W aucie już zimówki, a tu ciepły weekend. Machnąć ręką czy opony się zniszczą?

Prognozowanie pogody to wróżenie z fusów. O tym wiadomo nie od dziś. Co jednak ma zrobic kierowca, który uwierzył w jesienną aurę, zmienił opony na zimowe, a teraz dowiaduje się, że szykuje się ciepły weekend? Lepiej zostawić auto w garażu?

Praktyczne porady związane z eksploatacją opon publikujemy również w serwisie Gazeta.pl.

Praktycznie wszyscy specjaliści z rynku ogumienia zachęcają do tego, aby nie zmieniać opon na zimowe dopiero w momencie, w którym na drogach pojawi się pierwszy śnieg. Po pierwsze dlatego, że opony letnie w takich warunkach nie sprawdzają się. Po drugie dlatego, że w zakładach wulkanizacyjnych robią się wtedy niezłe kolejki.

Zobacz wideo Styczność z Rolls-Royce'em to doświadczenie, które przenosi w inny wymiar pojęcia luksus

Kiedy zmienić opony na zimowe?

Kiedy zmienić opony na zimowe? Porada w tej kwestii jest jedna. Optymalne warunki to takie, przy których temperatura na zewnątrz w ciągu dnia oscyluje w granicy 7 stopni Celsjusza. Tyle że pogoda obecnie raczej nie jest jednostajna. A długoterminowe prognozy przypominają raczej wróżenie z fusów, niż realną wskazówkę aury w nadchodzących dniach. To prowadzi z kolei do problematycznych sytuacji.

Sezonowa wymiana oponKiedy jest dobry czas na zmianę opon z letnich na zimowe?

Zmieniłem opony na zimowe, a szykuje się ciepły weekend. Co wtedy?

Wyobraźmy sobie, że kierowca już teraz zdecydował się na wymianę opon na zimowe. I choć moment wydawał mu się idealny, bo w ciągu dnia jest coraz chłodniej, prognoza mówi o ciepłym weekendzie. Ciepłym, czyli o temperaturach w ciągu dnia sięgających kilkunastu stopni. Czy to oznacza, że podczas jazdy opony można dosłownie zedrzeć? Czy to oznacza, że na weekend samochód lepiej zostawić w garażu? Spokojnie. W żadnym razie nie!

Opony zimowe rzeczywiście nie przepadają za wyższymi temperaturami. Ich guma jest miękka. I o ile przy mrozach nie twardnieje na kamień, o tyle podczas ładniejszej pogody staje się mocno plastyczna. To jednak jeszcze nie oznacza, że w ciągu kilku dni wyższych temperatur można zedrzeć bieżnik do zera. Takiego ryzyka bez wątpienia nie ma. W końcu nikt przez weekend i to nawet wyjazdowy nie pokona kilkunastu tysięcy kilometrów, a do tego nie będzie jeździć w czasie 30. czy 40. stopniowych upałów.

Kilkanaście stopni i opony zimowe. Co to oznacza w praktyce?

Tyle że kierowca jeżdżący na zimówkach w czasie lepszej pogody powinien liczyć się z kilkoma niedogodnościami. O czym mowa? Opony staną się bardziej hałaśliwe, pogorszy się oferowana przez nie trakcja, a do tego może delikatnie wydłużyć droga hamowania. Poza tym nadwozie auta może się mocniej wychylać podczas dynamicznego pokonywania zakrętów. To wszystko.

Podsumowując, w Polsce szykuje się ładny i ciepły weekend, a wy macie w aucie zamontowane opony zimowe? Nie przejmujcie się tym wcale, tylko cieszcie się z ostatnich podrygów temperaturowych. Cieszcie się kolorową aurą jesienną i w żadnym razie nie zmieniajcie swoich planów wyjazdowych. To może być bowiem ostatnia okazja na skorzystanie z takich warunków.

Więcej o: