Dodatkowa opłata/kara za spóźnienie z badaniami technicznymi. W życie wejdą nowe przepisy

Prawdopodobnie jeszcze w tym roku w życie wejdą nowe przepisy dotyczące przeprowadzania przeglądów technicznych. Wszystko w związku z unijną dyrektywą. Jedną ze zmian będą dodatkowe opłaty, czy też kary, za spóźnienie związane z wykonaniem badania. Co jeszcze czeka kierowców?

Nie da się ukryć, że Polska w kwestii legislacyjnej potrafi poważnie zalegać z terminami. W przypadku zmian w przeglądach samochodów, związanych z wymogiem ujednolicenia prawa z unijną dyrektywą, nie było wyjątku. Modyfikacja przepisów planowana była pierwotnie na 2021 rok, po czym zdecydowano, że dojdzie do niej jednak 1 stycznia 2023 roku. Jak widać, jesteśmy już prawie w połowie stycznia, a nowych przepisów jak nie było, tak nie ma.

O zmianach w prawie przeczytasz także na stronie Gazeta.pl

Co prawda, projekt jeszcze nie trafił do harmonogramu prac sejmu, jednak nie zmienia to faktu, że przepisy w końcu wejdą w życie. I najprawdopodobniej dojdzie do tego jeszcze w tym roku. Co nas czeka?

Dodatkowa opłata za spóźnienie z badaniem technicznym

Jedna z najbardziej istotnych dla kierowców zmian jest wprowadzenie dodatkowych opłat, czy raczej kar, dla osób, które spóźniły się z badaniem technicznym. Po przekroczeniu 30 dni od daty wymaganego badania kierowca, niczym recydywista, zapłaci dwukrotność przewidzianej ustawowo kwoty.

Oznacza to, że w przypadku właścicieli samochodów osobowych kara wyniesie 198 zł. Jeszcze gorzej jest w przypadku pojazdów z instalacją gazową. Tacy "spóźnialscy" zapłacą 324 zł. Z kolei w przypadku ciężarówek będzie to 306 zł. Środki te jednak nie zasilą kieszeni poszczególnych Stacji Kontroli Pojazdów, ale będą przekazane Transportowemu Dozorowi Technicznemu.

Twój samochód będzie sfotografowany

Kolejną kwestią, jaką mają wprowadzić nowe przepisy, jest wymóg wykonania przez diagnostę 5 zdjęć  kontrolowanego pojazdu. Kontroler będzie musiał sfotografować przód i tył nadwozia pojazdu, a także wnętrze. W tym przypadku chodzi głównie o zdjęcia licznika przebiegu. Taki "materiał dowodowy" stacje kontroli będą musiały przechowywać przez 5 lat.

Zobacz wideo

Wykonywanie zdjęć ma być sposobem na nieuczciwych diagnostów, którzy zaliczają przeglądy samochodom, które nawet nie pojawiały się w SKP. Co więcej, ośrodki te trafią pod nadzór Transportowego Dozoru Technicznego i będą przed nim bezpośrednio odpowiedzialne.

Skąd te zmiany?

Zmiany podyktowane są prawnymi wymogami, jakie nakłada Unia Europejska na państwa członkowskie. Prawo państwowe musi być zgodne z przepisami unijnymi, w tym przypadku musi zostać ono dostosowane do dyrektywy 2014/45/UE. Co ciekawe, zapisy te miały być wprowadzone do końca maja 2018 roku. Jak widać, polskim władzom zanadto się z tym nie śpieszyło. Najprawdopodobniej jednak do ujednolicenia przepisów dojdzie jeszcze w tym roku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.