Ponad pół miliarda złotych w błoto. Raport NIKu dotyczący systemu poboru opłat nie pozostawia złudzeń

Dwuletnie opóźnienie wprowadzenia nowego krajowego systemu poboru opłat drogowych (NKSPO) mogło kosztować budżet państwa ponad pół miliarda złotych. Tak wynika z raportu przedstawionego przez Najwyższą Izbę Kontroli.

System e-TOLL, mający okazać się przełomem w kwestii pobierania opłat na płatnych odcinkach dróg, okazał się bublem. Pełen błędów przysporzył kierowcom więcej zmartwień, niż pożytku. Jak wynika z raportu NIK, nie tylko kierowcy mają powody do narzekania.

Przykładowa droga dla rowerówResort infrastruktury miał "po cichu" zmienić jeden przepis. Rowerzyści stracili pierwszeństwo

Budżet bez ponad pół miliarda złotych

Na nowym systemie poboru opłat stracił także budżet państwa. Dwuletnie opóźnienie jego wprowadzenia okazało się dla rządzących kosztownym błędem. Szacunki Najwyższej Izby Kontroli wskazują, że do budżetu nie wpłynęło przez to ponad 573 mln złotych. Wszystko przez nierozszerzenie w 2019 r. sieci płatnych dróg o ok. 1050 km. Warto cofnąć się w czasie i przeanalizować jak doszło do tak rażącego błędu.

Działający od 2011 r. viaTOLL, zastąpił stosowane wówczas winiety. Systemem przez osiem lat zarządzało wyłonione w ramach przetargu konsorcjum Kaps, które za sumę 4,9 mld złotych podjęło się stworzenia krajowego systemu poboru opłat.

Po upływie ośmioletniego okresu NIK przeprowadziła kontrolę, która wykazała, że administracja rządowa nie była przygotowana do elektronicznego poboru opłat po 2 listopada 2018 r.

Starając się dostosować do przyszłych zmian, rząd postanowił zmodyfikować ustawę o drogach publicznych. Zgodnie z jej zapisami zaprojektowanie i wdrożenie NKSPO powierzono Głównemu Inspektorowi Transportu Drogowego. Miał na to czas do stycznia 2021 r.

Kolejne zmiany, kolejne problemy

Wkrótce kolejna zmiana ustawy za poborcę opłat od lipca 2020 r. wskazała szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Miał on kontynuować prace związane z wdrożeniem NKSPO. Niestety, przeciągnęły się one do tego stopnia, że nowy system został wdrożony dopiero 24 czerwca 2021 r. Jego wprowadzenie było o tyle kontrowersyjne, że nie zakończono jeszcze prac nad jego modułami i nie zapewniał on wówczas sprawnego poboru opłat.

Spowodowało to, że viaTOLL pozostał aktywny przez kolejne trzy miesiące, już w czasie działania eTOLL. Zdaniem NIK wygenerowało to zbędne koszty przekraczające 73 mln zł.

Zobacz wideo

Podsumowując - nowy system powinien być wdrożony najpóźniej 3 listopada 2018 r., czyli po wygaśnięciu umowy z firmą Kapsh. Zaczął on jedna funkcjonować dopiero 24 czerwca 2021 r., czyli z ponad dwuletnim opóźnieniem. Przyczyniło się do zbędnych kosztów, a także pozbawiło budżet znacznych przychodów.

Jednak z drugiej strony NIK stara się doszukać pozytywów. Izba pozytywnie oceniła działania Ministra Finansów i Szefa KAS, którzy mimo problemów z wprowadzeniem systemu zapewnili ciągłość pobierania opłat, a tym samym stałość wpływów środków do budżetu. W 2020 r. były zbliżone do założonego planu (prawie 2 mld zł), a w pierwszej połowie 2021 r. wyniosły one ponad 1 mld zł (wyższe o 3,3% od planowanych).

Więcej o: