Bierzemy pod lupę 10 najpopularniejszych aut w Polsce. Wybieramy najlepszą wersję cz.1

Problemy z dostępnością półprzewodników i wiązek elektrycznych sprawiły, że rynek motoryzacyjny w Europie zwolnił, choć i tak wygląda nieźle. Zmieniły się za to preferencje klientów. Dwie dekady temu mieliśmy dominację Fiata i Daewoo. Później na tron weszli Niemcy i długo nikt nie był w stanie im zagrozić. Przełomowy okazał się zeszły rok. Na stawiają Kowalski i Nowak?

Rynek w Polsce skurczył się o 6 procent (dane Samar). W 2022 kupiliśmy niespełna 420 tysięcy samochodów osobowych, z czego zaledwie 29 proc. trafiło do odbiorców indywidualnych. Floty mają się dobrze i zapewne poprawiłyby ten rezultat, gdyby tylko na auta nie trzeba było czekać kilka, a nawet kilkanaście miesięcy. Zwycięzcami okazali się Ci, którzy zabezpieczyli łańcuch dostaw. Nie zmienia to faktu, że dziwi w brak niemieckiego samochodu w pierwszej dziesiątce. Oto preferencje Polaków.

Zobacz wideo Testujemy Toyotę GR86 na Silesia Ring. Granatowa ma automat, czerwona - ręczną skrzynię

10. Toyota CH-R – 8018 sztuk

Jeszcze dekadę temu SUV-y segmentu C mogliśmy policzyć na palcach jednej ręki. Teraz jest ich prawdziwe zatrzęsienie, a w pierwszej dziesiątce znajdziemy aż 6 modeli. Zaczynamy od ostatniego miejsca, na który zadomowił się japoński CH-R. Po kuracji odmładzającej zyskał na atrakcyjności, zwłaszcza w nowej wersji GR Sport. Może pochwalić się 19-calowymi felgami, dekorami nawiązującymi do sportu i kontrastowym dachem utrzymanym w fortepianowej czerni. Każda odmiana ma natomiast identyczne rozmiary - 439 cm długości, 179,5 szerokości i 155 wysokości.

Kokpit wykonano z niezłej jakości tworzyw. Całość solidnie zmontowano i pozostawiono kilka wariantów kolorystycznych do wyboru. Trójramienna, wielofunkcyjna kierownica pewnie leży w dłoniach, a analogowe zegary okazują się czytelne. Pośród dodatków znajdziemy niezłej klasy audio sygnowane przez firmę JBL. 8-calowy, dotykowy ekran współpracuje z Android Auto i Apple CarPlay, kamerą cofania i przeciętną nawigacją. Ciekawym dodatkiem jest też klimatyzacja automatyczna z technologii oczyszczania i nawilżania.

Toyota jest liderem polskiego rynku hybrydowego. Nie inaczej wygląda sytuacja w przypadku modelu C-HR. Opcje napędu mamy dwie. Podstawowa to elektryczno-spalinowy tandem o mocy systemowej 122 koni mechanicznych. Po liftingu ofertę wzbogaciła mocniejsza wersja bazująca na 2-litrowym silniku benzynowym. Ekologiczny zespół napędowy generuje 184 KM, co pozwala na sprint do setki w 8,2 sekundy. Zużycie paliwa w cyklu mieszanym wynosi 5,3-5,7 litra na 100 km. Wydajny napęd sprawdzi się nie tylko w mieście, lecz również w długiej trasie, choć na autostradzie nie należy do przesadnie oszczędnych.

Wybór Moto.pl

Ceny kompaktowej Toyoty zaczynają się od 127 tysięcy zł (wersja Comfort). To 122-konny wariant hybrydowy z automatyczną, bezstopniową skrzynią hydrokinetyczną. Taka specyfikacja powinna trafić w potrzeby osób w znacznej mierze poruszających się w miejskim zgiełku. Niezbyt dynamiczna, ale oszczędna, co istotne w czasach drogiego paliwa. Do nas najbardziej przemawia specyfikacja Style wyceniona na 139 800 zł. Zapewnia bezkluczykowy dostęp, aluminiowe osiemnastki, podgrzewane fotele i kierownicę oraz multimedia z 8-calowym ekranem dotykowym. W sam raz do komfortowej eksploatacji.

