Noworoczne "cuda na Orlenie". Ceny paliw mogą trafić pod lupę UOKiK i NIK

W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia na stacjach paliw w Polsce doszło do ekonomicznego "cudu na Orlenie". Choć wzrosła stawka VAT na paliwa i akcyza, to podwyżek nie było. Wszystko wskazuje na to, że ukryte podwyżki weszły w życie w grudniu, a kierowcy przez miesiąc przepłacali za paliwo. Sprawa wzburzyła wielu kierowców w Polsce.

Od 1 stycznia 2023 r. wzrosła akcyza i opłata paliwowa. W przypadku benzyny bezołowiowej podwyżka wynosi ok. 14 groszy za litr, a dla diesla 10 groszy za litr. Do tego podatek VAT wrócił do poziomu sprzed tarczy antyinflacyjnej, czyli do 23 proc. z 8 proc.

Więcej informacji z rynku motoryzacyjnego znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Mimo to, ceny przy dystrybutorach praktycznie się nie zmieniły. Tymczasem minister klimatu i środowiska Anna Moskwa postanowiła skomentować w poniedziałkowy poranek na antenie RMF FM sytuację na rynku.

Bardzo się cieszymy, że tych podwyżek nie ma i była to też zapowiedź prezesa Daniela Obajtka. Nie wiem, jak jest na innych stacjach poza Orlenem, ale wierzę, że tak jak w ubiegłych miesiącach, te ceny są utrzymane. Prezes zapowiadał, że cena będzie stabilna i tak jest

- powiedziała minister Anna Moskwa. Przedstawicielka resortu usłyszała pytania na temat obniżki cen ropy naftowej na światowych rynkach w stosunku do sytuacji w Polsce.

Najważniejsze, że te ceny nie wzrosły i taka była zapowiedź. Gdyby były jakiekolwiek nieprawidłowe zachowania na rynku, zawsze mamy UOKiK, który może interweniować. Jeżeli takiej interwencji nie ma, nie ma kontroli, nie ma wniosków z kontroli, oznacza, że sytuacja jest stabilna i prawidłowa. W ostatnich tygodniach Orlen szczegółowo prezentował swoje zyski operacyjne i wiemy, że one były wielokrotnie niższe niż zyski niemieckich odpowiedników. Zdecydowanie najważniejsze jest to, że jesteśmy w tych stabilnych cenach z ubiegłego roku dla wszystkich użytkowników paliwa na rok 2023

- podkreśliła minister Anna Moskwa. Jednak zupełnie inne zdanie na ten temat mają eksperci rynku paliwowego i ekonomiści. Ich zdaniem, sztuczne podwyższanie cen paliw w ostatnich miesiącach miało wpływ na rekordową inflację w Polsce, która zdeprecjonowała wartość pieniądza w portfelach Polaków.

Zobacz wideo

Ekonomista Rafał Mundry wyliczył, że w ciągu dwóch dni benzyna i diesel potaniały o 14 proc. Prezes MPK Wrocław podsumował, że wydatki spółki na paliwo tylko w grudniu wzrosły o prawie milion złotych. Krzysztof Balawajder podsumował, że jest to "cena, jaką wszyscy płacimy za monopol Orlenu".

Prezes zapowiedział wystąpienie do UOKiK z wnioskiem o pilne zbadanie praktyk monopolistycznych polskiego koncernu. To samo zamierzają zrobić politycy Konfederacji. Z kolei poseł Lewicy Tomasz Trela złoży zawiadomienie w tej sprawie do NIK, a do prokuratury trafi zawiadomienie na prezesa Orlenu Daniela Obajtka złożone przez Jana Strzeżka, rzecznika Porozumienia.

PKN Orlen obniżył w sobotę hurtowe ceny benzyny i oleju napędowego. Cena metra sześciennego benzyny bezołowiowej 95 (Eurosuper 95) spadła z 5 936 zł na 5 245 zł. Bezołowiowa 98 (Super Plus 98) kosztowała 5 543 zł zamiast 6 265 zł. Olej napędowy (Ekodiesel) zmienił cenę z 6 895 zł na 6 570 zł. Natomiast olej napędowy (Arktyczny 2) potaniał z 7 250 zł na 6 412 zł.

To, że ceny paliw z dniem 1 stycznia na stacjach Orlenu nie uległy zmianie, mimo wzrostu VAT-u i akcyzy, jest zgodne z polityką PKN Orlen polegającą na tym, by na ile jest to możliwe, unikać szoków cenowych, w tym w szczególności uderzających w konsumentów

- przekonuje PKN Orlen w oświadczeniu opublikowanym przez "Rzeczpospolitą".

Należy przypomnieć, że PKN Orlen nie przekładał w całości na klientów wzrostu cen paliw, spowodowanego wybuchem wojny w Ukrainie (zarówno wynikających z notowań surowców, jak i niekorzystnego dla złotówki kursu walut) i tym samym ograniczał dynamiczne wzrosty cen spowodowane tymi czynnikami

- tłumaczą przedstawiciele PKN Orlen w oświadczeniu.

PKN Orlen przekonuje, że wzrosty podatków, które weszły w życie 1 stycznia zostały przełożone przez koncern na ceny hurtowe, aby skutki nie uderzyły z dnia na dzień w klientów. Przedstawiciele koncernu powołują się również na "interes bezpieczeństwa energetycznego kraju" i "stabilność zaopatrzenia rynku paliw". Gwałtowne zmiany cen mogłyby doprowadzić do "nieracjonalnego zachowania konsumentów".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.