Liczba kierowców po narkotykach wzrosła o 90 proc. w ciągu pięciu lat. A to tylko wierzchołek góry lodowej

Nie tylko marihuana, ale również amfetamina i jej pochodne to najczęściej wykrywane substancje w krwi kierowców. W ubiegłym roku złapano blisko 2,9 tys. osób prowadzących samochody pod wpływem narkotyków, czyli niemal dwukrotnie więcej niż przed pięciu laty - informuje "Rzeczpospolita".

Po ostatniej zatrzymaniu przez policję Antoniego Królikowskiego powrócił temat prowadzenia samochodów pod wpływem narkotyków. Znany aktor tłumaczył się, że zażywał marihuanę leczniczą i to dzień wcześniej, mimo to testy wykryły jej obecność w organizmie. Niestety, wiele osób wsiada za kółko po znacznie mocniejszych substancjach i – co gorsza – takie sytuacje kończą się tragicznie.

W czerwcu 2020 roku młody kierowca warszawskiego autobusu przebił barierę i spadł wraz z wiezionymi pasażerami z kilkumetrowej estakady. W wypadku zginęła jedna osoba, a 22 zostały ranne. Kierowca był pod wpływem amfetaminy, a jej zapasy woził przy sobie. W 2014 roku głośno było też o sprawie Dariusza K., który jadąc po zażyciu kokainy zabił na pasach kobietę. Mężczyzna został skazany na sześć lat. Również pod wpływem narkotyków był 23-latek, który wjechał w dom w miejscowości Strzyżowo, a jego auto zatrzymało się dopiero w sypialni, gdzie spali domownicy.

To tylko kilka najbardziej spektakularnych wypadków spowodowanych przez kierowców prowadzących auta pod wpływem narkotyków. Takich przypadków jest jednak znacznie więcej, choć dokładnej liczby policja nie podaje. Za to z policyjnych statystyk wynika, że w 2022 roku drogówka złapała blisko 2,9 tys. takich osób. Dla porównania w tym samym okresie policjanci zatrzymali 104 tys. kierowców będących pod wpływem alkoholu.

Zobacz wideo

Choć różnica jest gigantyczna, nie można bagatelizować problemu, bo podane w statystykach liczby to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Dlaczego? Narkotesty nie są tak powszechnie wykorzystywane, jak alkomaty. Co za tym idzie, wpadają tylko nieliczni.

Sami policjanci przyznają, że problem może być znacznie większy, niż wskazywałyby na to statystyki podawane przez Komendę Główną Policji. Dziś "dmuchają" wszyscy kontrolowani kierowcy, do tego policja urządza łapanki, w których badaniu alkomatem poddawani są wszyscy kierowcy jadący danym odcinkiem drogi. Z kolei narkotestom poddawani są wyłącznie kierowcy, którzy zachowują się dziwnie (są senni lub nadpobudliwi), a to oznacza, że ryzyko wpadki w tym przypadku jest znacznie mniejsze.

Narkotyki za kierownicą – jest społeczne przyzwolenie

Cytowani przez dziennik "Rzeczpospolita" eksperci i policjanci zwracają uwagę na jeszcze jeden groźny aspekt w sprawie. Jazda po narkotykach, szczególnie wśród młodych ludzi, ma znacznie większe przyzwolenie społeczne i jest przez nich trywializowana.

Zupełnie niesłusznie, ponieważ kierowca prowadzący samochód pod wpływem substancji odurzających, także pod wpływem marihuany, jest równie niebezpieczny dla siebie i otoczenia, jak ten pijany. Według cytowanego przez dziennik dr. Markowskiego narkotyki poważniej niż alkohol zaburzają reakcje kierowców – "zakłócają ocenę czasu, odległości, prędkości i zdolność do podejmowania decyzji". Według niego wystarczy niewielka ilość, uważanej za niegroźną, marihuany, aby kierowca miał zaburzona koordynację wzrokowo-ruchową i podejmował nieracjonalne decyzje za kierownicą, nie wspominając o wydłużonym czasie reakcji.

Warto tu też wspomnieć, że prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków to poważne przewinienie z punktu widzenia prawa, zagrożone dwoma latami więzienia, grzywną do 30 tys. zł i sądowym zakazem prowadzenia pojazdów!

Narkotest – jak przebiega kontrola?

Jeśli podczas kontroli prosty narkotest (o samych testach pisaliśmy znacznie szerzej w materiale o Antonim Królikowskim) wykaże obecność narkotyków w organizmie, kierowca poddawany jest badaniu krwi, które precyzyjnie określa rodzaj narkotyku i jego stężenie.

Sprawa z automatu trafia do sądu, przed którym kierowca musi tłumaczyć się, kiedy zażywał narkotyki. Nawet jeśli była to marihuana, chociażby ta lecznicza. W Polsce niestety nadal nie ustalono dopuszczalnych limitów THC w organizmie kierowcy, a jego obecność może być wykrywana nawet do miesiąca od jego zażywania.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.