Kierowca ciężarówki staranował auto osobowe. Rodzina jechała zbyt wolno

Samochód ciężarowy staranował osobówkę, w której podróżowała kilkuosobowa rodzina. Kierowca stracił cierpliwość, bo według niego jechali zbyt wolno i nie pozwolili się wyprzedzić na podwójnej linii ciągłej.

Na Facebooku pojawił się film o tytule "Jak Cię dorwę...". Nagranie wzbudziło zażartą dyskusję na temat zachowania obu kierowców. Na początku można zobaczyć, jak samochód ciężarowy próbuje wyprzedzać osobówkę, przekraczając tym samym podwójną linię ciągłą.

Wyprzedzanie nie dochodzi do skutku, ponieważ kierowca Renault Scenic przyspiesza. Po chwili słychać w tle komunikat nawigacji samochodowej o konieczności skrętu w lewo.

Więcej informacji z polskich dróg znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Najprawdopodobniej wtedy kierowca samochodu osobowego zwolnił, żeby przygotować się do manewru. Jednak w tym samym czasie w tylnej szybie znów pojawiła się ciężarówka. Rozpędzony, potężny pojazd zahacza o samochód osobowy i wyrzuca go z drogi. Na koniec filmu słychać krzyk nagrywającego dziecka.

Sytuacja zarejestrowana z perspektywy pasażerów Renault Scenic pokazuje, że samochód ciężarowy cały czas "napierał" na osobówkę, żeby kierowca jechał szybciej. Później widać nieudaną próbę wyprzedzania w niedozwolonym miejscu.

W dyskusji pojawiają się zarzuty, że kierowca zaczął przyspieszać, gdy ciężarówka zaczęła wyprzedzanie. Owszem, w normalnej sytuacji takie zachowanie jest uznawane za wykroczenie. Jednak w tym przypadku kierowca większego pojazdu nie miał legalnej możliwości wykonania takiego manewru.

Nie trzeba przejechać miliona kilometrów po polskich drogach, żeby natknąć się na kierowców (nie tylko samochodów ciężarowych), którym zawsze się spieszy, zawsze są spóźnieni i zawsze mają do załatwienia sprawy niecierpiące zwłoki.

Z tego powodu często wymuszają na innych uczestników łamanie przepisów (np. przekraczanie dozwolonej prędkości) i doprowadzają do niebezpiecznych sytuacji na drogach. W całej swojej drogowej furii zapominają, że poruszają się odbezpieczonym, 40-tonowym pociskiem.

Zobacz wideo

Powyższa sytuacja zakończyła się "tylko" roztrzaskanym samochodem, ale "spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym" brzmi w tym wypadku jak "usiłowanie zabójstwa". W tym wszystkim najgorsze jest to, że wysokie mandaty i punkty karne nie wyplenią takich zachowań z polskich dróg.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.