Twitter trutką na Teslę - tak wynika z kursu akcji. Musk spadnie z rowerka?

Akcjonariusze Tesli z coraz większymi obawami patrzą na kurs akcji. Okazuje się, że przejęcie Twittera przez Elona Muska, a także rosnąca konkurencja na rynku aut elektrycznych ze strony innych marek, drastycznie wpływa na ich wartość. Patrząc na ostanie dane, kapitalizacja Tesli spadła z poziomu 1,2 bln do "zaledwie" 360 mld dol.

Jeszcze rok Temu Tesla święciła triumfy na giełdzie. Ekologiczna rewolucja na rynku motoryzacyjnym i planowany zakaz sprzedaży aut spalinowych w Unii Europejskiej od 2035 roku przyczyniły się do kosmicznych wzrostów wartości akcji. Teraz jednak sytuacja nieco się zmieniła. Zabawy Muska z Twitterem i coraz większa konkurencja ze strony innych producentów jeżą inwestorom włosy na głowie.

Oczywiście, nie ma co udawać, że akcje Tesli należały do szczególnie stabilnych. Dzięki różnym wyskokom ekscentrycznego miliardera wykres wartości wyglądał czasami jak zapis z sejsmografu, doprowadzając do zawałów mniej wytrzymałych graczy. Teraz jest podobnie. W ciągu prawie czterech miesięcy cena akcji zmniejszyła się niemal trzykrotnie z pułapu ok. 300 dol. do 110 dol za akcję. Jeszcze gorzej wygląda to z perspektywy roku.

W styczniu zanotowano wynik bliski rekordowi z listopada 2021 roku, wynoszący prawie 400 dol, co, biorąc pod uwagę dzisiejsze notowania, przekłada się na utratę wartości wynoszącą ok. 69 proc. Wystarczy wspomnieć, że ogólna kapitalizacja kalifornijskiego producenta spadła z poziomu 1,20 bln dol. do "zaledwie" 360 mld dol.

Oczywiście spadki dotyczą także wszelkiego rodzaju spółek technologicznych. Decyzja Rezerwy Federalnej o podniesieniu stóp procentowych wywołała spory niepokój związany z możliwą recesją, doprowadzając tym samym do tego typu krachów. Dla przykładu można tutaj przywołać Forda, którego akcje spadły o 46 proc., czy też General Motors odnotowujący spadek o 43 proc. Sam indeks Nasdaq łącznie spadł o ok. 35 proc.. Akcje Tesli należą teraz do najsłabszych także po części z powodu obaw, że pogorszenie sytuacji na rynku może ograniczyć popyt na drogie elektryki.

Kolejnym powodem takiego spadku jest konkurencja ze strony dużych producentów samochodów, na rynku aut elektrycznych, gdzie do tej pory Tesla była panem i władcą, narzucając trendy i pewnego rodzaju standardy. Mając w portfolio także spalinowe modele, konkurencja może sobie pozwolić na większą elastyczność i bronić się przed wpływem różnych czynników kreujących kursy akcji. Co więcej, klienci dostrzegają, że pojazdy kalifornijskiej marki nie są aż tak wspaniałe, jak zapowiadałyby to reklamy, czy też opinie łysiejących geeków.

Zobacz wideo

Jak przekazuje Jeffrey Osborne, analityk Cowen & Co. w wypowiedzi dla Automotive News Europe - "Cała narracja o tym, że Tesla jest liderem we wszystkim, co robią, słabnie". Analityk dostrzega także, że akcje Tesli wydają się zyskiwać na wartości, wtedy tylko, gdy firma zapowiada nadejście jakiejś nowości. Problem w tym że "nie wiadomo, czym się ekscytować w nowym roku".

Analityk zauważył, że tak bardzo wyczekiwany przez fanów autopilot, czy też prezentacja nowej generacji akumulatorów nadal nie doszły do skutku. Ten sam problem dotyczy Cybertrucka, który będąc na samym początku marketingowym hitem, staje się aktualnie coraz większą wizerunkową wpadką. Producent nie planuje także żadnych innych premier.

Kolejną kwestią jest też sam Twitter. Zakup platformy przez Muska (która możliwa była tylko dzięki sprzedaży części jego akcji) pogorszył sytuację, ponieważ narastały obawy, że przez jego zaangażowanie w nową "zabawkę" miliarder przestanie kierować Teslą w takim stopniu, jak miało to miejsce do tej pory. Przejęcie portalu i kreowanie się na obrońcę wolności słowa tylko szkodzą producentowi, wpływając katastroficznie na kurs akcji. Dostrzega to Robert Schein, dyrektor ds. inwestycji w BlankeSchein Wealth Management - "Z perspektywy marki Elon Musk to Tesla, a Tesla to Elon Musk. Im bardziej Elon używa Twittera w sposób polityczny, tym bardziej potencjalnie szkodzi Tesli".

Musk wydaje się dostrzegać ten trend, próbując powstrzymać dalszy spadek wartości akcji. NIestety, jego ankieta dotycząca ustąpienia ze stanowiska CEO Twittera nie wpłynęła jednak na zmianę ostatnich trendów. Co więcej, nawet oficjalna informacja o zrezygnowaniu z funkcji także nie zmieniła sytuacji. Wiele osób twierdzi jednak, że aktualna sytuacja to tylko przejściowy kryzys, a przyszłość marki maluje się w różowych barwach.

„Inwestorzy przewidują fenomenalny wzrost przychodów wraz ze wzrostem mocy produkcyjnych" – powiedział Bruce Kahn, zarządzający portfelem inwestycyjnym w Shelton Capital Management. Wskazuje także, że sprzedaż może wzrosnąć z 1 miliona samochodów do 3 milionów (co prawda nie jest to takie pewne). Jak jednak dodaje - „Tesla nadal handluje jak firma technologiczna, jak firma o wysokim wzroście, podczas gdy inni producenci samochodów nie". Podkreśla, że wycena akcji będzie dość wysoka, ponieważ ludzie twierdzą, że Tesla nadal pozostanie jednym z głównych graczy na rynku elektryków. Czas pokaże, czy te przewidywania się sprawdzą.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.