Polacy przestraszyli się konfiskaty aut, więc kupują alkomaty. Mam dla nich radę

Choć nowelizacja przepisów pozwalająca na konfiskatę aut pijanym kierowcom nie weszła jeszcze w życie, to zmotoryzowani zaczęli się jej obawiać. Świadczyć ma o tym wzrost zainteresowania alkomatami.

Kilka tygodni temu Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację Kodeksu karnego, która między innymi wprowadza możliwość konfiskaty aut nietrzeźwym kierowcom. Przepisy te mają wejść w życie dopiero w grudniu przyszłego roku, ale ziarno niepokoju zostało już zasiane. Widzą to sklepy specjalizujące się w sprzedaży alkomatów. Z ich pracownikami rozmawiał dziennikarz programu "Raport" w TVN Turbo.

Więcej na temat nowelizacji Kodeksu karnego pisaliśmy na stronie Gazeta.pl

Nietrzeźwi kierowcy stracą samochód lub zapłacą jego równowartość

Projekt ustawy zaostrzającej przypisy kodeksu karnego wpłynął do sejmu jeszcze na początku tego roku. Najpierw został odrzucony w pierwszym głosowaniu, później sejm przegłosował projekt po poprawkach. Ten trafił do senatu, który go odrzucił. Decyzję senatu odrzucił w głosowaniu sejm i tak projekt ustawy trafił na biurko prezydenta. Ten złożył swój podpis 2 grudnia.

Nietrzeźwy kierowca, który będzie miał nie mniej niż 1,5 promila alkoholu we krwi, straci samochód, niezależnie od tego, czy spowodował wypadek drogowy. Policja tymczasowo zajmie jego auto na okres do siedmiu dni, następnie prokurator orzeknie zabezpieczenie tego mienia, a sąd obligatoryjnie orzeknie przepadek pojazdu.

Jeżeli nie będzie wypadku, lecz prowadzenie w stanie nietrzeźwości – sąd będzie mógł odstąpić od orzeczenia przepadku w szczególnych okolicznościach. „Recydywiście" przepadek będzie orzekany już od powyżej 0,5 promila alkoholu.

Auta będą konfiskowane również sprawcom wypadków, którzy mieli powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi, popełniającym takie przestępstwo po raz kolejny lub powodujących wypadek. Jeżeli samochód nie jest wyłączną własnością kierowcy, sąd orzeknie przepadek równowartości pojazdu sprzed wypadku.

Wzrosło zainteresowanie alkomatami. Czy kierowcy się przestraszyli nowych przepisów?

Nie są to konkretne statystyki, a opinie osób, które zajmują się sprzedażą urządzeń do pomiaru zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu. To właśnie w ich ocenie, zainteresowanie alkomatami wzrosło znacząco już w dniu, kiedy informacja o zaostrzeniu przepisów obiegła serwisy informacyjne.

Zaobserwowaliśmy tego dnia bardzo dużą liczbę telefonów, zwiększyła się liczba zamówień.

- stwierdziła pani Alicja z jednego ze sklepów z alkomatami.

Przyszło małżeństwo i mówią, że chcą kupić alkomat, bo boją się, że stracą samochód.

- powiedział pan Piotr zapytany przez dziennikarza TVN Turbo.

Po co w tej sytuacji jest alkomat?

Alkomat przydaje się, kiedy na drugi dzień po spożywaniu alkoholu trzeba sprawdzić, czy organizm zdążył już go zmetabolizować. Ewentualnie, kiedy wypiliśmy symboliczną ilość i chcemy się upewnić, że alkohol nie znajduje się w wydychanym powietrzu. Konfiskata ma miejsce po przekroczeniu półtora promila. Nie można tego w żaden sposób pomylić ze stanem trzeźwości. Co w takim razie chcą sprawdzić kierowcy, którzy po zaostrzeniu przepisów zaczęli interesować się zakupem alkomatu? Czy kiedy ten pokaże na ekranie "1,4", będzie to dla nich oznaczało, że można wsiąść za kółko bez obawy o utratę auta? A może z góry zakładają najgorsze, czyli że doprowadzą do wypadku. W takim razie, za kierownicę wsiądą tylko, kiedy wskazanie nie przekroczy 0,5 promila. To brzmi niedorzecznie, ale jak w inny sposób alkomat miałby  zapobiec konfiskacie pojazdu? Moja rada jest taka, że wystarczy nie wsiadać za kierownicę, będąc pod wpływem alkoholu. Ten stan da się rozpoznać bez alkomatu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.