Autokar wpadł do przejścia podziemnego we Wrocławiu. Kierowca miał pracować od 6 rano

Kierowca autokaru wycieczkowego, który zginął w niedzielę w wypadku, miał pracować (z przerwą) od kilkunastu godzin. Podczas porannej zmiany tego samego dnia prowadził autobus miejski. Do tragedii doszło we Wrocławiu, gdy - po zderzeniu z osobówką - autokar wpadł do przejścia podziemnego.
Zobacz wideo Pijany uciekał na skuterze. Policjant dogonił go pieszo

Do tragicznego wypadku doszło w niedzielę późnym wieczorem na placu Grunwaldzkim (rondzie Ronalda Reagana), blisko samego centrum Wrocławia. Piętrowy autokar turystyczny zderzył się tam z ze skodą najeżdżającą z ulicy Marii Curie-Skłodowskiej.

Wciąż trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia. Policja ustaliła wstępnie, że kierowca autokaru - w wyniku zderzenia z osobówką - stracił panowanie nad kierownicą i pojazd wpadł do przejścia podziemnego. Kierujący zginął, a dwóch pasażerów trafiło do szpitala. Nie ucierpiał natomiast żaden pieszy.

Kierowca pracował od kilkunastu godzin

Teraz okazuje się, że kierowca autokaru mógł być przemęczony. Jak zdradził prezes MPK Wrocław, cytowany przez wrocławskie media, mężczyzna od 2018 roku był pracownikiem MPK i w niedzielę pracował jako kierowca autobusu miejskiego. W godzinach 5:48 - 14:21 w niedzielę miał prowadzić pojazd linii 128.

Jak poinformował serwis brd24.pl, najwcześniej o godz. 20:30 kierowca ponownie wsiadł za kółko. Tym razem autokaru turystycznego prywatnej firmy Margo Travel. Od zakończenia zmiany w MPK minęło zatem zaledwie sześć godzin. Do wypadku doszło ok. godziny później - o 21:20, gdy kierowca zawracał na rondzie. Co więcej, w poniedziałek o 6:30 rano kierowca miał zacząć kolejną zmianę za kierownicą autobusu miejskiego.

Jak tłumaczy w rozmowie z serwisem szef przewoźnika, firma wiedziała, że mężczyzna pracował za kierownicą od wczesnych godzin porannych. "My wysyłamy do nich (kierowców - red.) zapytania o gotowość do pracy, oni nam zgłaszają gotowość. Mają szkolenia okresowe, zdają sobie sprawę jako kierowcy zawodowi, ile i w jakich godzinach mogą pracować" - tłumaczy w rozmowie z portalem.

Prezes wrocławskiego MPK zapowiedział już, że do końca tygodnia każdy kierowca będzie musiał złożyć oświadczenie o dodatkowym zatrudnieniu, jeśli pracuje jednocześnie dla innej firmy. MPK chce w ten sposób zbadać, czy kierowcy przestrzegają określonego prawnie czasu pracy. Od osób, które złożą fałszywe oświadczenia mają zostać wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne.

Więcej o bezpieczeństwie na drogach przeczytasz na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.