Zablokował Wisłostradę, wyrwał antenę i porysował auto. Kolejny przykład agresji drogowej

Kolejny przykład frustracji i wyładowania agresji na innym uczestniku ruchu. Szofer tira zablokował Wisłostradę, po czym wyszedł ze swojego pojazdu i uszkodził wóz innego kierowcy, niszcząc antenę, uszkadzając lusterko i rysując lakier.

Niektórzy kierowcy powinni popracować nad sposobami radzenia sobie z gniewem. Jednym z nich jest szofer, który postanowił zemścić się na kierowcy, którego nie mógł wyprzedzić. Nagranie, które przedstawia jego atak, opublikowano na kanale Stop Cham.

Do sytuacji doszło przedwczoraj (15.11) ok. godz. 19:00 na warszawskiej Wisłostradzie. Na materiale widzimy, jak autor został zablokowany przez dwóch kierowców tirów. Jeden z nich próbował otworzyć drzwi i dostać się do niego. Na szczęście nie udało mu się tego dokonać. Sfrustrowany postanowił zniszczyć antenę, rysując przy tym lakier pojazdu i uszkadzając lusterko.

 

Jak możemy wyczytać z opisu filmiku nadesłanego przez autora - "Zablokowali mnie, bo nie mógł mnie wyprzedzić, wkurzył się, bo jechałem powoli i mnie na CB radiu zwyzywał, a ja się nie odzywałem i to go rozwścieczyło do tego stopnia, że zerwał mi antenę, podrapał nią błotnik lewy przedni oraz pękła obudowa lusterka ".

Niestety, krótkie nagranie przedstawia jedynie moment ataku kierowcy. Nie widzimy, jak doszło do całego zdarzenia i czy autor materiału przypadkiem nie sprowokował całego zamieszania. Z jednej strony przekazuje, że agresor "nie mógł go wyprzedzić", z drugiej dodaje, że "jechał powoli". Skoro jechał powoli, wyprzedzenie go nie powinno być dla innych problemem. Zgodnie z Art. 19 ust. 2. pkt 1. ustawy Prawo o ruchu drogowym kierujący pojazdem jest obowiązany "jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym". Za niedostosowanie się do tego przepisu grozi mandat w wysokości 500 zł.

Co warto zaznaczyć, przed autorem zatrzymało się dwóch kierowców, a nie tylko jeden. Nie reagował także na "komunikaty" kierowane do niego przez CB radio. Oba te czynniki mogą wskazywać, że pokrzywdzony nie jest niewinny. Oczywiście, nie jest to żadne usprawiedliwienie dla niepanującego nad nerwami agresora, który powinien odpowiedzieć i prawdopodobnie odpowie za swoje występki - sprawa została przekazana policji.

Agresywnemu kierowcy grozi odpowiedzialność z tytułu art. 288 kodeksu karnego (zniszczenie lub uszkodzenie cudzej rzeczy). W tym przypadku sąd może zadecydować o karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do roku. Dodatkowo on i jego przypadkowy kompan za tamowanie ruchu, mogą otrzymać po 500 zł mandatu. Z drugiej strony, jeżeli mają własne nagrania, nie wykluczone, że i sam pokrzywdzony może zostać ukarany.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.