Szlachetny złodziej? Ukradł auto, potem się rozmyślił. W ramach przeprosin kupił nawet wino

Policja złapała złodzieja, który ukradł samochód z przyczepą i sporą sumą ukrytą w schowku. Złodziej okazał się jednak niezwykle dobroduszny. Rozmyślił się i chciał zwrócić auto właścicielce, ale na drodze stanęła mu policja. Zdążył już nawet kupić wino na przeprosiny.
Zobacz wideo SSangYong Rexton, SUV, który na autostradzie i w mieście porusza się sprawnie? Sprawdzamy!

Sprawy kradzieży samochodów do łatwych nie należą, bo zazwyczaj już po kilkunastu godzinach skradzione auto jest rozebrane na części lub wywiezione za granicę. Tym razem było inaczej, a złodzieja udało się zatrzymać po zaledwie godzinie poszukiwań.

Złodziej ukradł, ale się rozmyślił. Kupił wino na przeprosiny

Zgłoszenie o kradzieży otrzymali policjanci z komendy w Bełchatowie. Zniknęło renault kangoo, a więc pojazd o przeciętnej wartości, ale za to z przyczepą oraz dość cenną zawartością. W schowku pasażera znajdowały się dokumenty oraz 35 tys. zł w gotówce.

Samochód stał zaparkowany pod bramą prywatnej posesji, przy której pracownicy firmy pokrzywdzonej wykonywali prace. Pech chciał, że właścicielka - jak sama tłumaczyła - zostawiła auto na moment otwarte i to z kluczykami w stacyjce. Po zebraniu wszystkich informacji policjanci od zwalczania przestępczości samochodowej zabrali się do pracy.

Auto udało się odzyskać wyjątkowo szybko. Zaledwie godzinę później funkcjonariusze namierzyli renault i znaleźli je zaparkowane przy jednej ulic wraz z przyczepką. W pobliżu stał 35-latek, który ukradł samochód. Mężczyzna był już znany policji z powodu wcześniejszych konfliktów z prawem. Mundurowi znaleźli przy nim kluczyki do skradzionego renault.

Złodziej przyznał się do kradzieży, ale zarzekał się, że już po dokonaniu przestępstwa rozmyślił się i postanowił zwrócić samochód właścicielce. Aby jakoś zadośćuczynić jej całą sytuację, kupił nawet wino, które zamierzał podarować kobiecie. Tłumaczenia te nie przekonały jednak policjantów, którzy zatrzymali 35-latka. Teraz za kradzież grozi mu do 5 lat więzienia.

Więcej podobnych historii znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.