Chcesz pozbyć się kun? Zapomnij o drogich odstraszaczach, idź do ZOO

Jesienią kuny często chowają się w ciepłych komorach silnikowych aut i niestety, zwykle sieją tam prawdziwe spustoszenie przegryzając kable i zostawiając nieprzyjemny zapach. Jak pozbyć się kun? Można kupić odstraszacze dźwiękowe, ale można też wykorzystać naturalne i bezpieczne sposoby, które na dodatku prawie nic nie kosztują.

Jesień to moment, kiedy kuny domowe zaczynają szukać ciepłego schronienia na noc. Kiedyś były to zwykle poddasza niezamieszkanych domów, ale coraz częściej są to ciepłe komory silnikowe naszych samochodów. Takie wizyty zwykle nie kończą się jedynie na pozostawieniu tam resztek zjedzonych gryzoni, ptaków czy chleba, ale także na kosztownych zniszczeniach, które nierzadko kończą się całkowitym unieruchomieniem samochodu. Niestety, kuny domowe mają słabość do gumowych elementów silnika i mat wygłuszających.  

Pół biedy, jeśli kuna przegryzie wąż od chłodnicy, czy nawet osłony kabli, gorzej, jeśli upodoba sobie przewody hamulcowe, które odpowiedzialne są za nasze bezpieczeństwo. 

Kuny mają swoich naturalnych wrogów, wykorzystaj to! 

O skali problemu świadczy mnogość wszelkiej maści odstraszaczy oferowanych w sklepach internetowych. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać hasło "kuna", a na ekranie pojawią się dziesiątki urządzeń i usług firm zajmujących się odławianiem tych zwierząt. Wygodnie, ale także kosztownie. Po za tym czytając internetowe opinie, widać, że wydanie 100-200 zł nie zawsze gwarantuje, że urządzenie będzie skuteczne.  

Więcej ciekawych porad i trików znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Tym bardziej warto sięgnąć do mądrości starszych pokoleń, które radziły sobie z tym problemem w sposób naturalny i zupełnie darmowy. Chodzi o zapach innych zwierząt, które są naturalnymi wrogami kuny. W środowisku naturalnym polują na nie: wilki, lisy i borsuki. Jednak prawdziwym hitem, którego skuteczność potwierdzają sami pracownicy ogrodów zoologicznych, jest... tygrysia kupa. Tak, to nie żart. Zapach odchodów tych dużych kotów jest niezwykle skuteczny, o czym świadczy zainteresowanie, jakim cieszy się ten "produkt" w ogrodach zoologicznych.

Rzeczniczka prasowa poznańskiego ZOO swego czasu ujawniła, że spore zainteresowanie odchodami próbowano nawet przekuć na biznes i sprzedawać odchody za symboliczną opłatą, ale na drodze stanęły przepisy sanitarne. Z drugiej strony rzeczniczka zapewniła, że odchody są zupełnie bezpieczne dla ludzi i domowych zwierząt, bo mieszkańcy ogrodów zoologicznych są regularnie badani i odrobaczani. 

Jeśli jednak zdobycie tygrysich odchodów będzie dla was zadaniem zbyt karkołomnym, to nic straconego. W odwodzie zostają jeszcze długowłose psy. Wystarczy zebrać sierść po ich czesaniu, umieścić w woreczku i zawiesić w komorze silnika. Ten zapach zwykle także okazuje się skuteczny. Trzeba tu jednak pamiętać, żeby co pewien czas wymieniać sierść, bo zapach z czasem staje się coraz słabszy. 

Zobacz wideo

Sposoby na kunę - pomóc może też domowa chemia 

Jeśli nie macie akurat znajomych z psem, a tym bardziej dostępu do ZOO, to pozostaje jeszcze inny dość prosty i bardzo tani trik. Wystarczy pod maską auta zawiesić coś co ma intensywny i tym samym drażniący zapach. W tej roli dobrze sprawdzi się np. kostka toaletowa, jakich używamy w domach lub rozpylanie innych środków czystości o równie intensywnej woni. Tu też trzeba pamiętać, aby co pewien czas zmieniać wspomniany zapach – tak, aby zwierzęta nie mogły się do niego przyzwyczaić. Po za tym domowa chemia także z czasem wietrzeje i traci swoją intensywność. 

Uszkodzenia spowodowane przez kuny. Ile może kosztować naprawa? 

Wygłuszenie maski kosztuje 200-300 złotych. Wymiana niektórych uszkodzonych przewodów elektrycznych lub hamulcowych jest znacznie droższą sprawą i skutkuje rachunkami nawet na 800-1000 zł. Kuny i gryzonie mogą więc spowodować naprawdę dotkliwe straty finansowe. 

Mogą też przysporzyć sporo nerwów, kiedy chcemy jechać do pracy lub na ważne spotkanie, a nasz samochód nie odpali. Dlatego tak ważne jest zajrzenie pod maskę raz na jakiś czas i sprawdzenie, czy nie ma pod nią śladów kun i gryzoni. Może nas to uratować przed kosztami. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.