"Zlot daltonistów" na skrzyżowaniu w Grodzisku Mazowieckim, czyli grupowe ignorowanie czerwonego światła

Wystarczy jeden nieodpowiedzialny kierowca, który zignoruje wskazania sygnalizatora, by pozostali w owczym pędzie poszli za jego przykładem. Do właśnie takiej sytuacji doszło na jednym ze skrzyżowań w Grodzisku Mazowieckim.

Rozproszenie odpowiedzialności to czynnik zachęcający wielu kierowców do podjęcia decyzji, których w innych warunkach by nie podjęli. Mimo zmian w prawie i wiążącymi się z tym kolosalnymi karami, wielu zmotoryzowanych nadal nie przestrzega prawa, często sugerując się zachowaniem innych uczestników ruchu.

Jedziesz przepisowo? Możesz oberwać. Przekonał się o tym ten kierowcaJeździsz przepisowo? Możesz oberwać. Przekonał się o tym ten kierowca

Mechanizmy psychologii tłumu można zaobserwować na nagraniu opublikowanym na youtube'owym kanale r3t. Widzimy na nim, jak skręcający w lewo kierowca ignoruje czerwone światło. Możliwe, że ustępując prawidłowo pierwszeństwa nadjeżdżającym z naprzeciwka pojazdom, po prostu nie zauważył, że na sygnalizatorze zaszła zmiana barwy. Nie to jest jednak najgorsze.

 

W ślad za nim ruszył nie tylko stojący z jego tyłu kierowca Audi, ale cała nitka samochodów, w tym także ciężarówka. W tym przypadku nie ma mowy o przeoczeniu sygnalizatora. Co ciekawe, z okazji chciał także skorzystać nieco "spóźniony" prowadzący Mazdę, który pomimo widoku nadjeżdżających z obu stron samochodów, wjechał na skrzyżowanie, jednocześnie chwilo tamując na nim ruch.

Co interesujące, na tym samym kanale dwa miesiące temu opublikowano podobne nagranie z tego samego skrzyżowania. Wtedy jednak na czerwonym świetle przejechał tylko jeden kierowca.

 

Najwidoczniej w Grodzisku Mazowieckim kierowcy nieco inaczej podchodzą do zasad ruchu drogowego. Warto przypomnieć, że za przejazd na czerwonym świetle grozi mandat w wysokości 500 zł oraz 15 punktów karnych. Z kolei dla kierowcy Mazdy za "tamowanie lub utrudnienie ruchu na drodze publicznej" taryfikator przewiduje karę wynoszącą przynajmniej 500 zł i 8 punktów karnych.

Więcej o: