"Jeździsz powoli w trudnych warunkach? Zostań w domu", czyli rady Polaków, ekspertów od skoków, piłki nożnej i jazdy w śniegu

Złe warunki panujące na drogach związane z przejściem niżu Brygida, doprowadzają do różnorakich spięć nie tylko w ruchu ulicznym. Internet rozgrzewa dyskusja, jak w tak niekorzystnych okolicznościach powinni zachować się kierowcy. Oczywiście, jak to w Polsce, wszyscy mają rację... swoją rację.

Spadł pierwszy śnieg. Dzieci radośnie wybiegły z domów, by lepić bałwany, fani białego szaleństwa ruszyli na stoki, a drogowcy ponownie rozpoczęli maraton walk z zalegającym śniegiem. Ci ostatni "pługiem i solą" przywitali przybyłą do Polski Brygidę, czyli niż, który właśnie sieje zamęt na naszych drogach. I nie tylko.

W internecie aż huczy od inwektyw, które rzucają sobie nawzajem kierowcy-forumowicze rozprawiający na temat odpowiedniego zachowania podczas jazdy w trudnych warunkach. Na podobną jałową dyskusję natrafiłem na znanym i lubianym portalu Wykop.

Chcesz jechać wolniej? Zostań w domu zawalidrogo

Dyskusja rozpoczęła się od poniższego wpisu użytkownika boskakaratralalala (sic!):

Najgorszy nie jest śnieg czy fakt, że jest ślisko, tylko łamagi na drodze, które przeraża jazda w takich warunkach

Podziałał on jak zapalnik. Pod postem pojawiło się parędziesiąt komentarzy, z jednej strony przychylnych takiemu stanowisku:

I masz racje, spadnie trochę śniegu i durnie jadą po prostej 20 km/h

A z drugiej wręcz przeciwnie:

Gorsi są debile, którzy śniegu nie widzą i potem wpadają w poślizg, kogoś niewinnego zabijając.

Nie obyło się bez nieśmiertelnych rad typu "nie umiesz jeździć szybciej, zostań w domu", czy też "wystarczą dobre zimówki i można gnać". Nie będę się szczególnie rozwodzić nad tematem i przywoływać konkretnych komentarzy, jednak odniosę się do poszczególnych kwestii.

W Polsce wielu kierowców zachowuje się jak przysłowiowy sołtys, który uważa, że ma największy autorytet ze wszystkich użytkowników jezdni, jest mistrzem kierownicy, a Bublewicz, Hołowczyc itd. brali u niego lekcje jazdy. Ta krótkowzroczność i pewne skupienie się na czubku własnego nos... samochodu nie pozwala im wziąć głębokiego oddechu i zarazem dać sobie na wstrzymanie.

Taki internetowy spec nie pomyśli, że ktoś musi dojechać do pracy, na zakupy itd. a nie do końca czuje się pewnie za kierownicą, gdy widzi na jezdni warstwę zbitego śniegu. Ale nie, niech zostanie w domu, bo jego januszowska mość nie może ścierpieć, że musi wlec się 30, a nie 50 km/h. Ciekawe ile czasu zaoszczędzi na tym, że, uhaaa, przyśpieszy? O tak! Dojedzie do domu dwie minuty wcześniej z poczuciem, że nie zmarnował za kierownicą nawet chwili. Po wszystkim otworzy smartfona i zaoszczędzony czas zmarnuje na oglądanie bezsensownych filmików z TikToka. Gratuluję, właśnie osiągnął szczyt ludzkiego potencjału...

Innym argumentem jest kwestia kiepskich samochodów, które nie radzą sobie z trudnymi warunkami. Przypomina mi się pewne "viralowe" nagranie z nastolatką, która znalazła rozwiązanie problemu bezdomności. Radziła, by takie osoby po prostu kupiły dom. Genialne, nagroda Nobla gwarantowana. Tak samo z autami. Jeżeli przeciętny Polak mógłby sobie pozwolić na zakup nowego Audi z napędem Quattro, to prawdopodobnie już dawno stałby w salonie z gotówką. Niestety, jak głosi przysłowie - z pustego i Salomon nie naleje - tak i szary obywatel nie zmieni samochodu ot, tak. Niestety drogi sebiksie, 500+ nie rozwiązuje wszelkich problemów. No ależ oczywiście, jak zawsze w takim wypadku — należy zostać w domu.

Z drugiej strony rzeczywiście niektórym kierowcom brakuje pewności siebie. Nie piszę tutaj tylko o kwestii jazdy zimą. Można to zaobserwować zwłaszcza w przypadku jazdy na pasie rozbiegowym. Zamiast dynamicznego włączenie się do ruchu, kierowca zachowuje się jak sierotka, czekając, aż inni zmotoryzowani zlitują się nad nim i łaskawie przepuszczą. Nie wymagajmy jednak od wszystkich, że nagle staną się kierowcami rajdowymi, doskonale radzącymi sobie za kierownicą. Założę się, że większość czytających nie uczestniczyła w żadnym kursie doszkalającym, a doświadczenie zbierali głównie podczas jazdy w ruchu miejskim. Niestety, niektórzy internauci zachowują się tak, jakby te umiejętności wyssali z mlekiem ojca i innych traktują jak idiotów.

Zobacz wideo

Tak czy inaczej, problemem zawsze jest i będzie drogowy egoizm, ciągłe przekładanie dobra własnego, nad innych uczestników ruchu. Skoro mi pasuje, to nie liczą się inni. W Polsce ograniczenie prędkości nie jest ograniczeniem, a raczej sugerowaną prędkością. Poza tym i tak kończy się na tym, że kierowca jedzie dodatkowe 10-15 km/h, siedząc przy tym na zderzaku poprzedzającego go zmotoryzowanego. W końcu to nie on dostanie mandat, a delikwent przed nim. Proste, a genialne. Polacy to jednak bystry naród....

Trzeba pamiętać, że powoli jadący kierowcy nie robią tego na złość innym. Mają w tym przecież dostateczny powód - po prostu nie chcą doprowadzić do jakiegoś nieszczęśliwego zdarzenia. Ale to i tak nie wystarczy internetowym "pośpieszaczom".  Wolna jazda - źle, doprowadzenie do kolizji, albo innej sytuacji - jeszcze gorzej. Może rzeczywiście warto zostać w tym domu.

Na szczęście zima w naszym coraz to śmieszniejszym państwie nie należy do wybitnie uciążliwych, a szczególnie trudne warunki na drogach to raczej wyjątki, niż reguła. I to chyba dobrze, bo internetowe januszowe grono zalałoby się krwią, gdyby musiała znosić powolnych kierowców chociaż odrobinę dłużej. Na szczęście ocieplenie klimatu robi swoje i za niedługo przez cały rok będziemy cieszyć się czarniutkim asfaltem bez grama śniegu i lodu. A przez to wszyscy będą mogli "bezpiecznie" mknąć łamiąc ograniczenia prędkości. Jak ja kocham ten kraj.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.