Więcej porad związanych z obowiązkami kierowców publikujemy również w serwisie Gazeta.pl.
Słowa klucze w sytuacji, w której na dworze pojawia się typowo zimowa aura, to nie tylko zachowanie szczególnej ostrożności. Na listę wpada również widoczność. To właśnie do zaniedbań na punkcie widoczności odnoszą się najwyższe kary dla kierowców. Za co i ile mandatu może dostać prowadzący? O tym opowiemy poniżej.
Podczas intensywnych opadów śniegu, wystarczy postawić samochód na parkingu na pół godziny, aby jego karoseria szczelnie pokryła się białym puchem. W takim przypadku konieczne jest dokładne odśnieżenie – szyb, dachu, karoserii, świateł czy tablic rejestracyjnych. Niedopełnienie tego obowiązku oznacza złamanie art. 66 ust. 1 pkt 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. A to daje podstawę do wlepienia karty z tytułu złamania art. 97 ustawy Kodeks wykroczeń. Zapis ten przewiduje mandat wynoszący od 20 do 3000 zł. Poza tym policjanci wycofają samochód z ruchu do momentu, w którym kierowca nie odśnieży nadwozia.
Policjant może ukarać kierowcę nie tylko za zaśnieżone nadwozie. Ma również możliwość wlepienia kary za:
Odśnieżanie to obowiązek kierowcy. Musi w pełni pozbyć się białego puchu z nadwozia auta. Tyle że w czasie odśnieżania również jest w stanie popełnić kilka kosztownych błędów. Przykład? Sztampowe są trzy:
W Polsce nie ma obowiązku jazdy na oponach zimowych. To jednak nie oznacza, że mandatu za ogumienie dostać się nie da. Mandat za opony należy się przede wszystkim wtedy, gdy mają one granicznie zużyty bieżnik. Wysokość klocków mniejsza niż 1,6 mm jest według prawa dyskwalifikująca. Poza tym podstawą do wymierzenia kary mogą się stać uszkodzenia ściany bocznej i bieżnika, ewentualnie guzy.
Ile wynosi mandat za opony? Dużo zależy od funkcjonariusza. Bazując na art. 97 Kodeksu wykroczeń policjant może wypisać na bloczku mandatowym kwotę wynoszącą od 20 do 3000 zł. Wykroczenie nie oznacza punktów karnych.
Zimą – gdy warunki na drogach potrafią być naprawdę złe – do rangi świętości wyrasta widoczność. A o dobrej widoczności nie może być mowy w sytuacji, w której w trasie panuje tzw. plucha, a auto nie ma sprawnych wycieraczek lub spryskiwacza. Policjanci mają zatem prawo sprawdzić obydwa te układy w czasie kontroli drogowej. Jak to zrobią? Poproszą kierowcę o ich włączenie. Co ważne, warto pamiętać o tym, że za niesprawny spryskiwacz stróże prawa przyjmują także sytuację, w której pompka działa, ale w układzie brakuje płynu!
Jakikolwiek problem z układem spryskiwania i czyszczenia szyb oznacza naruszenie opisane w art. 96 par. 1 pkt 5 ustawy Kodeks wykroczeń. Skutek? Kierowca straci dowód rejestracyjny i zyska... mandat. Kara może wynieść od 20 do 5000 zł.