Potworny pożar na autostradzie. TIR spłonął w całości

W nocy z poniedziałku na wtorek ok. godz. 2:25 na niemieckiej autostradzie A7 doszło do pożaru TIR-a. Kierowca w trakcie jazdy zauważył ogień wydobywający się spod podwozia ciągnika. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że jego przyczyną była usterka techniczna.

Do zdarzenia doszło niedaleko miasta Göttingen. W trakcie jazdy kierowca zauważył, że spod podwozia pojazdu wydobywają się płomienie. Błyskawicznie zjechał na pas awaryjny i wysiadł z kabiny. Po chwili zawiadomił straż pożarną, która po przyjeździe zastała w płomieniach już cały zestaw.

W akcji gaśniczej wzięło udział 40 strażaków wchodzących w skład lokalnych jednostek ochotniczych. Jak donosi portal 40ton.net, "kilka wozów oddelegowano do dowożenia na miejsce wody, natomiast autostrada A7 została zamknięta w obu kierunkach, na wszystkich sześciu pasach". Pożar był na tyle trudny do ugaszenia, że dopiero po upływie dwóch i pół godziny zaczęto powoli przywracać ruch na trasie. Kolejne godziny spędzono na usuwaniu pojazdu z terenu autostrady.

Z informacji przekazanych przez straż wynika, że naczepa była załadowana częściami do mebli. Dokładne przyczyny pożaru nie są jeszcze znane, jednak wstępne ustalenia śledczych wskazują na usterkę techniczną ciągnika. Jak widać po zdjęciach opublikowanych na Facebooku przez działającą na miejscu straż pożarną, z MAN-a TGX i jego naczepy pozostały jedynie metalowe elementy oraz zaledwie resztki plastikowych osłon i owiewek.

Na szczęście kierowca ciężarówki wyszedł z opresji bez szwanku. Niestety, jego pracodawca ma mniejsze powody do zadowolenia — straty oszacowano na 200 tys. euro. Co więcej, niewykluczone, że nawierzchnia w miejscu pożaru będzie wymagała wymiany.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.