Posłowie przesiedli się z aut do samolotów. Podatnicy zapłacili 10 mln zł za 16 tys. lotów

Galopujące ceny paliwa spowodowały, że posłowie zasiadający na Wiejskiej pozostawili swoje samochody w garażach i przesiedli się do samolotów. Rekordziści latają średnio co kilka dni na koszt podatnika. Na poselskie podróże przez 2,5 roku obecnej kadencji Sejmu wydano prawie 10 mln zł.

Według ostatnich badań Eurostatu, statystyczny Polak odbył w 2016 roku 0,81 podróży samolotem. Tymczasem jak podaje "Super Express", posłowie IX kadencji są mocno ponad tym wynikiem. Przeciętny parlamentarzysta podczas obecnej kadencji sejmu latał ponad 35 razy.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Posłowie raczej nie przejmują się drożejącym paliwem w samochodach z prostej przyczyny. Po prostu wybierają samoloty, których nie muszą sami tankować, a później rozliczać faktur. To prostsze, szybsze i bardziej wygodne rozwiązanie. Tym bardziej, że po jedynym wymogiem jest zgłoszenie chęci lotu samolotem. Parlamentarzyści nie płacą ze swojej kieszeni, tylko z pieniędzy podatników. Nie powinno zatem dziwić, że bardzo często korzystają z przywileju latania. 

Kancelaria Sejmu w okresie od 12 listopada 2019 roku aż do 30 czerwca br. opłaciła bilety za 16 323 połączenia lotnicze. W sumie wyszło prawie 9,7 mln zł. Nawet pandemia nie przystopowała wydatków na ten cel.  

Prawdziwym rekordzistą jest poseł Grzegorz Napieralski z KO, reprezentujący okręg szczeciński. Parlamentarzysta latał za pieniądze podatników średnio co trzy i pół doby. W tym czasie zaliczył 273 loty, które kosztowały prawie 160 tys. zł. Tuż za nim ulokował się jego kolega z KO, poseł Sławomir Nitras, również ze Szczecina. Odbył 262 loty za łączną kwotę 155 tys. zł.

Posłowie decydują właśnie, które auta nie wjadą do stref w centrach polskich miastPosłowie decydują właśnie, które auta nie wjadą do stref w centrach polskich miast

Fanem szybkich połączeń lotniczych jest kolejny poseł ze Szczecina. Jarosław Rzepa z KP-PSL zaliczył 240 startów i lądowań, które kosztowały prawie 142 tys. zł. Robert Kropiwnicki z KO mieszkający w Legnicy odbył 239 lotów na łączną kwotę prawie 141 tys. zł. W pierwszej piątce pojawił się również wrocławski poseł Jacek Protasiewicz z KP-PSL, który 233 razy korzystał z samolotu na koszt podatnika. Jego podróże kosztowały 137 tys. zł.

Zobacz wideo

Na liście znalazł się także poseł z okręgu krośnieńskiego Marek Rząsa (KO), który latał 204 razy na koszt podatnika na łączną kwotę prawie 121 tys. zł. Tuż za nim uplasował się Dariusz Wieczorek (Lewica) mieszkający w Szczecinie - 201 lotów na kwotę 119,5 tys. zł.

Ciekawostką w pierwszej dziesiątce jest wiceminister środowiska Edward Siarka (Solidarna Polska), który latał średnio raz na pięć dni. W tym czasie pojawił się 197 razy na pokładzie samolotu, za co skarb państwa zapłacił 116,5 tys. zł. Większość to kursy pomiędzy Krakowem a Warszawa. Warto zaznaczyć, że na tej trasie kursują szybkie pociągi, które są dużo tańsze i bardziej ekologiczne – co dla wiceministra odpowiedzialnego za resort środowiska powinno mieć znaczenie.

W czołówce "lotników" pojawił się także poseł Kazimierz Gołojuch z PiS, który do Warszawy dojeżdża z Rzeszowa. W ciągu ostatnich miesięcy korzystał 196 razy z połączeń lotniczych, które kosztowały 116 tys. zł. Stawkę zamyka trójmiejska posłanka Agnieszka Pomaska (KO) z liczbą 190 lotów i kosztem 112 tys. zł za bilety lotnicze.

Więcej o: