Kierowcy niszczą auta, widzowie nagrywają. Nietypowa atrakcja turystyczna zamknięta

Rada miejska Nottinghamshire w Anglii zablokowała przejazd przez drogę, na której po opadach deszczu zbiera się dużo wody. Miejsce stało się atrakcją turystyczną, które zaczęło przyciągać kierowców poszukujących wrażeń.

Po ponad tysiącleciu starożytny bród w angielskim Nottinghamshire został zamknięty dla kierowców. Wszystkiemu winna była zbyt duża popularność tego miejsca na TikToku. Kierowcy nie radzili sobie z przejazdem na krótkim, ale wymagającym odcinku. Do tego lokalne służby ratunkowe miały niekończące się utrapienie z powodu niesfornych kierowców.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Część kierowców wjeżdżała do wody ze zbyt dużą prędkością, co w najlepszym przypadku kończyło się utratą tablicy rejestracyjnej, ale znacznie częściej dochodziło do zalania silnika i konieczności transportu pojazdu na lawecie.

Nagrywany przez internautów bród jest częścią drogi asfaltowej. Przejazd w suche dni nie stanowi większej przeszkody dla ruchu, ale wystarczy, że spadnie deszcz, a słup wody przekracza wtedy metr wysokości i kilka metrów szerokości.

 

Mieszkańcy doskonale zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, ale co jakiś czas pojawia się w tym miejscu przyjezdny śmiałek, który zbyt optymistycznie próbuje przeprawić się przez bród. Najczęściej kończy się na tym, że silnik zasysa wodę, a samochód zatrzymuje się na środku jezdni.

Kilka lat temu nastolatek mieszkający nieopodal zaczął rejestrować i wrzucać do sieci zmagania kierowców próbujących przejechać przez wodę. Zdarzało się, że Ford Fiesta zdołał przejechać, a jadące za nim BMW X3 zatrzymywało się na środku drogi.

Zobacz wideo

W ostatnim czasie popularność tego miejsca była tak ogromna, że stało się to problemem nie tylko dla lokalnych mieszkańców, ale również dla władz miasta. W deszczowe dni przy drodze pojawiały się tłumy gapiów, co prowokowało kierowców do agresywnej jazdy. W końcu jeden z radnych uznał, że sytuacja robi się niebezpieczna dla kierowców i pieszych, po tym jak motocyklista wjechał rozpędzony w wielką kałużę i przeleciał przez kierownicę.

 

Stąd decyzja o zamknięciu przejazdu drogą, nawet gdy nie pada. Władze brytyjskiego miasteczka szukają rozwiązania problemu. Być może w tym miejscu pojawi się most lub inna konstrukcja, która zapewni bezpieczeństwo kierowcom i pieszym. Po zamknięciu odcinka twórcy filmów przenieśli swoją uwagę na inne miejsca, zlokalizowane niecałą godzinę jazdy samochodem od Leicestershire.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.