Toyota CH-RToyota CH-R ffot. Toyota

Toyota CH-RToyota CH-R ffot. Toyota

9. Toyota Yaris Cross – 9042 sztuki

Kolejne miejsce znów przypadło Toyocie. Tym razem najświeższemu i jednocześnie najmłodszemu crossoverowi w gamie. Z pewnością widzieliście go wiele razy na ulicach. Jest z nami od kilkunastu miesięcy i stanowi odpowiedź na VW T-Crossa, Peugeota 2008 czy Renault Captura.

Już pierwszy rzut oka na Yarisa daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z powiewem świeżości w dość konserwatywnej gamie japońskiego koncernu. Toyota ma ciekawe proporcje i wyraziste dekory. Może też dysponować LED-owymi reflektorami i napędem na cztery koła, co w tej klasie jest zjawiskiem wyjątkowo rzadkim. Do tego dokładamy 17 centymetrów prześwitu, ochronne nakładki i możemy ruszać w lekki teren. Japończyk został opracowany z myślą o mieście, na co też wskazuje 418 cm długości.

Przy takich gabarytach, konstruktorom udało się wygospodarować sporo przestrzeni w pierwszym rzędzie. Z tyłu miejsca wystarczy dla nastolatków. Bagażnik pochłonie od 397 do 1097 l. Nowe multimedia z 9-calowym ekranem potrafią łączyć się z Android Auto i Apple CarPlay bezprzewodowo. W trosce o komfort akustyczny zdecydowano się na współpracę z firmą JBL. Obsługa wszelkich funkcji następuje intuicyjnie. Czytelność wskazań nie pozostawia wiele do życzenia.

Zaglądając pod maskę, spotkamy się ze sprawdzoną technologią. Każda z propozycji bazuje na benzynowym 1.5 z napędem na przednią lub osie. Klasyczne i jednocześnie podstawowe źródło mocy generuje 125 KM i zużywa w średnim rozrachunku 5,9 litra. To wolnossąca konstrukcja bez skomplikowanego osprzętu podnoszącego koszty serwisowe. Możemy ją doposażyć w automatyczną skrzynię. W obu przypadkach prędkość maksymalna wynosi 180 km/h.

Wariant hybrydowy rozwija 116 KM i sprawdzi się przede wszystkim w mieście. Dzięki wsparciu elektryka i rekuperacji, w korkach znaczną część drogi pokonamy na prądzie. To istotnie wpływa na zużycie paliwa, które w Yarisie Cross jest satysfakcjonujące - od 4,4 do 5 litrów w trybie mieszanym (katalogowo). W standardzie dostajemy bezstopniowy automat i opcjonalnie system AWD.

Wybór Moto.pl

Toyota od lat kojarzy się z hybrydami i właśnie taki napęd najlepiej pasuje do Yarisa Crossa. Mieszkając w mieście, optymalny wybór stanowi oszczędna hybryda. Pali niewiele, ale na autostradzie nie przekonuje dynamiką. Niemniej, to dobry samochód na codzienną walkę z korkami. Jego cennik startuje z poziomu 91 900 zł (1.5 125 KM), a za hybrydę zapłacimy przynajmniej 104 400 zł. Nam odpowiada wersja Comfort wyceniona na 107 300 zł (hybryda). Ma w standardzie kamerę cofania i automatyczną klimatyzację. Do tego multimedia z 8-calowym ekranem i aluminiowe szesnastki.

Toyota Yaris CrossToyota Yaris Cross fot. Toyota

Toyota Yaris CrossToyota Yaris Cross fot. Toyota

8. Hyundai i30 – 9142 sztuki

Czasy się zmieniają. I30 to jeden z dwóch kompaktów w zestawieniu Top10. Kiedyś byłaby to przynajmniej połowa stawki z Octavią i Golfem na czele. Preferencje się zmieniają i auta z segmentu C już nie budzą takiego pożądania. Niemniej, Hyundai stanowi całkiem ciekawą propozycję.

Debiut najnowszej generacji i30 w 2016 wywołał niemałe poruszenie na samochodowej scenie, bowiem wprowadził kompaktowy model na nowe tory. Auto dość szybko zdobyło sympatię dziennikarzy i klientów. Przyczyn takiej sytuacji należy upatrywać w całkiem ciekawej stylizacji, szerokiej palecie jednostek napędowych i cenie.

