Rosja. Sprzedaż ciągników z Chin gigantycznie wzrosła. Pieniądze płyną strumieniami

Jak przekazuje portal 40ton.net sprzedaż ciągników z Chin w Rosji wzrosła o ponad 1000 procent! To skutek uboczny wojny na Ukrainie i nałożonych sankcji.

Europejskie embarga nałożone na Rosję, szeroko otworzyły furtkę na produkty z innych zakątków świata. Okazję do ubicia interesu wykorzystali Chińczycy, którzy w coraz to większej liczbie sektorów próbują zaznaczyć swoją dominację. Liczby nie kłamią. Jak przekazuje portal 40ton.net w ciągu 10 miesięcy sprzedaż ciągników siodłowych chińskich producentów w Rosji wzrosła o zawrotne 1283 procent!

Olbrzymi wzrost sprzedaży

Oczywiście, chińskie pojazdy oferowane w Rosji nie są żadną rynkową nowinką i dostępne były od dawna. Jednak do tej pory Rosjanie zainteresowani byli głównie wywrotkami. Ciągniki siodłowe stanowiły zaledwie minimalny odsetek ogólnej sprzedaży. Z danych pozyskanych przez portal 40ton.net wynika, że w ciągu pierwszych 10 miesięcy zeszłego roku do klientów trafiło zaledwie 172 sztuk.

Wybuch wojny w Ukrainie i związane z tym rynkowe konsekwencje okazały się jednak dla Chińczyków niczym, błogosławieństwo. Rosjanie zostali pozbawieni możliwości zakupu nowych pojazdów od europejskich producentów z "wielkiej siódemki" (MAN, Volvo, Renault Trucks, Scania, Mercedes-Benz, Iveco, DAF). Oczywiście, na rosyjskim rynku pojawiają się nowe ciągniki tych marek, są to jednak najczęściej pojazdy ściągane przez prywatnych klientów "na lewo". Kupno z oficjalnych sieci dealerskich jest aktualnie niemożliwa.

Zobacz wideo

Nie dziwi więc fakt, że Rosjanie zwrócili swoją uwagę w kierunku ciągników od swoich chińskich przyjaciół. W pierwszych 10 miesiącach tego roku ich sprzedaż wzrosła w Rosji do liczby 2379 egzemplarzy, co przekłada się na wspomniany wcześniej wynik - 1283 proc.

Co ciekawe, ciągniki kupowane przez Rosjan to nie tak do końca pełnoprawne "chińczyki". Wiele ich elementów jest zachodniej produkcji. Za przykład może posłużyć tutaj marka Foton, która w modelu Auman korzysta z amerykańskich silników od Cumminsa, skrzyń biegów od ZF i kabin Mercedesa. Co ciekawe, sama firma należy do Daimlera. Oznacza to, że mimo sankcji rosyjskie pieniądze nadal płyną do zachodnich marek, jednak nieco "okrężną" drogą.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.