Hinduski miliarder nie żyje, bo nie zapiął pasów. Śmierć Cyrusa Mistry'ego to lekcja dla wszystkich Hindusów i... Polaków

Jeszcze kilka lat Cyrus Pallonji Mistry był prezesem grupy Tata. Przemysłowy magnat zginął we wrześniu w wypadku samochodowym. Przede wszystkim dlatego, że nie zapiął pasów bezpieczeństwa.

Wypadek wykazał to, co wydaje się oczywiste: że śmierci jest wszystko jedno, ile mamy pieniędzy. Wydawać by się jednak mogło, że bogatsi ludzi są skłonni bardziej dbać o swoje bezpieczeństwo. Mają ku temu więcej środków i wydaje się, że również więcej do stracenia.

Policja sygnałZłodzieje samochodowi wpadli, bo podczas kradzieży poprosił policjantów o klucz "trzynastkę"

Wypadek Mistry'ego wywołał w Indiach spore kontrowersje i powrót dyskusji medialnej do bezpieczeństwa na drogach w tym kraju, a właściwie jego braku. Indie są jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie do jazdy. Ruch jest tam intensywny i chaotyczny, a kierowcy nie przestrzegają przepisów.

Zdarza się nawet, że wypadki w centrum Bombaju kończą się ludowym samosądem i linczem na miejscu kierowcy, który został uznany za winnego jego spowodowania. W 2021 r. w Indiach w wypadkach samochodowych zginęło aż 150 tys. osób, to średnio 18 osób na godzinę.

Formalnie w Indiach jest nakaz jazdy w zapiętych pasach bezpieczeństwa na wszystkich zajętych miejscach, ale mało kto go przestrzega. Producenci umieszczają alarmy działające w przypadku niezapięcia pasów nawet z tyłu, ale trudno powiedzieć, czy działają w praktyce. Może śmierć jednego z najbogatszych mieszkańców Indii odniesie lepszy skutek edukacyjny?

Czy wypadek miliardera przemówi do rozumu śmiertelnikom?

Trzysekundowy film z symulacją wypadku obrazujący skutki niezapiętych pasów właśnie stał się wiralem w tym kraju, a federalny minister transportu Nitin Gadkari ogłosił, że policja zacznie karać ludzi, którzy nie robią tego, siadając na tylnych fotelach aut.

Oby to zadziałało lepiej niż dotychczas stosowane środki dydaktyczne i prewencyjne. Nie były skuteczne 4 września w przypadku Cyrusa Mistry'ego, który wraz z towarzyszem podróży siedział na tylnej kanapie SUV-a. Pewnie obaj byli pogrążeni w rozmowie, a pasy by ograniczały ich swobodę. Kiedy kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w barierę przedzielającą jezdnie, obaj pasażerowie byli bezbronni.

Dodatkowo miliarder zdawał sobie sprawę, że żaden policjant w Indiach nie zatrzyma jego samochodu i nie ukarze go mandatem. Mistry czuł się w kraju bogiem, ale umarł jak człowiek. Zresztą niechęć do zapinania pasów nie jest tylko indyjską specjalnością. Wystarczy zajrzeć do wnętrz samochodów i spojrzeć na kierowców jeżdżących po polskich ulicach.

34-latek wykorzystując kartę firmową przeznaczoną do tankowania bezgotówkowego nabywał paliwo, które potem sprzedawał na własną rękęCwaniak służbowo tankował paliwo, które potem sprzedawał na lewo

U nas też krążą legendy na temat osób, które uratowały się z wypadku właśnie dlatego, że nie zapięły pasów. Czasem są prawdziwe, ale na każde uratowane w ten sposób istnienie przypadają setki straconych w bardzo głupi sposób. Dodatkowo pasażerowie, którzy nie zapinają pasów z tyłu, często uderzają pod wpływem przyspieszenia z ogromną siłą w osoby siedzące z przodu i mogą się przyczynić do ich śmierci.

Pomyślmy o tym następnym razem kiedy wsiadamy do auta. Czy zapinanie pasów jest wstydliwe, niemodne albo niewygodne? Nie wydaje mi się, po prostu czas zmienić przyzwyczajenia.

Więcej motoryzacyjnych wiadomości znajdziesz na stronie Gazeta.pl