Konfigurację auta zaczynamy od wyboru jednego z 11 lakierów nadwozia. Auto można postawić na 18-calowych obręczach ze stopów lekkich, przyciemnić boczne szyby i wyposażyć w aktywne, w reflektory LED. Zgrabne, 434-centymetrowe nadwozie najlepiej wygląda w wersji N Line.

Miejsca w dwóch rzędach z powodzeniem wystarczy dla rosłych podróżnych, choć z tyłu koszykarze nie poczują się komfortowo. Bagażnik w standardowej konfiguracji mieści 395 litrów. Wystarczy jednak złożyć asymetryczne oparcie, by zyskać dostęp do 1301 l. Niezłej próby są także materiały wykończeniowe. Większość jest miękka i przyjemna w dotyku. Elegancki projekt kokpitu uzupełniają liczne panele dekoracyjne.

W najnowszej ofercie na 2023, próżno szukać jednostek wysokoprężnych. Hyundai oferuje tylko warianty benzynowe. Dostępne są aż dwa. Pierwszy to 1.0 T-GDI o mocy 120 KM i 172 Nm. Przyspiesza do setki w 11,2 sekundy i rozpędza się do 196 km/h. Mocniejszy, 1.5 T-GDI ma 160 KM i 253 Nm. Oba silniki występują za dopłatą z automatyczną, 7-stopniową skrzynią dwusprzęgłową. Mocniejszy potrzebuje 8,4 s na sprint do 100 km/h. W alternatywie nie ma już diesla i wersji plug-in, choć 1.5 łączy się z miękka hybrydą. Na szczycie zestawienia stoi odmiana N zasilana 2-litrową jednostką – 280 KM, 392 Nm i 5,4 s do setki. To jeden z najciekawszych usportowionych kompaktów na rynku.

Wybór Moto.pl

I30 daje najwięcej frajdy w specyfikacji N, ale to 1.5 T-GDI będzie najrozsądniejszą opcją na co dzień. Zwłaszcza z dwusprzęgłowym automatem. Sprawdzi się zarówno w mieście, jak i podczas długiej podróży. O ile za bazowy wariant (1.0 T-GDI 120 KM) zapłacimy 94 tysiące zł, o tyle za mocniejszą odmianę benzynową w odmianie Smart 124 tysiące zł. Dokładamy do tego pakiet z reflektorami LED za 2000 i stawiamy na bazowy lakier specjalny Engine RED.

Hyundai i30Hyundai i30 fot. Hyundai

Hyundai i30Hyundai i30 fot. Hyundai

7. Hyundai Tucson – 9197 sztuk

Europejski bestseller o włos wyprzedził i30. Trzeba przyznać, że Tucson prezentuje się bardzo nowocześnie. W pasie przednim ukryto reflektory LED z adaptacyjnym snopem światła. W specyfikacji N Line możemy liczyć na wiele czarnych akcentów, a także 19-calowe obręcze ze stopów lekkich. Ciekawie też przedstawia się tył z listwą LED-ową poprowadzoną wzdłuż elektrycznie unoszonej pokrywy bagażnika. Mamy również w pakiecie spore gabaryty. Hyundai ma 450 cm długości, 186,5 szerokości i 165 wysokości. Prześwit na poziomie 17 cm pozwoli na forsowanie większości krawężników.

Miejsca w kabinie jest pod dostatkiem. Fotele możemy wyposażyć w elektryczną regulację, podgrzewanie i wentylację. Oparcie drugiego rzędu ma regulowany kąt nachylenia. Bagażnik mieści od 620 do 1799 litrów. Kokpit zdominowały dwa ekrany o przekątnej 10,25 cala. Zmienna i atrakcyjna grafika to nie wszystko. Nietypowe, lecz bardzo przydatne rozwiązanie stanowią kamery uruchamiające się po włączeniu kierunkowskazu. Hyundai potrafi też sam parkować i utrzymać się w zadanym pasie ruchu.

Hyundai stawia na elektryfikację napędów i właśnie takie znajdują się pod maską wszechstronnego SUV-a. Klasyczna hybryda bazuje na benzynowej jednostce 1.6 T-GDI o mocy 230 KM i 350 Nm. Sprint do setki trwa 8 sekund, a średnie zużycie paliwa zawiera się w przedziale 5,5-5,9 l na 100 km (dane producenta). Do wyboru napęd na przednią lub obie osie. Póki co, paletę uzupełnia plug-in z zasięgiem czysto elektrycznym przekraczającym 50 kilometrów. Automat, napęd 4x4 oraz 265 KM dostajemy w standardzie. Bardziej przyziemnie przedstawia się doładowany 1.6 o mocy 150 KM lub 180 KM. Współpracuje z układem miękkiej hybrydy.

