Różne ceny egzaminów na prawo jazdy? Samorządy krytykują pomysł posłów PiS

Posłowie zajmują się nowelizacją prawa, które przerzuci na samorządy kwestie związane z ustalaniem opłat za egzamin na prawo jazdy i wynagrodzenia egzaminatorów. Pomysł zaproponowany przez Prawo i Sprawiedliwość spotkał się z ogromną krytyką ze strony samorządowców.

Rząd postanowił pozbyć się problemu ze strajkującymi egzaminatorami WORD. Posłowie partii rządzącej opracowali projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, którzy przerzuci na samorządy w całej Polsce kwestie ustalania cen za egzaminy na prawo jazdy oraz wynagrodzeń egzaminatorów wraz z finansowaniem WORD-ów.

Jak nie wiadomo, co zrobić, to obarcza się zadaniem samorządy. To one, a nie ministerstwo, mają być tym złym, który podniesie opłaty za egzaminy. Do tego będą musiały z własnych pieniędzy dotować WORD-y, które bez wsparcia z zewnątrz sobie nie poradzą

- skomentował Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

W zakresie obowiązków Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego (WORD) jest przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy, a także szkolenie egzaminatorów, nauczycieli wychowania komunikacyjnego oraz ratowników drogowych. Zasady ich funkcjonowania oraz cenniki za poszczególne usługi ustalało do tej pory Ministerstwo Infrastruktury.

Więcej informacji na temat zmian w prawie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Według nowego pomysłu parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, odpowiedzialność za WORD-y spadnie całkowicie na urzędy marszałkowskie. Ośrodki ruchu drogowego od kilku lat mierzą się z problemami finansowymi. Wynika to głównie ze spadku chętnych na egzaminy na prawo jazdy, braku waloryzacji stawek za usługi, a od niedawna również przez brak możliwości organizowania kursów redukujących punkty karne u kierowców.

Nowe przepisy zdejmują z ministerstwa kwestię ustalania wysokości stawek za egzaminy na prawo jazdy oraz wynagrodzenia egzaminatorów. Odpowiedzialność finansowa za WORD-y spadnie na samorządy, z tą różnicą, że będą mogły przekazywać na ich rzecz dotacje. Pod warunkiem, że nie przekroczą 50 proc. kosztów ośrodka związanych z realizowaniem zadań.

Zobacz wideo

Marszałek województwa mazowieckiego zwraca uwagę, że poselski projekt w żaden sposób nie rozwiązuje problemów tylko przesuwa odpowiedzialność z podmiotu centralnego na lokalne. Negatywne opinie na temat zmian w ustawie wyraziły również: Związek Województw RP, Konwent Marszałków RP oraz Związek Powiatów Polskich.

Kolejną kwestią podniesioną przez marszałka jest niekonstytucyjność zaproponowanych rozwiązań. W projekcie ustawy nie ma bowiem źródła dochodów, w ramach których samorządy miałyby dofinansować działalność WORD-ów.

Pytamy, z jakich zadań mamy przesunąć pieniądze na WORD-y? Ze służby zdrowia, dróg czy wsparcia lokalnych samorządów w ich inwestycjach? – pyta marszałek i szacuje, że w przypadku Mazowsza może chodzić nawet o 17 mln zł. Dla porównania to roczny koszt utrzymania kilku instytucji kultury

– komentuje marszałek Struzik. Przedstawiciele samorządów zwracają uwagę, że rząd chce się pozbyć problemu, który narastał przez ostatnie lata, a głównym problemem był brak waloryzacji opłat za państwowe egzaminy na prawo jazdy.

Opłaty za egzaminy nie zmieniły się od 2011 roku. Dlatego aktualnie obowiązujące stawki są niedostosowane do obecnej sytuacji gospodarczej. Teraz odpowiedzialność za ten stan może spaść na samorządy.

Nowe przepisy zakładają graniczną cenę za egzamin teoretyczny (50 zł) i praktyczny (maksymalnie 250 zł, w zależności od kategorii). Każdy ośrodek będzie mógł ustalić własne ceny, w ramach określonego maksimum. To może doprowadzić do występowania niepożądanych zjawisk.

Tylko czekać, aż rozpocznie to turystykę egzaminacyjną. Jeśli w sąsiednim województwie stawki będą niższe, spora grupa kursantów może wybrać ten ośrodek. To rozpocznie niezdrową konkurencję między WORD-ami. Egzamin, który ma rangę państwową, stanie się ciężarem samorządowym. To rozwiązanie niespotykane dotychczas w polskim prawodawstwie

– zwraca uwagę z-ca dyrektora warszawskiego WORD-u Tomasz Matuszewski.

Kolejnym problemem, który pozostaje nierozwiązany jest brak jednolitych stawek wynagrodzenia dla egzaminatorów. Samorządowcy uważają, że powinny być jednakowe dla całego kraju i określone na poziomie centralnym. W innym wypadku, problem będzie cały czas narastać i dojdzie do kolejnych strajków.

Przedstawiciele środowisk egzaminatorskich nie popierają zmian przepisów. Mimo to posłowie w uzasadnieniu do projektu powołują się na pracowników WORD-ów.

To nie jest prawda. Żadne ze środowisk egzaminatorskich, ani skupionych w krajowym stowarzyszeniu egzaminatorów, ani w komitecie egzaminatorów, ani też różnych związkach zawodowych, nie popiera pomysłu, aby ich wynagrodzenia były ustalane przez sejmiki

- podsumowuje zastępca dyrektora warszawskiego WORD-u Tomasz Matuszewski.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.