Ursynów "siedzi na bombie". Wszystko przez tunel POW i transporty ADR

Przez ograniczenia ADR związane z przewozem niebezpiecznych substancji, kierowcy wiozący tego typu ładunki muszą omijać tunel POW. Korzystają więc z objazdu, który wytyczono na drogach Ursynowa. Mieszkańcy z zaniepokojeniem przyglądają się sytuacji. Jest jednak o co się martwić?

Międzynarodowa konwencja ADR dotycząca przewozu towarów niebezpiecznych zakłada pewne ograniczenia dotyczące miejsc, przez które tego typu transporty mogą przejeżdżać. Każdy obiekt otrzymuje specjalną kategorię, która informuje kierowców o tym, czy transportowany przez nich ładunek ma "prawo wjazdu". Na nieszczęście mieszkańców Ursynowa do kategorii E (całkowity zakaz przewozu towarów niebezpiecznych), zalicza się tunel POW - transporty ADR muszą więc go omijać, korzystając z objazdu wytyczonego przez centrum dzielnicy. A to wzbudza w mieszkańcach bardzo negatywne emocje.

Mieszkańcy zaniepokojeni transportami niebezpiecznych towarów

Jak donosi portal haloursynow.pl, po otwarciu tunelu POW ulicami Ursynowa codziennie przejeżdżają ciężarówki z niebezpiecznymi materiałami - paliwem, gazem czy innymi substancjami. Kierowcy takich transportów, zbliżając się do tunelu, muszą zmienić kurs i jechać inną trasą, wybierając ulice, na których nie obowiązują żadne ograniczenia. To jednak bardzo niepokoi mieszkańców.

Pan Adrian zaalarmował redakcję portalu o tym procederze  - "Cysternę z ciągnikiem zauważyliśmy, jadąc z Wilanowa na Ursynów. Jechała ze wschodu trasą S2. Obserwowaliśmy ją do momentu, gdy skręciliśmy w Braci Wagów. Cysterna pojechała dalej na zachód Płaskowickiej". Jak dodaje portal, kierowcy w głowie "[...] się nie mieściło, że ciężarówki z bardzo niebezpiecznymi substancjami jeżdżą teraz codziennie przez ursynowskie osiedla".

Kierowcy ciężarówek, nie chcąc płacić bardzo wysokich kar, nie mają innego wyjścia, jak tylko przejechać przez centrum dzielnicy. Mieszkańcy są z tego powodu bardzo niezadowoleni, jednak nie mają jak zmienić tego porządku rzeczy. Jak przekazało redakcji portalu haloursynow.pl GITD - "Za wprowadzanie ograniczeń w ruchu na danych odcinkach drogi odpowiadają zarządcy dróg". W przypadku np. wspomnianej wcześniej Płaskowickiej, jest to Zarząd Dróg Miejskich. Może on ograniczać przejazd ADR konkretnymi drogami, jednak na sam przejazd tirów z materiałami niebezpiecznymi przez miasto nie ma już wpływu.

Jak przekazał portalowi Jakub Dybalski, rzecznik ZDM - "Zarządca drogi nie wydaje zezwoleń na tego rodzaju przewozy. Żeby przewozić takie materiały, konieczne jest odpowiednie zaświadczenie dla pojazdu, które wydaje dozór techniczny i dla kierowcy, które wydają urzędy marszałkowskie. Zdaje się również, że firmy, które prowadzą taką działalność, muszą mieć odpowiedniego inspektora. No i oczywiście kierowca musi się stosować do znaków".

Zobacz wideo

Miasto nie może sobie pozwolić na blokowanie transportów ADR

Oczywiście wprowadzenie ograniczeń w transporcie ADR jest możliwe, ale kompletnie nieopłacalne, a co więcej, prawie niemożliwe. Jak przekazuje GITD - "Przykładowo towary ciekłe w postaci paliw płynnych muszą zostać dostarczone do stacji benzynowych, czy gazy techniczne muszą zostać dostarczone do szpitali, szkół czy zakładów pracy".

Jak jednak zauważa portal, głównym problemem Ursynowa jest nie fakt występowania takich transportów, ale ich wysoka liczba. "W ciągu 11 miesięcy od otwarcia tunelu przejechało nim ponad 20 mln pojazdów. Można się tylko domyślać, ile tirów z materiałami niebezpiecznymi musiało przejechać w tym czasie przez gęsto zabudowany Ursynów" - przekazuje redakcja portalu.

Tego typu transporty są jednak, ze względu na swój charakterystykę, bardzo dobrze zabezpieczone. Szansa, że dojdzie do wybuchu, wycieku itd. jest relatywnie bardzo niska. Gdyby podchodzić do każdej kwestii w tak lękliwy sposób, trudno byłoby jakkolwiek normalnie funkcjonować. Życzymy więc mieszkańcom spokoju, a kierowcom transportów ADR szerokiej drogi.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.