Wybór Moto.pl

Tucson spełni oczekiwania 4-osobowych rodzin. Jego zawieszenie dobrze radzi się z wszelkiej maści ubytkami w asfalcie i zrelaksuje podczas długich podróży wakacyjnych. Mimo dużej popularności w Europie, jego ceny są zbliżone do konkurencji. Za auto z 2023 zapłacimy minimum 120 400 zł. Stawiamy na odmianę Smart (139 900) i 150-konną benzynę z manualną skrzynią. Wbrew pozorom, to całkiem przyjemne połączenie. Do tego kilka dodatków z zakresu komfortu i za 155 tysięcy otrzymujemy wszechstronnego SUV-a kompaktowego.

Hyundai TucsonHyundai Tucson fot. Piotr Mokwiński

6. Toyota RAV4 – 10 580 sztuk

To już trzecia Toyota w zestawieniu za 2022 i zarazem największa w Top 10. Jej pierwsza generacja zadebiutowała w 1994 i wyprzedziła swoją epokę. Wyżej zawieszone auto z napędem na cztery koła błyskawicznie skradło serca klientów. Najnowsza odmiana czerpie wiele wzorców z pierwowzoru i pozwala na dość swobodną personalizację. Możemy wybierać pośród 14 lakierów nadwozia i wyposażyć auto w aluminiowe obręcze w rozmiarze od 17 do 19 cali. Długa jest też lista akcesoriów podnoszących funkcjonalność. Rozmiary? Toyota ma 460 cm długości, 186 szerokości i 169 wysokości.

Japońscy konstruktorzy sporo uwagi poświęcili przedziałowi pasażerskiemu, choć nie pachnie już nowością. Niemniej, mamy do dyspozycji dużo miejsca w dwóch rzędach. Fotele dobrze wyprofilowano i wyposażono w opcjonalną, elektryczną regulację w kilku płaszczyznach. Kanapa oferuje zmianę kąta nachylenia oparcia i zapewnia wysoki poziom wygody. Bagażnik w standardowej konfiguracji mieści 580, a w maksymalnej 1690 litrów. Lista dodatków obejmuje między innymi indukcyjną ładowarkę, zaawansowane multimedia z 8-calowym ekranem dotykowym, podgrzewaną przednią szybę, zestaw kamer 360 stopni i panoramiczne okno dachowe.

Toyota pozostawia swoim klientom skromny wybór w kwestii rodzaju napędu. Podstawowy silnik benzynowy o pojemności dwóch litrów generuje 173 KM i 208 Nm. Przyspiesza do setki w 9,8 sekundy i zużywa od 7,3 do 7,7 litra w cyklu mieszanym. W przypadku hybrydy mamy zestaw złożony z elektrycznej i spalinowej jednostki. W wersji AWD, dodatkowy motor napędza koła tylnej osi. Przyjazne środowisku źródło mocy bazuje na 2.5-litrowym silniku benzynowym. Moc systemowa układu wynosi 218 lub 222 KM. Sprint do 100 km/h zajmuje 8,1 sekundy, a zużycie paliwa w średnim rozrachunku to skromne 5,6-5,9 l. Jeszcze mniej zużyje plug-in o mocy 306 KM. Producent obiecuje maksymalny zasięg bezemisyjny w mieście na poziomie 98 kilometrów.

Wybór Moto.pl

Do RAV4 pasuje zestaw klasycznej hybrydy i na taki właśnie stawiamy. Jest wystarczająco dynamiczny, a z napędem na obie osie pozwoli zjechać czasem z utwardzonych szlaków lub wydostać się z zaśnieżonego parkingu. To auto wybijające się rozmiarami ponad klasę kompaktową i wymaga też wyłożenia sporej gotówki. Bazowy wariant benzynowy wyceniono na 146 900 zł. Jeśli wybierzemy hybrydę musimy się przygotować na wydatek rzędu 184 900 zł. Dopłata do AWD wynosi 10 tysięcy, a za optymalną konfigurację Selection zapłacimy około 200-210 tysięcy zł.

Toyota RAV4Toyota RAV4 fot. Toyota

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.