Policja zakończyła testy ANPRS. To nowy bat na krnąbrnych kierowców

Policja dostała właśnie kamerę, która nawet na podstawie szczątkowych danych, jest w stanie zidentyfikować pojazd. To broń na kierowców zasłaniających numery rejestracyjne. Jak mówi mądre powiedzenie, na każdego cwaniaka znajdzie się większy cwaniak.

O nowych systemach monitorujących zachowania kierowców szerzej piszemy również w serwisie Gazeta.pl.

Pewnie pomyślicie sobie, że mandatu z fotoradaru czy odcinkowego pomiaru prędkości można łatwo uniknąć. Wystarczy przecież zasłonić część numeru rejestracyjnego. Służby w takim przypadku nie będą w stanie namierzyć pojazdu i właściciela. A techniki w tym zakresie są praktycznie nieograniczone. Jakiś czas temu pisaliśmy np. o magnetycznym liściu.

Zobacz wideo Ukradł busa i uciekał nim przed policją! Nie miał też uprawnień. Grozi mu 5 lat pozbawienia wolności

Na czym polega działanie ANPRS?

Po przeczytaniu pierwszego akapitu tego materiału na waszych ustach pojawił się uśmiech? No to teraz niestety musimy go zmazać. A właściwie to nie tyle my, co zrobi to nowa broń policjantów. Mowa o systemie ANPRS, czyli Automatycznym Systemie Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych. Ten za pomocą kamery obserwuje drogę, wyłapuje oznaczenia zapisane na tablicach i automatycznie identyfikuje pojazd w bazie. Co ważne, ANPRS radzi sobie z zadaniem identyfikacji samochodu także w sytuacji, w której dane są szczątkowe. Nie potrzebuje pełnego numeru rejestracyjnego.

ANPRS czyta numery i informuje o wykroczeniach

Funkcjonalność systemu ANPRS już wydaje się imponująca, a jeszcze nie omówiliśmy jej w pełni. Bo kluczowe jest także jego praktyczne zastosowanie. Po pierwsze program po namierzeniu cząstkowego numeru rejestracyjnego może poinformować o fakcie zasłonienia części oznaczenia funkcjonariuszy. Ci zatrzymują kierującego i sprawdzą czy działanie było celowe, czy wynika np. z oblepienia śniegiem tablicy rejestracyjnej. W przypadku celowego działania, mogą ukarać kierującego mandatem. Ten wynosi 500 zł i oznacza 8 punktów karnych.

Po drugie system ANPRS ma stały kontakt z bazą danych. To oznacza, że może pozwolić na automatyczne wyłapywanie np. kradzionych numerów rejestracyjnych lub kradzionych samochodów. Po trzecie nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, że układ będzie implementowany do sieci fotoradarów czy odcinkowego pomiaru prędkości. To mogłoby zwiększyć efektywność monitorowania wykroczeń na drogach.

Z ANPRS na razie korzystać będzie policja w Warszawie

Policja zakończyła testy ANPRS. Ich wynik jest pomyślny. System sprawdził się i działa z wysoką skutecznością. Poza tym kamera monitorująca tablice może być zamontowana zarówno w radiowozie, jak i urządzeniu stacjonarnym. To rozszerza pole działania. Tyle że na razie z ANPRS korzystać będą głównie stołeczni policjanci. Być może z czasem z układów skorzystają także funkcjonariusze w innych częściach kraju. A to o tyle ważna informacja, że zakup systemu oznaczał wydatek na poziomie 876 tys. euro.

Czy system ANPRS to nowość w Polsce?

Na koniec pewne pytanie: czy system ANPRS jest nowością na polskich drogach? W policji być może i tak. Generalnie raczej nie. Rozwiązanie mniej więcej od 5 lat jest wykorzystywane przez służby administracji celnej. W ramach sieci korzystają z niego również jednostki na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.