IONIQ 6 - widziałem go z bliska i nie wiem, co sądzić

Niedawno odbyła się polska premiera nowego elektrycznego modelu Hyundaia - IONIQ 6, a ja się na nią wybrałem. Jestem pewny, że zrobił na mnie wrażenie. Nie wiem tylko, czy dobre, czy złe.

Kiedy na rynku pojawiają się nowe modele aut, zazwyczaj można natknąć się na komentarze, które porównują ich wygląd do innych znanych już modeli. A że światła jak w Hondzie, a z boku to jak BMW a z tyłu to w ogóle jak Nissan. No i fakt, samochody ogólnie są do siebie podobne i jeśli miałbym sam wskazać jakiś powód, dlaczego tak jest, to powiedziałbym, że ludziom podoba się to, do czego są już przyzwyczajeni. Kiedy raz na jakiś czas, któraś marka odleci od konkurencji z designem (patrz nowe BMW serii 4 lub serii 7), to pojawia się lawina krytyki. Swoją drogą takie auta później świetnie się sprzedają. Ale do rzeczy. Cieszę się, że na rynku pojawiają się samochody, które są inne. Tak było w przypadku IONIQ'a 5 a przy okazji kolejnego modelu jest jeszcze bardziej "inaczej". Więcej o motoryzacyjnych premierach piszemy na stronie głównej Gazety.pl

Jakie były moje pierwsze wrażenia?

"Ładny! Nie, jednak brzydki. Albo ładny, ale trochę też brzydki" - tak można w skrócie opisać moje przemyślenia. Później przez chwilę zastanawiałem się, do czego IONIQ 6 jest podobny, ale za chwilę zdałem sobie sprawę, że to bezcelowe. Bo może jego wyodrębnione części faktycznie przypominają coś, co już widzieliśmy, to jako całość, to auto nie przypomina żadnego innego. 

IONIQ 6 - polska premieraIONIQ 6 - polska premiera fot. Filip Weremij

Nadwozie mierzy 4,86 m długości, czyli ponad 20 centymetrów więcej niż krewny z "5" na końcu, ale rozstaw osi jest o 5 centymetrów krótszy. To oznacza, że i tak jest bardzo duży (295 cm) i patrząc z boku, rzuca się to w oczy. Jakby tył i przód były za małe w stosunku do tego, co znajduje się między kołami.

IONIQ 6 - co wiemy?

Zbudowany jest na platformie E-GMP, tej samej co IONIQ 5 i tak jak w przypadku tego modelu, do wyboru będą dwie wersje akumulatorów - mniejszy o pojemności 53 kWh, a większy 77,4 kWh. W przypadku mniejszej pojemności, silnik elektryczny o mocy 151 KM będzie napędzał tylną oś. Większy akumulator oferuje dwie opcje. Pierwsza to pojedynczy silnik o mocy 229 KM zamontowany na tylnej osi, a druga to dwa silniki elektryczne, napędzające obie osie o łącznej mocy 325 KM.

IONIQ 6 - polska premieraIONIQ 6 - polska premiera fot. Filip Weremij

Największy zasięg ma oferować wersja z jednym silnikiem i większym akumulatorem i ma on wynosić 614 km. W takiej konfiguracji auto ma rozpędzać się do pierwszej setki w 7,4 sekundy. Mocniejsza wersja z dwoma silnikami zrobi to szybciej - w 5,1 sekundy, ale kosztem utraconego zasięgu, który ma wynieść 583 km. Jak to możliwe, że przy baterii przeciętnych rozmiarów (na rynku znajdziemy kilka aut, w których pojemność baterii oscyluję wokół 100 kWh) udało się osiągnąć tak duży zasięg? To w dużej mierze kwestia bardzo niskiego oporu powietrza. Hyundai chwali się, że IONIQ 6 ma najniższy w klasie współczynnik oporów powietrza cd = 0,21.

Jest tylko mały haczyk. Zasięgi te zostały podane dla konfiguracji z 18-calowymi felgami, które zaprojektowano dla jak najmniejszego oporu powietrza. Na 20-calowych auto prezentuje się znacznie lepiej, ale one nie mają już tak dobrych właściwości aerodynamicznych i tak z 583 km zasięgu w najmocniejszej wersji, robi się 519 km. Jak na samą zmianę kół, to bardzo duża różnica.

Wnętrze przenosi w czasie

W środku znajdziemy sporo elementów, które widzieliśmy już w IONIQ'u 5, ale to nie zmienia faktu, że wciąż wnętrze wygląda bardziej jak z futurystycznego filmu, niż produkcyjnego samochodu. Oczywiście jest także sporo różnic i w moim odczuciu są to różnice na korzyść nowego modelu. Nie ma przerwy w tunelu środkowym, panel, w którym zamontowano ekran kierowcy, ma bardziej finezyjne kształty, a całość jest wciąż minimalistyczna, ale nie do przesady.

IONIQ 6 - polska premieraIONIQ 6 - polska premiera fot. Filip Weremij

Zarówno z przodu, jak i z tyłu siedzi się bardzo komfortowo. Podróżujący mają sporo przestrzeni, ale na pewno wyższe osoby będą miały problem z niskim dachem w drugim rzędzie siedzeń. Bagażnik nie jest mały, ale wszystko wskazywałoby na to, że jest mało praktyczny. I tak niestety jest. Mały otwór uniemożliwia zmieszczenie większych gabarytów, a kufer jest długi i niski.

Czego jeszcze nie wiemy?

Nie wiemy, ile będzie kosztował, ani kiedy dokładnie trafi do polskich salonów. Hyundai informuje tylko, że na niektórych rynkach sprzedaż rozpocznie się jeszcze w tym roku. Między wierszami można więc wyczytać, że na polski rynek trafi na początku przyszłego roku. A ceny? Raczej należy się spodziewać trochę wyższych, niż w przypadku IONIQ'a 5, a więc strzelałbym w przedział od 240 tys. zł za podstawową wersję do nawet 340 tys. zł za topową odmianę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.