Nie rób zdjęć busom z kamerą Go Pro na dachu, bo dostaniesz mandat

Policja drogowa ma nie tylko szybkie pojazdy do ścigania piratów drogowych. Coraz częściej korzysta z niepozornych aut, żeby ścigać wykroczenie, które stało się prawdziwą plagą naszych czasów. Saksońska policja z Getyngi używa do tego nieoznakowanego busa ze sportową kamerą na dachu.

Nie nadmierna prędkość, ale kierowcy gapiący się podczas jazdy w swoje smartfony, są teraz prawdziwą plagą na europejskich drogach. Dzwonienie, pisanie wiadomości, przeglądanie mediów społecznościowych, czy robienie zdjęć to teraz częste czynności, którymi zamiast obserwowania drogi zajmują się kierowcy podczas jazdy. Problem jest na tyle poważny, podobnie jak wypadki do jakich dochodzi z winy rozkojarzonych kierowców, że policjanci szukają różnych metod, na łapanie bezmyślnych kierowców. 

 Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl 

Były już kampery z policjantami schowanymi z kamerą za zasłonkami, jest też nieoznakowany ciągnik siodłowy, z którego angielscy policjanci zaglądają do kamer w Anglii zagląda do kabin innych ciężarówek, którzy czują się bezkarni siedząc kilkadziesiąt centymetrów ponad drogą. Jednak najnowszym pomysłem, tym razem saksońskiej policji, jest niepozorny Volkswagen Transporter z przymocowanymi do dachu kamerami sportowymi Go Pro.  

Zobacz wideo

Jeśli zobaczycie takie auto na drogach w okolicach Getyngi, nie wyciągajcie swoich smartfonów, żeby uwiecznić ten widok, bo skończy się to niechybnie mandatem. W busie bowiem podróżują policjanci, którzy mają podgląd na żywo z tego co rejestrują kamery przyczepione do dachu. Dzięki temu mogą wyłapać kierowców osobówek używających telefonu na kolanach poniżej linii szyb, a także zajrzeć do kabin ciężarówek. Czy to działa? 

Niektórzy kierowcy byli mocno zaskoczeni, gdy zobaczyli naszych kolegów z drogówki w Getyngi w cywilnym pojeździe i GoPro na dachu obok. (...) Nasi koledzy mogli udokumentować naruszenia z GoPro, a następnie skonfrontować kierowców z ich wykroczeniem. Wielu kierowców wykazało się ciekawymi przemyśleniami co do własnych zachowań. Mimo to przeciwko nim wszczęto postępowanie karne. 

- informowali policjanci. 

Akcja saksońskiej policji to część ogólnoeuropejskiej akcji skupiającej się na „rozproszeniach w ruchu drogowym". W takich sytuacjach kierowcy są rozproszeni, przez reagują za późno, na to dzieje się na drodze. To prowadzi do popełniania wykroczeń, a w najgorszym scenariuszu do wypadków. Podobne zasadzki zastawiane były i będą także na drogach innych krajów UE, w tym Polski.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.