Miesiąc na wyjaśnienia. Inaczej kierowca straci prawo jazdy za znakiem D-42. Nowe przepisy

Jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego, musi być zatem i nowelizacja przepisów. Ta ponoć jest już na finiszu. Zakłada pojawienie się miesięcznego terminu na odwołanie od decyzji o odebraniu prawa jazdy. Na tym jednak ciekawe doniesienia się nie kończą.

O najważniejszych zmianach w prawie drogowym szerzej opowiadamy również w serwisie Gazeta.pl.

Trybunał Konstytucyjny nie miał żadnych wątpliwości. Odbieranie kierowcom prawa jazdy po przekroczeniu prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym jest niekonstytucyjne. Ale nie w wymiarze surowości kary. Tu TK zastrzeżeń nie ma. Chodzi o procedurę, a konkretnie fakt, że kierowca nie ma możliwości odwołania się w czasie trwania postępowania administracyjnego. Taki zapis ustawy odbiera mu prawo do obrony. Właśnie to ma się teraz zmienić.

Zobacz wideo Instruktor nauki jazdy nauczył, jak nie powinno się jeździć i jak dostaje się mandat

Odbieranie prawa jazdy za prędkość po nowemu. 30 dni na odwołanie

Dziś procedura wygląda w następujący sposób. Policjanci rejestrują prędkość pojazdu, zatrzymują go do kontroli i sporządzają wniosek do starosty w sprawie zatrzymania uprawnień na trzy miesiące. Starosta nie ma wyjścia, musi odebrać prawo jazdy. Działa automatycznie. Po nowelizacji przepisów kierowca otrzyma możliwość odwołania się od decyzji starosty. Prawdopodobnie będzie miał na to 30 dni – tak wynika z informacji RMF FM.

W odwołaniu kierujący otrzyma możliwość przedstawienia szczególnych okoliczności. Na logikę są dwa potencjalne wyjaśnienia. Po pierwsze mogą mieć na celu usprawiedliwienie prędkości (np. faktem zagrożenia życia lub zdrowia i jazdą do szpitala), ewentualnie błędami pomiarowymi. Starosta treść pisma może uznać, a wtedy prawa jazdy nie odbierze lub odrzucić i zatrzymać uprawnienia do kierowania pojazdami.

Odwołanie o miesiąc odwleka wejście w życie zakazu prowadzenia

Czy odwołanie będzie obowiązkowe? W żadnym razie. Kierowca będzie mógł je napisać lub zrezygnować z tej procedury i przyjąć decyzję starosty. Tyle że w tym punkcie powstaje zasadnicze pytanie. Skoro kierowca będzie miał 30 dni na napisanie odwołania, to czy wejście w życie wstrzymania uprawnień na 3 miesiące za zbyt szybką jazdę w mieście również odwlecze się o miesiąc? Przecież do wyczerpania ustawowego terminu odwołania decyzja nie może się uprawomocnić. W przeciwnym razie nie miałaby wielkiego sensu.

Drugie z kluczowych pytań brzmi: kiedy przepisy w takim kształcie mogłyby wejść w życie? No właśnie... Ministerstwo Sprawiedliwości mówiło o przedstawieniu konkretnej nowelizacji do końca lutego. Jest połowa marca, a mamy jedynie śladowe informacje i mało wiążące wypowiedzi przedstawicieli MS. To oznacza, że mocno optymistycznym terminem jest uprawomocnienie się zmian jeszcze przed wakacjami. Mocno optymistycznym!

Pierwsze przekroczenie prędkości w mieście? Utrata prawa jazdy tylko na miesiąc

Kolejną ciekawostką jest co Mariusz Piekarski – dziennikarz RMF FM - napisał na Twitterze: że Ministerstwo Sprawiedliwości chciałoby połączyć nowelizację za zmianą samej formuły kary. Propozycja jest taka, że kierowcy po raz pierwszy przekraczający prędkość o 50 km/h w terenie zabudowanym, stracą prawo jazdy tylko na miesiąc. Trzymiesięczny termin zacznie obowiązywać od drugiego zatrzymania.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.