Stłuczka w trudnych warunkach pogodowych. Jak to jest z mandatem? Należy się czy nie?

Warunki drogowe były ekstremalnie trudne. To właśnie m.in. przez to doszło do kolizji drogowej. Czy sprawca zdarzenia może wykorzystać tą okoliczność do uniknięcia wysokiego mandatu? Sprawdzimy to dziś.

Pogoda w ostatnich dniach nie rozpieszcza kierowców w Polsce. W ciągu dnia raczy ich opadami topiącego się śniegu, a wieczorem ścina zebraną na jezdni wodę i sprawia, że nawierzchnia staje się wyjątkowo śliska. O sytuacji drogowej donosiliśmy m.in. w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl. Co jednak w sytuacji, w której w takich warunkach dojdzie do kolizji? To ważne pytanie z punktu widzenia wysokich mandatów.

Zobacz wideo Kolizja w Olsztynie. Kierowca fiata zignorował czerwone światło

Ile wynosi mandat za spowodowanie kolizji?

Obecnie za spowodowanie kolizji, a więc zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, kierujący zostanie ukarany przez policjantów solidnym mandatem. Ten wynosi 1000 zł, przy czym kwota musi być powiększona o wysokość kary przewidzianej za naruszenie stanowiące znamię zagrożenia. Przykład? Kolizja w czasie wyprzedzania oznacza 1000 zł mandatu za zagrożenie i dodatkowy 1000 zł za wykroczenie w czasie wyprzedzania. To daje w sumie 2000 zł. A do tego jeszcze... 20 punktów karnych.

Trudne warunki zimowe. Czy kierowca uniknie mandatu za kolizję?

Trudne warunki drogowe powodowane przez uderzenie zimy i małą wydolność służb drogowych sprawiają, że sprawcy nie zawsze czują się w 100 proc. winni zdarzenia. Czy z uwagi na słabo odśnieżoną drogę mogą zatem liczyć na łaskawość funkcjonariuszy i odstąpienie od wlepienia kary? To raczej wątpliwe. Spowodowanie kolizji to spowodowanie kolizji. Warunki drogowej w zasadzie nie mają tu żadnego znaczenia. Gdy są zbyt trudne, a kierujący nie czuje się na siłach, w ogóle nie powinien ruszać pojazdu z parkingu.

Jedynym aktem łaski jest wręczenie przez policjanta mandatu minimalnego wymaganego przepisami. To jednak nadal oznacza 1100 zł i co najmniej 11 punktów karnych. Słabe pocieszenie...

Słowa klucze to obowiązek zachowania szczególnej ostrożności

Żeby rozstrzygnąć czemu prawo jest tak bezwzględne, należy cofnąć się do podstawowych zasad zachowania się na drodze. Te określa art. 3 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Stwierdza on wyraźnie, że "uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność". Czym jest szczególna ostrożność? Polega na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie (art. 2 pkt 22 ustawy PoRD).

W sytuacji, w której prowadzący nie zachowa ostrożności, a więc nie dostosuje prędkości i swoich zachowań drogowych do warunków panujących na jezdni oraz doprowadzi do kolizji, zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego. Wypełnia tym samym przesłankę opisaną w art. 86 par. 1 ustawy Kodeks wykroczeń. Co staje się podstawą do ukarania kierującego. Alternatywnej drogi tu nie ma. Szczególnie że stworzenie zagrożenia to poważne wykroczenie. Raczej nie ma mowy w tym przypadku o zakończeniu postępowania pouczeniem.

Mandatu za kolizję zimą da się uniknąć. Jest jeden sposób

Pomijając aspekty prawne, jest pewien sposób na uniknięcie wysokiego mandatu za spowodowanie kolizji drogowej w czasie jazdy w trudnych warunkach zimowych. I ten w zasadzie jest niezwykle prosty. Wystarczy nie wzywać na miejsce zdarzenia patrolu policji. Gdy kierujący załatwią sprawę między sobą i zakończą zdarzenie na mocy oświadczenia, sprawca nie musi obawiać się grzywny.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.