WORD-y go nienawidzą. Znalazł prosty sposób na prawo jazdy. Ma wszystkie kategorie

To nie była zwykła kontrola policyjna. Nie dość, że kierowca skończył ją w areszcie, to grozi mu nawet pięć lat więzienia. A jego "prawo jazdy" ze wszystkimi kategoriami stało się hitem internetu.

Policyjne komunikaty potrafią nie raz zaskoczyć i tak jest tym razem. Do dziwnych wyczynów, niebezpiecznych sytuacji i długiej listy wykroczeń zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale takiego prawa jazdy policja nie zatrzymała dawno. Zatrzymany we Wrocławiu kierowca miał uprawnienia na wszystkie możliwe kategorie. Szybko się okazało, że raczej wcale nie jest mistrzem każdej kierownicy, a kolejnych wpisów nie zdobył ciężką pracą. Więcej wiadomości z polskich dróg znajdziesz na stronie głównej gazeta.pl.

Zobacz wideo [MATERIAŁ PROMOCYJNY] Jaki jest nowy Renault Megane E-Tech?

Kupione prawo jazdy to poważne konsekwencje

Policjanci od razu zorientowali się, że coś z jego dokumentem jest nie tak. To, że nie jest autentyczne szybko potwierdziło badanie przy pomocy lampy wyposażonej w światło ultrafioletowe. Pod lampą nie były widoczne wymagane zabezpieczenia, druk jest niskiej jakości, a cały dokument wyglądem odbiera od oficjalnego wzoru. Kierujący przyznał się, że prawo jazdy zakupił w Ukrainie, ponieważ oryginał zatrzymała mu policja.

Dla przyłapanego kierowcy to poważna sprawa. Fałszowanie dokumentów może się skończyć nawet w więzieniu. O karze dla mieszkańca Świdnicy zdecyduje teraz sąd.

Przypominamy, że zgodnie z treścią art. 270 par. 1 kodeksu karnego, kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5

- komentuje policja w oficjalnym komunikacie. Kierowca ma jednak jeszcze większe problemy niż widmo rozprawy sądowej.

Kontrola drogowaZa telefon w ręku i prędkość dostał aż 32 punkty karne. Utrata prawa jazdy w praktyce

I kierowca, i jego ford w ogóle nie powinni wyjeżdżać na drogi

Prawdopodobnie policjanci zdecydowali się zatrzymać starego forda z powodu jego wyglądu. Już po zdjęciach widać, że auto najlepsze lata ma za sobą, a aktualny właściciel niekoniecznie dba o jego stan. Policja miała nosa. Ford, oprócz różnych rozmiarów opon na osi przedniej i różnym bieżnikiem na osi tylnej oraz ich ogólnym złym stanem – nadmiernym zużyciem, nie miał ważnych badań technicznych.

Nos policjantom przydał się też, kiedy zatrzymany kierowca otworzył okno. Funkcjonariusz od razu wyczuł charakterystyczną woń alkoholu. Badanie Alcosensorem wykazało 0,3 promila. Dopuszczalny w Polsce limit to 0,2 promila.

Rutynowa kontrola zakończyła się więc aresztem, a konsekwencje dla 41-laka mogą być jeszcze poważniejsze. Zajmie się nim teraz sąd.

Więcej o: