Czy zimowe opony są bezpieczne, kiedy zimą jest lato?

Obecna aura jest dużo bardziej wiosenna niż zimowa. Czy to oznacza, że kierowcy powinni zacząć umawiać się do zakładów wulkanizacyjnych na wymianę opon? Sprawdźmy jak brzmi odpowiedź na tak zadane pytanie.

Więcej porad związanych z eksploatacją samochodów znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Specjaliści z rynku oponiarskiego zawsze podkreślają, że 7 stopni Celsjusza to granica bezpiecznego użytkowania opon. Poniżej konieczne są zimówki, powyżej letnie. Wczoraj dla przykładu było jednak stopni naście. Pogoda przypominała bardziej wiosnę. I temperatury takie utrzymają się przez kilka najbliższych dni. A skoro większość aut ma założone opony zimowe, warto zadać pewne pytanie. Czy taka zmiana pogody oznacza, że kierowca powinien zadzwonić do wulkanizatora i umówić się na wymianę na ogumienie letnie?

Zobacz wideo Policyjne patrole z powietrza. Dron sprawdzał przestrzeganie przepisów na przejściach dla pieszych w Bydgoszczy

Opona zimowa latem. Czemu się nie nadaje?

Czemu opony zimowe nie przepadają za kilkunastostopniowymi temperaturami? Bo są wykonane z miękkiej gumy. Cecha ta jest zbawienna podczas mrozów. Guma nie twardnieje. Jej bieżnik może zatem cały czas poszukiwać trakcji na lodzie czy śniegu. Przy obecnych temperaturach miękka guma staje się jeszcze bardziej miękka. To sprawia, że zimówki w czasie jazdy zaczynają mocno hałasować. Co z ich ścieraniem? Powyżej 7 stopni Celsjusza tempo "zjadania" klocków bieżnika rośnie. Długotrwała jazda na zimówkach latem może zniszczyć opony już w jeden sezon! I właśnie tego wskaźnika dotyczą poważne obawy kierujących.

Wiosna zimą. Czy to oznacza, że bieżnik opony zostanie zniszczony?

W tym punkcie użytkownicy aut powinni jednak pamiętać o tym, że nawet tydzień z wyższymi temperaturami nie jest groźny dla zimówek. Po pierwsze dlatego, że nie mówimy o 30-stopniowym upale, a kilkustopniowym wahnięciu. Po drugie dlatego, że to wyłącznie okres przejściowy. Mamy styczeń. Nie ulega zatem żadnym wątpliwościom, że zima w Polsce powróci i może trzymać np. do marca czy nawet początku kwietnia. Zimówki się zatem jeszcze przydadzą. I przydadzą się raczej dość szybko, bo według wstępnych prognoz załamanie pogody może nastąpić już pod koniec aktualnego tygodnia.

W skrócie wymiana opon na letnie w takim przypadku całkowicie nie ma sensu. Dziś kierujący montowałby w aucie ogumienie letnie, a pod koniec tygodnia zimówki. Dwie wymiany mogłyby kosztować go nawet 300 zł. To bezsensowny wydatek i to nawet z punktu widzenia dbania o idealną trakcję. Szczególnie że kilkustopniowe wahnięcie nie sprawi, że nagle zimówki zaczną potęgować poślizg czy w kilka dni ich bieżnik zostanie starty do zera. A przecież jazda na ogumieniu zimowym w czasie obecnych temperatur przynosi jedną zaletę. Jako że guma opony staje się bardziej miękka, rośnie komfort jazdy.

Kiedy wymienić opony zimowe na letnie?

Nad wymianą opon na letnie nie ma się co zastanawiać przede wszystkim w jednym przypadku. Gdy temperatury są kilkunastostopniowe, mówimy o wiośnie, a do tego o prognozach długoterminowych, które nie przewidują załamania pogody. W takich warunkach długofalowa jazda na zimówkach rzeczywiście mogłaby się stać groźna dla stanu bieżnika.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.