Agresywna "złotówa" i wyczyny na skrzyżowaniu. Straci prawo jazdy [WIDEO]

Niektórzy taksówkarze prowadzą tak, jakby wzorce zachowań czerpali z filmu "Taxi". Do tego niechlubnego grona należy pewien kierowca z Rawy Mazowieckiej. Przez swoje wyczyny na jednym ze skrzyżowań pożegna się z prawem jazdy.

Agresja drogowa to niestety częsty widok na naszych ulicach. Niektórzy kierowcy nie potrafią poradzić sobie z gniewem i frustracją, a swoje niezadowolenie wyładowują na innych uczestnikach ruchu. Inni z kolei zachowują się tak, jakby byli niekoronowanymi królami dróg, wymuszając na innych uznanie swojej wątpliwej wyższości. Trudno określić, do której grupy zalicza się taksówkarz z Rawy Mazowieckiej.

Na youtube'owym kanale Bandyta z kamerką opublikowano nagranie z 8 listopada, na którym zarejestrowano karygodne zachowanie kierowcy czarnego Mercedesa. Autor nagrania wyjechał z podjazdu jednej z posesji i skierował się na najbliższe skrzyżowanie, gdzie już po chwili został wyprzedzony przez widocznie zdenerwowanego taksówkarza.

 

Kierowca w ciągu zaledwie kilku sekund dopuścił się jazdy po powierzchni wyłączonej z ruchu, wyprzedzania na skrzyżowaniu i tuż przed przejściem dla pieszych, a także przekroczenia linii ciągłej. Pod koniec swojego niechlubnego popisu pozdrowił autora materiału kilkoma ciepłymi słowami. Ten wiedząc, że wszystko zarejestrowała kamerka pokładowa, na całą sytuację zareagował jedynie pełnym politowania śmiechem.

Z opisu nagrania można wyczytać, że sprawa wkrótce została zgłoszona na policję. Jak podaje autor - "Policjant poinformował mnie, że sprawa na 99% trafi do sądu, gdzie ten psychol może liczyć na 3,4 tysiące złotych, 30-40 pkt karnych, utratę prawa jazdy i skierowanie na ponowny kurs prawa jazdy i badania psychotechniczne".

Jak widać, sprawiedliwość w końcu dosięga każdego. Można podejrzewać, że na koncie taksówkarza było więcej tego typu zajść. Jeżeli jednak był to pierwszy taki przypadek, to musiał mieć niezłego pecha. Tak czy inaczej, miejmy nadzieję, że ta lekcja nauczyła go pokory i następnym razem będzie przestrzegać przepisów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.