Zaczęło się od zaklejania tablic rejestracyjnych. W Kosowie dalej wrze

Napięcia na linii Kosowo - Serbia to niestety smutna rzeczywistość Bałkanów. W 2022 r. doszło jednak do prawdziwej eskalacji. Pierwsze informacje dotyczyły konfliktu o tablice rejestracyjne.

Oczywiście mówienie, że napięta sytuacja na granicy Kosowa i Serbii wynika z obowiązku zmiany tablic rejestracyjnych, byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Sprawy na Bałkanach są zbyt skomplikowane, by wszystko wyjaśnić tak prosto. Nie można jednak bagatelizować tematu tablic. To pretekst. Zostały sprytnie wykorzystywane, by podgrzać konflikt. Ogień na północy Kosowa jest systematycznie podsycany od wakacji.

W grudniu doszło nawet do kolejnych blokad granicy. Choć wczoraj 28 grudnia zaświeciło się światełko w tunelu. Po 19 dniach Serbowie po północnej stronie granicy zaczęli rozbierać barykady na drogach prowadzących do Merdare. Od 10 grudnia zablokowane są też dwa inne przejścia na granicy Serbii z Kosowem - poinformowało radio TOK FM. Oby to był przełom i stopniowa normalizacja sytuacji.

W takich konfliktach zawsze cierpią niewinni mieszkańcy, którzy są wykorzystywani do politycznych rozgrywek.

Tablice rejestracyjne, czyli jeden z pretekstów

Jednym z powodów napięć w 2022 r. był zbliżający się termin obowiązkowej wymiany tablic na nowe z napisem RKS umieszczonym na niebieskim pasku z lewej strony. Problem w tym, że wielu mieszkających w Kosowie Serbów w ogóle nie chce tego robić. Symboliczna niechęć do wymiany "blach" to wyraz dążeń separatystycznych, którym przyklaskują serbskie władze.

Mieszkańcy przyglądają się coraz bardziej zaniepokojeni temu, co się dzieje. Z jednej strony czują naciski Kosowa, a z drugiej Belgradu. Napięcia pojawiają się nie wtedy, gdy w Kosowie coś się dzieje, tylko wtedy, gdy Belgradowi to odpowiada

- mówiła w TOK FM Marta Szpala z OSW, zwracając uwagę, że konflikt jest celowo podsycany, jej zdaniem, przez władze Serbii. Tablice były jedną z iskier. Wielu ekspertów zaznacza, że Belgrad może do tego zachęcać Moskwa - Rosji niepokoje w Europie mają być jak najbardziej na rękę. Północ Kosowa to region, który bardzo łatwo zdestabilizować.

Republika Kosowa to zdaniem części krajów niepodległe państwo. Od Serbii region oddzielił się w 1999 roku po interwencji wojsk NATO, a niepodległość ogłosił 17 lutego 2008 roku. Kosowo jest uznawane przez około sto krajów. Wsparło je większość państw Unii Europejskiej i NATO (w tym Polska), ale nie wszystkie. Przeciwna była oczywiście m.in. Serbia i jej główny sojusznik, czyli właśnie Rosja.

Zobacz wideo Potrącenie rowerzystki w Zielonej Górze. Myślała, że nic jej nie jest. Lekarz stwierdził złamanie

Jeżdżąc po Kosowie, można nie zauważyć problemu tablic. Do czasu

Kosowo w znakomitej większości (92 proc.) zamieszkiwane jest przez Albańczyków. Miałem okazję się o tym przekonać, gdy byłem tam kilka dni w tym roku. W całym kraju dominują czerwone flagi Albanii, a na każdym kroku natkniemy się na dwugłowego czarnego orła. Prawie nigdzie nie widać też słynnych pozaklejanych tablic rejestracyjnych. Mieszkańcy Kosowa, Albańczycy, nie mają problemów z godłem kraju i napisem RKS.

Jednak, jak to na Bałkanach bywa, sprawa nie jest taka prosta. Na północy republiki mieszkają Serbowie. Mają tu swoje domy, zabytki, cerkwie. W części miasteczek stanowią nawet przeważającą większość mieszkańców. Na zaklejone tablice i serbskie symbole na samochodach natknąć można się m.in. już w Gracanicy, gdzie znajduje się zabytkowy monastyr, a jego okolice to serbska enklawa.

Im bliżej granicy z Serbią, tym takie obrazki częstsze. Bartek z naszej redakcji pojechał do Mitrovicy, 85-tysięcznego miasta, które dzieli rzeka Ibar. Jej południowy brzeg zamieszkują Albańczycy, północny - Serbowie. Mostów na rzece pilnują z kolei służby z różnych krajów. Na południu miasta samochody poruszają się z reguły na lokalnych tablicach z oznaczeniem RKS. W północnej części niemal wszystkie z tysięcy znajdujących się tam aut mają zaklejone tablice.

Samochód z (częściowo) zaklejoną tablicą rejestracyjną w KosowieSamochód z (częściowo) zaklejoną tablicą rejestracyjną w Kosowie fot. archiwum własne

Zaklejanie tablic to nie tylko wyraz patriotyzmu

Białe naklejki mają też wymiar praktyczny. Kosowskie tablice nie są akceptowane w Serbii, co dla mieszkających na północy Serbów może być problematyczne. Kierowcy musieli na przejściach granicznych wymieniać własne tablice na tymczasowe "blachy" z serbskimi oznaczeniami. W pewnym momencie doszło do pewnego kompromisu. Służby przymykają oko na kosowskie tablice z zaklejonymi symbolami Kosowa i pozwalają wjeżdżać im do kraju.

Nowe kosowskie tablice rejestracyjne - jak wyglądają

Z lewej strony można na nich zobaczyć oznaczenie kraju - litery RKS są skrótem od Republiki Kosowa. Później widać dwucyfrową liczbę, która jest kodem jednego z siedmiu regionów statystycznych Kosowa. Po numerze można poznać, gdzie został zarejestrowany samochód:

  • 01 - Prisztina;
  • 02 - Mitrowica;
  • 03 - Pec;
  • 04 - Prizren;
  • 05 - Ferizaj;
  • 06 - Gnjilane;
  • 07 - Gjakova.

Za liczbą oznaczającą region statystyczny na tablicy rejestracyjnej jest umieszczony herb Kosowa, a potem następny liczby oraz litery przypisywane losowo kolejnym rejestrowanym autom.

Wzór tablic rejestracyjnych z Kosowa (RKS)Wzór tablic rejestracyjnych z Kosowa (RKS) fot. ministerstwo transportu Kosowa

W momencie, w którym piszemy ten artykuł, z północy Kosowa płyną raczej pozytywne informacje. Mamy nadzieję, że to się szybko nie zdezaktualizuje, w nowy rok mieszkańcy Kosowa wejdą w znacznie lepszych nastrojach. Oby 2023 r. upłynął Albańczykom i Serbom na owocnych rozmowach, a nie zamieszkach i blokadach.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.