Tesla oszukuje w testach? Pewien haker znalazł kod, który może to sugerować

Haker GreenTheOnly odkrył, że Tesla dodała do swoich kodów obsługę ANCAP. Mogło to wpłynąć na oceny bezpieczeństwa.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Instytucje oceniające bezpieczeństwo są kluczowe dla producentów samochodów. Jeśli jakiś samochód otrzyma niskie noty wtedy jego sprzedaż może mocno spaść. Dlatego niepokojące jest to, co ponoć odkrył GreenTheOnly.

Zobacz wideo Jak udzielać pierwszej pomocy? Policjanci tłumaczą krok po kroku

Chodzi o testy Euro NCAP. Chociaż może to nic nie znaczyć, to może być to trochę niepokojące, że samochody tego producenta mają wsparcie w kodzie dla tych testów. Jeśli okazałoby się to prawdą, jak próbuje udowodnić haker, wtedy mogłaby się rozkręcić afera godna Dieselgate Volkswagena.

Paul Maric z CarExpert zobaczył tweet GreenTheOnly zaledwie dziesięć minut po tym, jak go opublikował i nawiązał z nim kontakt. W tej publicznej rozmowie, haker udowadnia, że Tesla mogła mieć ułatwione zadanie w testach Euro NCAP ze względu na to, że auta, dokładniej Model Y, pochodziły bezpośrednio od producenta, który mógł przygotować je do zdania lepiej niż powinny.

Euro NCAP pozyskuje samochody od producentów wyłącznie wtedy, gdy model nie jest jeszcze w sprzedaży. W takiej sytuacji, organizacja bierze auta losowo z listy dostarczonej przez producenta lub losowego miejsca produkcji.

Do przeprowadzenia testów zazwyczaj potrzebne są cztery egzemplarze modelu. Jeśli dany samochód jest już w sprzedaży, wtedy organizacja kupuje auto od jednego z dealerów. Problem polega na tym, że Tesla nie ma dealerów: sprzedaje pojazdy bezpośrednio klientom. Zatem trudno by było, żeby producent nie dowiedział się kto kupuje ich samochody, nawet jeśli robiliby to podstawieni ludzie.

Jednak zanim dojdzie do testów, to Euro NCAP informuje producenta o posiadaniu jego samochodu, podaje numer VIN i prosi o potwierdzenie specyfikacji. Jeśli nowe samochody mają coś innego od tego, który posiada organizacja, wtedy proszony jest producent o aktualizację. W przypadku Tesli polega na tym, że ich samochody cały czas są aktualizowane. Nie trzymają się wyposażenia na dany rok modelowy.

Zdjęcie ilustracyjneElon Musk planuje wręczyć 100 dolarów (poszkodowanym) klientom Tesli. O co chodzi?

Ponadto GreenTheOnly wspomniał, że Tesla może włączać i wyłączać funkcje samochodu na podstawie jego lokalizacji. Zatem może włączyć wszystkie funkcje na danym ternie, np. na poligonie doświadczalnym Euro NCAP.

System FSD w wersji beta jest dostępny jedynie w Stanach Zjednoczonych, więc organizacje zajmujące się testami bezpieczeństwa nie miały możliwości jego sprawdzenia. O ile wiadomo, tylko Consumer Reports i The Dawn Project testowały oprogramowanie w wersji beta w testach. Co prawda Dan O’Dowd zdobył samochód z FSD do przeprowadzenia testów, ale we wszystkich trzech próbach uderzył w manekina przedstawiającego dziecko.

Jednak takie organizacje jak I VISTA, Euro NCAP i Korea NCAP powinny spróbować zweryfikować, w jaki sposób lokalizacja, Autopilot i FSD kolidują z wynikami testów.

Zatem analityk powinien zbadać kod samochodu i sprawdzić czy nie ma on wpływu na reakcję samochodu na przeszkody i inne sytuacje oceniane podczas testu. Następnie powinien sprawdzić czy po dowiedzeniu się ze strony Tesli o tym, że ich samochód będzie testowany czy nie wprowadzono zdalnie zmian do kodu samochodu, aby lepiej go zdał.

Jednak są to wszystko na razie przypuszczenia, do których producent się nie odniósł. I nie można tutaj mówić o celowym działaniu. Nie jest nawet pewne czy Tesla rzeczywiście ingerowała w możliwości testowanych samochodów. Jednak dodanie obsługi ANCAP do kodu jest zastanawiające.

Więcej o: