Kobieta straciła prawo jazdy i pracę. Wszystko przez przepis, który nie istnieje

Polskie realia prawne często bywają absurdalne. Kobieta, która pracowała jako zawodowy kierowca w jednej chwili straciła prawo jazdy i pracę. Organy państwowe podjęły taką decyzję na podstawie przepisu, który nie obowiązuje od 2018 roku.

W programie "Interwencja" emitowanym na kanale Polsat zaprezentowano sprawę 23-letniej kobiety, która w absurdalny sposób straciła prawo jazdy i została bez środków do życia z małym dzieckiem. Wszystko na podstawie przepisu, który nie obowiązuje od kilku lat.

W maju 2021 roku doszło do zdarzenia drogowego, w którym uczestniczyła bohaterka programu Anita Klose. Kobieta wymusiła pierwszeństwo na skrzyżowaniu i uderzyła w motorower. Na początku policja zakwalifikowała sprawę jako kolizję drogową. Gdy okazało się, że poszkodowany mężczyzna ma złamaną rękę, sprawę przekwalifikowano na wypadek.

Anita Klose od razu przyznała się do winy. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce przeprowadzili wszystkie niezbędne czynności, ale nie ukarali kobiety mandatem. Niedługo po tym zdarzeniu kobieta nabyła dodatkowe uprawnienia na samochody ciężarowe i rozpoczęła pracę jako kierowca zawodowy.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Komenda policji prowadząca postępowanie w tej sprawie była na bieżąco informowana przez sprawczynię wypadku na temat zmian w uprawnieniach. Po jakimś czasie sprawa w końcu trafiła na wokandę, a Anita Klose otrzymała karę grzywny. Sąd nie zdecydował się na odebranie prawa jazdy. W drugiej instancji wyrok utrzymano.

Po jakimś czasie kobieta odebrała pismo od Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach o wszczęciu postępowania administracyjnego. Okazało się, że jego celem jest odebranie prawa jazdy ze wszystkimi uprawnieniami, również tymi, które nabyła po wypadku.

Zobacz wideo

Wniosek umotywowano tym, że w ciągu pierwszych dwóch lat od uzyskania prawa jazdy spowodowała wypadek drogowy. Sęk w tym, że ten przepis został uchylony w… 2018 roku. Nie ma zatem podstawy prawnej, żeby odbierać prawo za spowodowanie wypadku u kierowcy z krótkim stażem za kółkiem.

Kobieta próbowała wyjaśnić sprawę, ale komenda wojewódzka odesłała ją do urzędu miasta, a urząd na policję. Decyzję administracyjną wydano 2 września br. z rygorem natychmiastowej wykonalności. Tym samym kobieta straciła wszystkie uprawnienia i co najważniejsze - pracę.

Zdaniem prawników z programu "Interwencja", wniosek Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach jest bublem prawnym, który został wcielony w życie przez Prezydent Miasta Zabrza. Przedstawiciele Urzędu Miasta Zabrze tłumaczyli, że nie mieli możliwości innego działania niż wydanie takiej decyzji. Jednocześnie poinformowali, że poszkodowana może złożyć odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO), co też niezwłocznie uczyniła.

Kobieta, która ma na wychowaniu 2,5-letnie dziecko straciła źródło utrzymania. W przypadku niekorzystnej odpowiedzi z SKO, poszkodowaną czeka wydatek w wysokości ok. 15 tys. zł, żeby odzyskać wszystkie uprawnienia. Nie wspominając już o straconym czasie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.