Seat przejechał 60 tys. km bez wymiany oleju. Silnik przetrwał, ale widok przeraża

Właściciel Seata Leona nie miał czasu, żeby odwiedzić serwis w celu wymiany oleju. Przejechał 60 tysięcy kilometrów, aż w końcu na desce rozdzielczej zapaliła się kontrolka "check engine". Mechanik opublikował film, żeby pokazać, co stało się z olejem silnikowym.

Regularna wymiana oleju w silniku to jedna z podstawowych czynności eksploatacyjnych w samochodach. Ciecz odpowiedzialna za smarowanie, chłodzenie i odprowadzanie zanieczyszczeń pracuje w bardzo trudnych warunkach. Wraz z upływem czasu traci swoje pierwotne właściwości, co przekłada się na trwałość silnika.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Większość producentów zaleca wymianę oleju co rok lub po przejechaniu kilkunastu tysięcy kilometrów. Jednak to, co zrobił właściciel Seata Leona przekroczyło wszelkie granice. Na Tiktoku pojawiło się nagranie samochodu, który przejechał 60 tys. km bez wymiany oleju. Seat Leon z silnikiem 1.8 TSI był eksploatowany do momentu, aż na desce rozdzielczej zapaliła się lampka "check engine".

Co ciekawe, w takich samochodach dużo wcześniej pojawia się lampka "inspekcji", która informuje o konieczności odwiedzenia serwisu. Kierowca musiał przez długi czas ignorować komunikat lub doszło do usterki, przez którą informacja nie była wyświetlana.

Zobacz wideo

Pracownicy serwisu postanowili odpompować stary olej. Po wyciągnięciu korka spustowego zamiast płynnej cieczy, z silnika wylała się czarna maź, która kiedyś była olejem silnikowym. Prawdopodobnie stan cieczy smarującej był przyczyną komunikatu o awarii, która w końcu doprowadziła właściciela do warsztatu samochodowego. Trudno uwierzyć, że silnik smarowany takim olejem nie zatarł się. Dlatego warto potraktować ten film jako przestrogę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.