Bentleye zatonęły, ale firma szybko wyprodukowała nowe. Klient ma być zadowolony

Pożar transportowca Felicity Ace mocno dotknął branżę motoryzacyjną. Głównie z Grupy Volkswagena. Jednak Bentley szczególnie odczuł stratę tych samochodów.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Kiedy Felicity Ace zaczęło płonąć, wiadomo było, że samochody, które były transportowane tym statkiem są już na straconej pozycji. Jednak klienci na nie czekali i trzeba coś było z tym zrobić.

Zobacz wideo Warty dwa miliony złotych Bentley został skradziony w Niemczech. Odnalazł się na warszawskim Bemowie

Zazwyczaj w podróż z Europy do USA Bentley wkłada na statek od 40 do 70 pojazdów. Jednak na wspomnianym transportowcu znajdowało się 189 aut tej luksusowej marki, z czego 151 zostało już sprzedanych i zbudowano na specjalne zamówienie.

Oznaczało to, że wielu klientów, którzy w końcu mieli dostać w swoje ręce zamówionego Bentleya, w tym wiele wykonanych z pomocą Mullinera, to trzeba było im powiedzieć, że będą musieli trochę dłużej na nie poczekać.

Kierownictwo Bentleya nie czekało na rozwój wydarzeń i jeszcze, gdy statek miał problemy zdecydowano o wznowieniu produkcji zniszczonych samochodów. Całe szczęście, producentowi udało uzyskać się miejsca produkcyjne dla odtworzenia aut.

Chiński oddział Bentley w tamtym okresie miał mniej zamówień, więc tamtejsze zlecenia można było przesunąć lekko w czasie, a na ich miejsce weszły zniszczone pojazdy. Do tego problem z Felicity Ace nastąpił chwilę przed agresją Rosji na Ukrainę, a co za tym idzie rosyjscy klienci nie potrzebowali już swoich samochodów. Na ich miejsce również wsadzono pojazdy do odbudowy.

Tymczasem amerykańscy dealerzy Bentleya byli na bieżąco informowani od pierwszego dnia. Chociaż wiedza o tym, co się dzieje, bardzo pomogła, pracownicy dealerów, musieli informować klientów o tym, co się stało. Na szczęście dobrze to przyjęli i byli gotowi poczekać na swoje samochody.

Z całą pewnością całej sytuacji sprzyjało to, że dealerzy mogli podać konkretny harmonogram działań swoim klientom i mogli na bieżąco informować, kiedy otrzymają swój samochód. Osoby, które zamówiły auta mieli nawet możliwość coś jeszcze zmienić w ich specyfikacji. Jednak tylko jeden klient zdecydował się na zmianę koloru.

Wszystko poszło gładko, ale chwila zwłoki mogła odwrócić kartę. USA to największy rynek zbytu dla Bentleya, 189 pojazdów stanowi ponad 20 procent jej rocznej sprzedaży w tym kraju.

Ostatecznie już większość pojazdów trafiło do prawowitych właścicieli.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.