Kursant potrącony przez... instruktora. Nie miał prawka, a już zaliczył pierwszą kolizję

Do pechowego zdarzenia doszło wczoraj (26.09) w Warszawie na ulicy Toruńskiej. Prowadzący motocykl kursant został potrącony przez własnego instruktora. Na szczęście, motocyklista nie odniósł żadnych obrażeń.

W porównaniu do jazdy samochodem prowadzenie motocykla z wielu względów wiąże się ze zdecydowanie większym ryzykiem. Potrącony kursant nie spodziewał się, że zagrożeniem dla niego może okazać się jego własny instruktor.

60-latek w obszarze zabudowanym pędził na motocyklu z prędkością 123 km/hSroga kara dla motocyklisty przyłapanego na brawurze

Nagranie opublikowane na kanale Bandyta z kamerką idealnie przedstawia przebieg całego zdarzenia. Motocyklista zatrzymał się przed znakiem stopu, czekając na odpowiedni moment, by włączyć się do ruchu. Po chwili niepewnie ruszył, jednak zrezygnował z manewru, zaciskając manetkę hamulca.

Po chwili wjeżdża w niego nie kto inny, jak tylko trzymający się z tyłu instruktor. Na szczęście potrącony motocyklista odskakuje, ratując się przed przygwożdżeniem przez motocykl. Po kilku sekundach z samochodu wysiada nauczyciel jazdy, by sprawdzić, czy na pewno nic się nie stało jego podopiecznemu.

Zobacz wideo

Najprawdopodobniej prowadzący Hyundaia mężczyzna założył, że kursant zdążył już ruszyć. Zapewne sugerował się przy tym oddalonym srebrnym kombi, które dopiero zmierzało w ich kierunku. Niestety, nieostrożny instruktor przeliczył się w swojej ocenie i doprowadził do kolizji, której banalnie łatwo można było uniknąć.

Jak wynika z nagrania, motocyklista nie należał do najwrażliwszych. Już po chwili otrząsnął się z pyłu i kontynuował lekcję. Na szczęście, tym razem dla instruktora, nikt nie zdecydował się zaalarmować policji. Gdyby zjawiła się na miejscu, mężczyzna mógłby otrzymać mandat w wysokości 1000 zł.

Więcej o: