Kraków za 200 tys. zł kupił motorówkę. Ma obsługiwać tramwaj wodny, którego nie będzie

Motorówka za 200 tys. zł brzmi dumnie. Tyle że nie dla władz Krakowa. Bo w tym przypadku stanowi wizerunkowy ciężar. Łódź dwa lata temu została kupiona do obsługi tramwaju wodnego. Teraz jednak okazuje się, że żadnego tramwaju wodnego nie będzie.

Szeroką listę moto-ciekawostek publikujemy również w serwisie Gazeta.pl.

Historia krakowskiej motorówki brzmi trochę tak, jakby wymyślił ją sam Bareja. Chociaż nie. Bo żart Barei byłby śmieszny. Ten niestety nie jest. Kraków wydał 200 tys. zł na motorówkę, która tak naprawdę nie jest i nie będzie mu potrzebna. Pieniądze poszły zatem w błoto.

Zobacz wideo Sceny jak z filmu akcji. Pościg za mężczyzną, który lustrował posesje w Wieliczce

Motorówka kupiona 2 lata temu. Teraz okazuje się, że niepotrzebnie

No dobrze, ale na początek dokładnie opiszmy sytuację. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie otworzył przetarg na dostarczenie łodzi motorowej. Po co ZZM motorówka? Do technicznej obsługi linii tramwaju wodnego. Przy jej pomocy pracownicy ZZM mieli wystawiać stacje tramwajowe oraz dbać o ich stan. Tak żeby nie płacić za takie usługi firmie zewnętrznej. Przetarg został rozstrzygnięty w roku 2020 i od tamtej pory motorówka stoi... No właśnie, gdzie? Bo raczej nie na Wiśle. W końcu tramwaju wodnego w Krakowie jak nie było, tak nie ma.

Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie nie wybrał byle jakiej motorówki. Zapłacił za fabrycznie nową łódź wraz z rozładunkiem dokładnie 199,5 tys. zł. Ma blisko 6 m długości, mieści sześciu pasażerów oraz jest napędzana 4-cylindrowym silnikiem o mocy przekraczającej 100 koni mechanicznych.

Tramwaj wodny w Krakowie, którego nie będzie!

Możliwości łodzi brzmią obiecująco. O co jednak chodzi z tym tramwajem wodnym? Pomysł na jego ustanowienie rzeczywiście pojawił się. Miała to być szybsza alternatywa transportowa dla autobusu czy metra. Ostatecznie jednak Kraków wycofał się z tych planów. Jak napisał przedstawiciel Zarząd Transportu Publicznego Tomaszowi Borejzie z blogu o Krakowie:

Z przeprowadzonych analiz wynika, że tramwaj wodny ze względu na czas podróży nie byłby atrakcyjną alternatywą dla tradycyjnych środków transportu. (...) Dłuży czas podróży tramwajem wodnym wynika z tego, że prędkość nie może przekraczać 15 km/h. Dodatkowo dużo czasu podczas swojej codziennej podróży pasażer traciłby przy każdym cumowaniu do przystanku.

Kto niepotrzebnie kupił za 200 tys. zł motorówkę w Krakowie? Winnych brak

W skrócie, jest motorówka obsługująca od strony technicznej linię tramwaju wodnego, ale tramwaju wodnego nie ma i nie będzie. Nie opłaca się. Urzędnicy postawili zatem listę zakupów na głowie. Kto jest temu winny? No i tu zaczyna się odpychanie odpowiedzialności. ZZM w Krakowie mówi o tym, że kupiło motorówkę, ale nie jest dysponentem informacji dotyczącej sposobu jej wykorzystania. Nie ono odpowiada za kształtowanie przewozów zbiorowych na terenie miasta oraz za pomysł tramwaju wodnego. ZTP w Krakowie z kolei twierdzi, że jego zadaniem było nie utworzenie linii tramwaju wodnego, a przeanalizowanie funkcjonalności i atrakcyjności takiego połączenia.

Najbardziej stratna na sytuacji jest kasa miasta Krakowa, która już trzy lata temu niepotrzebnie uszczupliła się o 200 tys. zł oraz... motorówka, która bezczynnie stoi na bliżej nieokreślonym terenie. Skoro ZZM już ją nabyło, może zatem warto np. czarterować ją na wodach Wisły w okolicy Krakowa? Mówiąc humorystycznie, to zawsze lepszy pomysł niż obsługa nieistniejącego tramwaju...

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.