O krok od tragedii. Wyprzedzanie pasem awaryjnym to słaby pomysł [WIDEO]

Są sytuacje, które trudno jednoznacznie ocenić. Tutaj zawinił kierowca, jak i piesi.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Jazda autostradą czy drogą szybkiego ruchu teoretycznie jest bardzo prosta. Z drugiej jednak strony nie wszyscy potrafią właściwie się poruszać na nich. Wjeżdżają pod prąd, „siedzą na zderzaku", robią sobie pikniki.

Zobacz wideo Jak udzielać pierwszej pomocy? Policjanci tłumaczą krok po kroku

Na poniższym nagraniu opublikowanym na kanale Stop Pirat zauważyć można bardzo niebezpieczną sytuację, która mogła zakończyć się tragicznie.

 

Autor nagrania najprawdopodobniej jedzie jedną z autostrad. Raptem na poboczu zauważa samochód osobowy z przyczepą, który najwyraźniej jest uszkodzony. Nie ma jednak w jego okolicy pasażerów czy kierowcy. Nie było też widać trójkąta ostrzegawczego.

Jak się okazuje dwóch mężczyzn, najprawdopodobniej z tego pojazdu zdecydowało się na pieszą wędrówkę do stacji benzynowej, która była oddalona o 500 m. Szli pasem awaryjnym, co nie jest dopuszczalne na autostradzie.

Zanim jednak autor nagrania dojechał do pieszych, z jego prawej strony pojawił się kierowca Audi, który zdecydował się wyprzedzać awaryjnym pasem. Jechał z tak dużą prędkością, że zarzuciło go, gdy wracał na drogę. Prawie wjechał w idących mężczyzn. Ledwie też się zmieścił na lewym pasie.

Amerykanka wypadła z samochodu w czasie cofaniaOtwórz drzwi i patrz do tyłu. To najlepszy sposób na cofanie? No chyba jednak nie...

Było to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, które mogło zakończyć się nie tylko śmiercią dla idących pasem awaryjnym, ale także dla kierowcy Audi, a w ekstremalnym przypadku mógł się zderzyć z innym samochodem.

Nic nie usprawiedliwia takiej jazdy, ale piesi również wykazali się brakiem wyobraźni. Na takiej drodze, należy postawić trójkąt ostrzegawczy za uszkodzonym pojazdem, przejść na drugą stronę bariery i wezwać pomoc. Po drodze mijali wyjścia ewakuacyjne.

Jak zatem widać, zarówno kierowca, jak i piesi mogli doprowadzić do tragedii. Całe szczęście nic się nie stało.

Więcej o: