Czym jest hamowanie pulsacyjne? Młodzi kierowcy tego nie potrafią

Hamowanie pulsacyjne powoli staje się motoryzacyjną legendą, o której młodzi kierowcy mogą usłyszeć od ojców i dziadków. To nie znaczy, że technika była nieskuteczna. To jedynie świadczy o tym, że dziś jej miejsce zajęła technologia.

Hamowanie pulsacyjne jest dziś, szczególnie dla młodych kierowców, terminem tajemniczym. Jego znaczenie okazuje się jednak niezwykle proste. I... całkowicie nieprzydatne we współczesnych pojazdach. Decyduje o tym w dużej mierze technologia. Technologia motoryzacyjna, którą szeroko opisujemy w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Autobus musiał gwałtownie hamować. Nie ma tolerancji dla drogowej agresji!

Co to jest hamowanie pulsacyjne?

Czym jest hamowanie pulsacyjne? To nic innego jak naprzemienne wciskanie pedału hamulca do oporu i puszczanie go. Czemu służy? Przydaje się w czasie pojawienia się poślizgu. W czasie hamowania pulsacyjnego auto nadal wytraca prędkość, ale też jest sterowne. Hamulce nie blokują się, przez co nie porusza się zgodnie z wektorem siły napędowej (czyli np. na wprost w zakręcie), a pozwala na ominięcie przeszkody, która pojawi się na jezdni.

Ręka na lewarku zmiany biegówHamowanie silnikiem. Nie popełniaj tych błędów, bo narażasz się na dotkliwe koszty

Dziś hamowanie pulsacyjne to koloryt. Jego miejsce zajął ABS

Taki opis hamowania pulsacyjnego dość jasno prowadzi do powodu, dla którego ta technika może być obecnie traktowana głównie jako koloryt lat 90. XX wieku. Obecnie praktycznie wszystkie samochody jeżdżące w Polsce mają układ ABS. A ten wykonuje w razie potrzeby hamowanie pulsacyjne za kierowcę. Specjalna pompa wzmacnia i osłabia ciśnienie układu hamulcowego. To stąd właśnie bierze się pulsowanie pedału hamulca w czasie poślizgu.

Od 1 maja roku 2004 na terenie Unii Europejskiej homologuje się tylko te nowe samochody, które ABS posiadają na liście wyposażenia standardowego.

Co jest lepsze: hamowanie pulsacyjne czy ABS?

Lepsze było hamowanie pulsacyjne czy ABS? Zdecydowanie ABS. Po pierwsze dlatego, że kierowca nie musi myśleć o procedurze. Samochód pomyśli o niej za niego, gdy tylko za pomocą czujnika odkryje zmianę prędkości obrotowej jednego z kół. Po drugie dlatego, że elektronika działa ostrzej i zdecydowanie szybciej. ABS zaciska i puszcza hamulce nawet kilkanaście razy na sekundę – kierowca w aucie bez ABS-u może to wykonać raz, może dwa na sekundę.

ABS też ma pewne wady

Oczywiście ABS ma też pewne wady. Są układy zbyt czułe. Uruchamiają się zdecydowanie za szybko w bardzo wczesnej fazie poślizgu. A to w skrajnym przypadku może wydłużyć drogę hamowania. A do tego przy ABS-ie kierowca musi pamiętać o wduszeniu hamulca i trzymaniu go. Czasami wcześniej wspomniane wibrowanie pedału sprawia, że kierujący odruchowo go zwalniają. To błąd, który dezaktywuje układ antypoślizgowy.

Tak, ABS i hamowanie pulsacyjne może wydłużyć drogę hamowania. Tyle że ta w czasie poślizgu będzie i tak dłuższa. Tą wadę niweluje jednak fakt, że nadal auto zachowuje sterowność. To znaczy bardzo dużo gdy uślizg pojawi się np. w zakręcie.
Więcej o: