Agresor z audi i rzut energetykiem na A4. Miał powód do zdenerwowania?

Na wjeździe na autostradę A4 pewien kierowca audi dał pokaz swojego agresywnego zachowania. Najpierw zahamował przed kierowcą renault, którego wcześniej wyprzedził, po czym wyżył się na autorze nagrania, rzucając w jego samochód puszką po napoju energetyzującym.

Piratów drogowych nie brakuje. Świadczą o tym liczne nagrania, które wręcz zalewają internet. Przy okazji można zauważyć pewną prawidłowość. Bardzo często ich bohaterami są agresywni i poważnie łamiący prawo kierowcy najwyżej kilkuletnich, najczęściej usportowionych modeli niemieckich marek. Najwidoczniej wydaje się takim jednostkom, że dzięki posiadaniu pojazdów o lepszych osiągach chroni ich pewnego rodzaju immunitet i mogą pozwolić sobie na drodze na socjopatyczne zachowanie. Reprezentantem tej grupy jest prowadzący audi, uchwycony na nagraniu opublikowanym na kanale Stop Cham.

Do omawianej sytuacji doszło we wtorek (10.01) na wjeździe na autostradę A4 w Katowicach. Autor nagrania jadąc lewym pasem, zarejestrował, jak kierowca audi trzyma się na zderzaku kierowcy renault, chcąc go wyprzedzić. Nie był jednak pewny, czy nagrywający również próbuje dokonać tego samego. Widząc jednak, że ten nie przyśpieszył, zdenerwowany przystąpił do manewru, po czym wyhamował prowadzącego clio. Rodzi się jednak pytanie, czy zrobił to złośliwie, czy po prostu nie był pewny, że znajduje się na pasie prowadzącym do interesującego go miejsca.

 

Tak czy inaczej, po chwili zmienił pas i przekraczając linię ciągłą, dojechał do autora nagrania. Po zrównaniu się z nim chwycił za puszkę po popularnym energetyku i cisnął nią w jego kierunku. Na koniec dodał gazu i pośpiesznie się oddalił.

Zachowanie prowadzącego czarnego audi zasługuje na naganę i nie może być w żaden sposób tolerowane. Przy okazji zwrócić należy uwagę na samego autora nagrania, który przez cały czas jechał lewym pasem. Prawdopodobnie nie chciał ominąć zjazdu, jednak zgodnie z przepisami, a dokładnie art. 16 ustawy Prawo o ruchu drogowym, powinien trzymać się prawej strony jezdni.

Możliwe, że to było przyczyną wybuchu ze strony kierowcy audi, który wcześniej próbując wyprzedzić renault, został nieco przyblokowany. Elementem, który jednak dodatkowo tłumaczy zachowanie nagrywającego, jest obecność fotoradaru. Gdyby nie on, prawdopodobnie przyśpieszyłby i tym samym nie naraził się agresorowi z audi. W każdym razie prowadzący niemieckie auto postąpił karygodnie i nic nie tłumaczy jego występków.

Więcej o:
Copyright © Agora SA