Grająca autostrada na Węgrzech. Okoliczni mieszkańcy jej nienawidzą

Węgierska autostrada nr 67 prowadzi z Szigetvaru nad jezioro Balaton. Jej fragmenty wygrywają znaną melodię, ale tylko jeśli jedziesz z dozwoloną prędkością. Nie wszystkim się podoba ten pomysł.

Grająca droga na Węgrzech nie jest nowością ani jedyną taką drogą na świecie, ale mimo wszystko warto ją przypomnieć i... zastanowić się nad sensem takich rozwiązań. Najpierw jednak warto poznać odpowiedzi na kilka pytań. Jak powstała grająca droga? Jaką melodię nuci?

Więcej informacji na temat motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Muzykalne drogi są tworzone na tej samej zasadzie co oznakowanie poziomie na krawędziach jezdni albo pasa ruchu. Kiedy kierowca najeżdża na fragment drogi na krawędzi pobocza pomalowany specjalną farbą strukturalną, opony wydają dźwięk. Zazwyczaj ma ostrzegać kierowcę o przekraczaniu pasa ruchu, ale w tym przypadku chodzi o rozrywkę.

Podobne drogi powstały już w USA albo Niderlandach. W tym drugim kraju wygrywała hymn prowincji, ale tak denerwowała mieszkańców, że turystyczną atrakcję w końcu zlikwidowano, mimo że kosztowała 80 tys. euro. Amerykańska droga wygrywa uwerturę do "Wilhelma Tella" i ciągle istnieje.

Grające drogi są też w Danii, Francji, Indonezji, Japonii, Korei Płd., Chinach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ale nie w Polsce. Swego czasu ktoś wpadł na taki pomysł w Krakowie, ale mieszkańcy zaprotestowali i atrakcja nie powstała.

 

Grająca autostrada nr 67 jest utrapieniem mieszkańców w okolicy

O węgierskiej autostradzie przypomniał nam użytkownik Instagrama historyinmemes. Autor twierdzi, że pomysł jest urozmaiceniem podróży, która dzięki niemu staje się bardziej interesująca. Autostrada numer 67 nuci melodię węgierskiego zespołu rockowego Republic. Piosenka ma tytuł... "Droga 67" ("A 67-es Ut"), a pomysłodawcy podkreślają, że droga gra ją w oryginalnym tempie tylko, jeśli jedziesz z dozwoloną prędkością.

W komentarzach odezwali się mieszkańcy z okolicy i mają inne zdanie. Podobno mają dosyć słuchania w kółko tej samej melodii wygrywanej przez jadące auta, której dźwięk się niesie całkiem daleko. Tak mówią.

 

Poza tym warto się zastanowić nad bezpieczeństwem takiego rozwiązania. Teoretycznie nie powinna na nie wpływać, ale łatwo wyobrazić sobie kierowców, który zjeżdżają na pomalowany fragment specjalnie, by "zagrać" melodię i przy okazji naruszają zasady bezpieczeństwa. Grająca droga może też powodować rozkojarzenie i odwracać uwagę od sytuacji na jezdni.

Jeśli jednak jesteście turystami jadącymi nad Balaton, może chcieć posłuchać utworu "A 67-es Ut" węgierskiego zespołu Republic. Jeśli macie na to ochotę musicie wybrać, autostradę nr 67 i skupić się na odcinku łączącym miejscowości Kaposfured i Latrany.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.