Gdzie trzeba się zatrzymać na zielonej strzałce w prawo? Policja na to patrzy

Kolor zielony oznacza zgodę na wjazd na skrzyżowanie. Tyle że ta zgoda nie zawsze jest pełna. Czasami może być warunkowa i wymagać zatrzymania. Rozpatrzmy wszystkie przypadki opisywane przez przepisy.

Zielona strzałka jest pojęciem, które zawsze rozgrzewa dyskusje między kierowcami. Opowiadaliśmy o tym m.in. w serwisie Gazeta.pl. Tyle że przepisy w tym zakresie ją tak naprawdę jasne. Nie pozostawiają zbyt dużego pola do interpretacji. To raz. Dwa wynikają z konkretnych przesłanek. Przypomnijmy je zatem.

Zobacz wideo Kierowca przyspieszył na widok żółtego światła. Ta decyzja kosztowała go 1000 zł

Strzałka w prawo i sygnalizator kierunkowy. Zatrzymanie jest zbędne

Na początek warto rozróżnić dwa przypadki zielonej strzałki w prawo. Możemy bowiem mówić o małej, strzałce doczepionej do sygnalizatora S-2 lub dużej strzałce umieszczonej na sygnalizatorze S-3. W przypadku dużej strzałki i sygnalizatora S-3 sprawa jest oczywista. Gdy ma ona kolor zielony, kierowca nie musi zatrzymywać się nigdzie. Jest informowany o możliwości bezkolizyjnego wykonania skrętu (nie musi sugerować się nawet pasami, piesi mają światło czerwone). Tu zatrzymanie mogłoby spowodować wręcz zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego i tamowałoby ruch.

Zatrzymanie okazuje się konieczne wyłącznie w sytuacji, w której strzałka ma barwę pomarańczową lub czerwoną. Przejechanie na czerwonej strzałce w prawo umieszczonej na sygnalizatorze S-3 oznacza niestosowanie się do sygnałów świetlnych. Taki czyn daje policjantom podstawę do wlepienia kierującemu 500 zł mandatu. Co więcej, do jego konta dopisanych zostanie 15 punktów karnych!

Sygnalizator kierunkowy i pas do skrętu w lewoNa takim pasie trzeba włączać kierunkowskaz w lewo? "I tak wiadomo, gdzie jadę"

Mała, zielona strzałka w prawo. Zatrzymać się czy jechać?

Zasadniczo inaczej wygląda sytuacja, gdy mówimy o małej, zielonej strzałce doczepionej do sygnalizatora S-3. Ta ma tylko kolor zielony i choć pozwala na wykonanie manewru, nie robi tego bezwarunkowo. Kwestia ta została opisana w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Zapis ten mówi wyraźnie że:

  1. Nadawany przez sygnalizator S-2 sygnał czerwony wraz z sygnałem w kształcie zielonej strzałki oznacza, że dozwolone jest skręcanie w kierunku wskazanym strzałką w najbliższą jezdnię na skrzyżowaniu – par. 96 i ust. 1 w/w aktu prawnego.
  2. Skręcanie lub zawracanie, o których mowa w ust. 1, jest dozwolone pod warunkiem, że kierujący zatrzyma się przed sygnalizatorem i nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom – par. 96 i ust. 3 w/w aktu prawnego.

Czemu przed zieloną strzałką w prawo trzeba się zatrzymać?

Tak ukształtowane przepisy sprawiają, że kierujący musi najpierw zatrzymać się przed sygnalizatorem lub linią zatrzymania. Zatrzymać, a nie zwolnić na chwilę! I z tym właśnie zatrzymaniem nie zgadzają się często kierowcy. Tyle że wymóg został stworzony w jednym celu. Podczas zatrzymania prowadzący będzie mógł na spokojnie ocenić czy po pasach nie porusza się pieszy i czy wjazd na drogę poprzeczną nie spowoduje, że utrudniony zostanie ruch pojazdów, dla których nadawany jest sygnał zielony. To jest zatem niezwykle ważne.

Sytuację można ocenić również podczas powolnej jazdy? Być może i tak. Tyle że gdy nagle zza stojącego obok pojazdu wyjdzie pieszy, kierowca poruszającego się pojazdu ma mniejsze pole do popisu w kwestii zatrzymania auta.

Mandat za zieloną strzałkę. Tylko 100 zł i aż 6 punktów

Zignorowanie obowiązku zatrzymania w przypadku małej, zielonej strzałki doczepionej do sygnalizatora S-2 oznacza popełnienie wykroczenia. Mandat za nie jest raczej symboliczny. Wynosi tylko 100 zł. Bardziej dotkliwą formą kary jest dopisanie do konta kierującego 6 punktów karnych. To nowość wprowadzona we wrześniu 2022 roku przez nowy taryfikator punktów. I mandat za ten czyn nie jest wcale pozorny. Czasami bowiem stosowanie się do przepisów policjanci sprawdzają z ukrycia np. przy użyciu dronów.

Więcej o: