Wypadek na A4. Kierowca Seicento dosłownie cudem nie stracił głowy. Wszystko przez ładunek

W nocy ze środy na czwartek na autostradzie A4 w okolicach Krakowa doszło do zderzenia Seicento z Toyotą Avensis. Kolizja nie była bardzo niebezpieczna, ale mogła skończyć się tragicznie, ze względu na ładunek, jaki przewoził.

Patrząc na zdjęcia z miejsca wypadku w okolicach krakowskich Balic, automatycznie wraca się do jednej z części filmu "Oszukać przeznaczenie", w której na drodze dochodzi do wypadku z udziałem samochodu przewożącego ścięte drewno. W nocy na obwodnicy Krakowa również mogły odegrać się tak drastyczne sceny, bo w kolizji dwóch aut, brał udział niepozorny Fiat Seicento, wypchany pod dach kłodami drewna.  

– Do zdarzenia doszło dokładnie na 401 km autostrady A4 w kierunku Rzeszowa. Najpierw Toyota Avensis, w której podróżowało dwóch obywateli Ukrainy, zatrzymała się z niewiadomych przyczyn w poprzek drogi, a następnie uderzył w nią samochód Fiat Seicento, którego kierowca nie zdążył wyhamować – wyjaśnił nam Arkadiusz Gruszka, właściciel firmy Pomoc Drogowa Gruszka, który udzielał pomocy poszkodowanym. 

Więcej informacji z polskich dróg znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Kłody drewna, którymi Fiat wypchany był pod samą podsufitkę, podczas zderzenia z impetem uderzyły w przednią szybę samochodu, całkowicie ją miażdżąc. Jednak jakimś cudem, kierowca Seicento nie stracił głowy, a jedynym obrażeniem, jakie odniósł był... rozcięty palec. 

Jak udało nam się ustalić w rozmowie z przybyłym na miejscu kierowcą pomocy drogowej, samochód był zapakowany po brzegi sporej wielkości kłodami. Drewno leżało także obok kierowcy na złożonym fotelu pasażera.  

– Policjant stwierdził, że jedna kłoda drewna, którymi załadowany był Fiat, podczas wypadku może ważyć nawet ponad 100 kg i bez problemu urwać komuś głowę. W tym przypadku można powiedzieć, że kierowca Seicento dostał drugie życie – skwitował całą sytuację pan Arkadiusz. 

Wiemy już też, że Seicento nie posłuży właścicielowi jako wóz dostawczy. Szkody okazały się na tyle duże, że dzielny "Fiacik" zakończył swój żywot na złomowisko.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.