Czym jest młot wodny? Kierowcy boją się go zwłaszcza jesienią

Opady deszczu jesienią są efektem, którego nie da się uniknąć. A to tworzy realne zagrożenie młotem wodnym, który niszczy silnik. Zaraz opowiemy o tym na czym polega ten efekt i wskażemy jak go uniknąć w czasie jazdy.

Praktyczne porady związane z eksploatacją samochodu w różnych warunkach pogodowych przygotowaliśmy również w serwisie Gazeta.pl.

Opady deszczu? Kierowca całe szczęście nie musi się nimi przejmować. W końcu chroni go karoseria pojazdu. Tyle że takie myślenie to poważny błąd. Bo być może kierujący w czasie deszczu nie zmoknie. Tyle że powinien uważać na kałuże. Po wjechaniu w zagłębienie wypełnione wodą może się pojawić efekt młota wodnego. A to oznacza koniec życia silnika.

Zobacz wideo W Studiu Biznes rozmawiamy z prezesem Ford Polska

Woda dostaje się do dolotu i silnika. Tam sieje spustoszenie

Efekt młota wodnego polega na dość prostym mechanizmie. Po wjechaniu w kałużę, rozbryzg wody lub sam jej poziom może sprawić, że ta dostanie się do układu dolotowego. I opcja ta nie jest wcale potencjalna. Wiele współczesnych aut "zaciąga" powietrze w dolnej części zderzaka. W sytuacji, w której woda przedostanie się przez rurę i filtr, jest już na ostatniej prostej do... wnętrza silnika.

Spaliny (zdjęcie ilustracyjne)Habemus papam. Co oznaczają kolory dymu z rury wydechowej?

Woda w komorze spalania oznacza ekstremalnie wysokie zagrożenie. I wcale nie chodzi o jakość mieszanki paliwowej, a właściwie to jej brak. Dużo większym zagrożeniem jest charakterystyka pracy jednostki. Bo w komorze spalania odbywa się spalanie, ale i kompresja. Tyle że powietrze ma całkowicie inną zdolność do sprężania od wody. Skutek? Tłok nie może pracować w pełnym zakresie. Silnik zatem zgaśnie. Tyle że wcześniej pęknie w nim wał korbowy, tłoki, zawory czy nawet blok.

Jak uniknąć młota wodnego? Jest jeden sposób

Tak uszkodzona jednostka napędowa oznacza dwa scenariusze. Tysiące wydane na naprawę lub wymianę motoru. I choć do tej pory informacje były raczej mało optymistyczne, w tym tunelu jest pewne światełko. A dotyczy ono – ładnie pisząc – higieny jazdy po kałużach. Generalnie najlepiej kałuże omijać – nigdy bowiem nie wiadomo jak głębokie są. Jeżeli kierujący nie ma wyjścia, przede wszystkim powinien wyraźnie zredukować prędkość przed wjechaniem w rozlewisko. Mniejsza prędkość nie będzie powodować wzburzania wody. A wzburzona woda nie zaleje dolotu i silnika.

Więcej o: