale też formalnych aspektach kontroli drogowych szerzej piszemy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Scenariusz jest prosty. Zatrzymuje was do kontroli drogowej policjant. Przedstawia się, podaje stopień służbowy, nazwę jednostki, w której jest zatrudniony i powód zatrzymania. Legitymacji bez waszej prośby wyciągać nie musi. W końcu ma założony mundur służbowy. Funkcjonariusz ma zamiar ukarać was za wykroczenie, ale postanawia również przyjrzeć się dokumentom i pojazdowi.

Zobacz wideo 17-letnia rowerzystka potrącona na pasach. Powód? Nieuwaga i brak znajomości przepisów

Kiedy policjant może przeszukać auto? Przepis są konkretne. Zawsze!

Jak dokładnie sprawdza wasze auto? Rozkręca się. Interesuje go nie tylko "wizualna" ocena stanu technicznego. Chce również zajrzeć do bagażnika czy kabiny pasażerskiej. Warto się zatem zastanowić czy w ogóle ma do tego prawo. Polskie przepisy w tym przypadku mówią jasno: tak, ma takie prawo. Co więcej, nie musi mieć nakazu sądowego. Wystarczy mu przypuszczenie. Przypuszczenie że przewozicie w pojeździe broń, przedmioty, których posiadanie jest zabronione lub przedmioty, które stanowią dowód w aktualnie prowadzonym postępowaniu.

Tak szeroką podstawę do przeszukania pojazdu daje policjantom art. 15 ust. 1 pkt 5 ustawy o policji. Jeżeli funkcjonariusz postanowi zajrzeć do bagażnika, tak czy tak to zrobi. Opór jest daremny. Nie oponujcie zatem. W przeciwnym razie policjant najpierw was obezwładni, później zajrzy do auta, a na koniec oskarży was o utrudnianie prowadzenia czynności i ukarze z tego tytułu. Przed rozpoczęciem szperania w pojeździe, funkcjonariusz musi jednak spełnić jeden warunek formalny. Powinien podać przyczynę wykonywania czynności i podstawę prawną.

A spiszemy protokół? Policjanci nie będą mieli dobrego dnia w pracy

Podsumowując, na ten moment położenie kierowcy jest beznadziejne. Trafił w szpony systemu i tak niewiele może zrobić, żeby uniknąć kontroli pojazdu. Ma całkowicie związane ręce? Na szczęście nie do końca. Ma jedno narzędzie, które może odpalić. Wystarczy że zada pewne pytanie, po padnięciu którego policjanci prowadzący kontrolę z pewnością się nie ucieszą. A pytanie to brzmi: spiszemy z przeszukania protokół?

W tym przypadku to kierowca jest górą. Bo choć pytanie brzmi jak prośba, funkcjonariusze wyjścia nie mają. Muszą ją spełnić. A spisanie protokołu z całą pewnością będzie mocno czasochłonne.

  • W dokumencie funkcjonariusz musi dokładnie opisać każdy z napotkanych przedmiotów. To może zająć nawet kilkadziesiąt minut.
  • Po spisaniu protokołu przez policjantów, kierowca powinien zapoznać się z jego treścią i podpisać. Przed złożeniem podpisu ma jednak pełne prawo wymagać skorygowania pojawiających się w nim zapisów. Musi podpisać dokument, ale dopiero w kształcie, który akceptuje w stu procentach.

Protokół daje mocną podstawę do złożenia zażalenia na czynności policjantów

Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego pytanie o protokół może zmrozić krew w żyłach policjantów. I powodem tym jest fakt iż stanowi on ślad w dokumentach. Ślad, który może się stać dla kierowcy podstawą do złożenia zażalenia na czynności wykonywane przez funkcjonariuszy. Kontrolowany ma na to 7 dni od momentu przeprowadzenia kontroli drogowej. Pismo w tej sprawie składa się do komendanta zarządzającego daną jednostką policji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.